Pomysłów na gagi było tak mało, że w epilogu trzeba było omówić pokazane wcześniej przeróbki plakatów. potem skręcić mix wpadek z planu, a i tak nie ma 90 min
Powinno być punkt wyżej, bo przygoda jest widowiskowa i kolorowa, ale już w samym wstępie składa widzom obietnicę której nie raczy dotrzymać. // Nirvana w kopalni – wtf?!
Bogata, ciekawa historia rozwoju technik przedstawiania filmowych potworów – od kostiumów i charakteryzacji, poprzez animatronikę do modeli komputerowych.
Może to i dokument o staruszce kradnącej diamenty, ale najbardziej frapująca jest tu biegłość adwokatki w reinterpretowaniu dowodów i poszlak.
Familijne kino przygodowe z typowymi dla Burtona ozdobnikami (starcie potworków ze szkieletami w cyrku). Świetna Green oraz dwójka głównych dzieciaków, tylko ci źli jacyś bez wyrazu.
Pretensjonalnie artystyczny styl w którym co druga kwestia jest wykrzykiwana ku niebu.
Nakręcone 80% filmu można obecnie obejrzeć zmontowane od czapy z opisem niezrealizowanych scen na tle ulic Warszawy – co daje tylko jeszcze gorszy efekt.
6,5 // Absurdalne i spowite czarnym humorem spojrzenie na komedię romantyczną ze szczyptą melancholii.
@KubiQ Disney chce pewnie zasugerować widzom "Pamiętacie finał Łotra i Dartha Vadera? W tym filmie jest Darth Maul!". Z tym że Maul w tym filmie nie robi nic – jedna scenka holograficznej rozmowy. Nawet Zimowy żołnierz miał więcej czasu w ostatnich Avengers. Część osób się pewnie na to złapie i nie licho rozczaruje.
I generalnie też to piszę jako osoba, która na "Solo" całkiem nieźle się bawiła, a i Darth Maula chętnie bym jeszcze pooglądał w akcji.
Trzy dobre, choć nienajlepiej dobrane nowelki przerywane zabawnymi filmikami o rycerzu – cztery różne style animacji w równie brawurowej formie.
Klasyczne, rozwleczone fantasy o budowaniu drużyny i hartującej charakter podróży. Kiepskie efekty, aktorstwo, mało Sorbo i kilka dobrych tropów do rozwinięcia w sequelu.
Proszę czekać…