Niedoczekanie "Grincha"! Dajcie namiar na kino grające "Kevina …" i zaraz się ubieram! :)
Mniej więcej tak mógłby wyglądać "John Wick" w estetyce "the Raid: Redemption". Fabuła to pretekst do pokazania jak klawo naszemu bohaterowi wychodzi zabijanie i unikanie kul. Gratka dla entuzjastów scen walki (chociaż scena w lesie jest ciut za bardzo repetytywna i przez to się ciągnie).
Śledztwo dziennikarskie prowadzące do odkrycia spiskowej teorii dziejów. Jest jak odcinek mockumentu w stylu "Ukrytej prawdy" zrealizowany pod wpływem rewelacji z "Nie do wiary!". Ma to swój głupawy urok, gdy bohaterowie z pełnym namaszczeniem wypowiadają kwestie przy których ciężko zachować powagę.
Jest w tym filmie scena – dość wcześnie zresztą – że zaczynasz się zastanawiać, czy twórcy faktycznie chcą sprzedać taką głupotę, czy będzie się za nią krył jakiś nietuzinkowy zwrot fabularny. Długi czas każda dziwna decyzja w tym wątku utwierdzała mnie w przekonaniu, że to będzie świetne zaskoczenie w finale… tyle że ono niestety nie następuje – to była zwykła głupota.
Za to wątek Rey-Luke-Kylo był świetny! Przynajmniej z grubsza…
Przy takim tytule liczyłem na ciekawe "to", które będzie wisienką na torcie surowego klimatu odosobnienia i pragmatycznych zasad gwarantujących przeżycie. Abstrahując jednak od tej zmyłki to dobry, solidny dramat/thriller któremu jednak brakuje jakiegoś dodatku zachęcającego do kolejnych seansów.
Obraz wojenny opowiadany nie przez pryzmat bohaterów, lecz poprzez obrazy – statyczne, odbarwione, nudne pejzaże. Chłodny, niemal pozbawiony emocji sposób kręcenia oraz niczemu nie służący montaż wątków w oderwaniu od ich chronologii nie pozwoliły mi się przejąć losami postaci. Pomimo paru dobrych momentów spore rozczarowanie.
Klawy serial łączący lekkie napięcie i grozę, tonę ironii, wampiry, demony, magię i ładną dziewoję kopiącą wszystkim złym tyłki! Ponadto zgrabnie udało się w to wpleść motyw dojrzewania bohaterów do samodzielności bez popadania w koleiny nudnej i grubymi nićmi szytej pedagogiki. Największym mankamentem jest sezon szósty, po którym finałowy sezon nie zdołał przywrócić serii dawnej chwały (na szczęście 5 sezonów sprawdza się jako zamknięta całość) oraz pokręcone decyzje dotyczące postaci Spike’a od sezonu piątego.
Serial praktycznie pod każdym względem lepszy od filmu na którym bazował – bohaterów, klimatu, efektów (w większości), czy muzyki.
PS. Mutant Enemy powinien wieńczyć więcej filmów – z "Domkiem w głębi lasu" na czele!
Gdzie Bond nie może, tam IMF pośle! Kolejna część sensacyjniaka z niezmordowanym Tomem Cruise’em dostarcza świetny rollercoaster niesamowitych scen akcji, zwrotów fabularnych, chwilowych sojuszy, emocji i szczypty humoru. Obowiązkowych silikonowych masek również nie zabraknie (choć włamania w niedostępne miejsce już tak). Chyba też po raz pierwszy mamy kontynuacje wątków z poprzednich części serii (głównie 3 i 5). Już się nie mogę doczekać siódemki!
Lekki, przyjemny musical, w finiszu wyciskacz łez, poprowadzony świetną muzyką Abby i charyzmą młodej Lilly James przebojowo wchodzącej w buty Meryl Streep. Co prawda nie dorównuje pierwszej części, wątek z Cher jest całkiem zbędny, a spora część piosenek powraca, ale i tak z chęcią obejrzę ponownie.
PS. Jest krótka scena po napisach.
Ciekawy pomysł, przyjemny seans, tylko od pewnego momentu wątki układają się nieco zbyt fartownie dla bohaterów, przez co film jest po prostu letni.
Proszę czekać…