Aktywność

Watykańskie media krytykują Avatara

W życiu bym nie pomyślał, że się kiedykolwiek zgodzę z klerem w temacie popkultury

Avatar (2009)

> Ronaldinho o 2010-01-08 19:03 napisał:
> Czy kultowy to się da dopiero stwierdzić po latach.
Napisz to tym co przyrównują Avatara do Star Wars OT
> Wnosi tyle, że gdybym miał wybór, to bym do końca życia oglądał "Avatara" tylko
> w 3D.
Ale w 2D to cały czas będzie ten sam rewolucyjny film, Prawda? Bo jeśli nie to po cholerę było tyle szumu wokół tego robić.
> Myślę, że to naprawi wersja reżyserska, która ponoć może trwać nawet 4 godziny,
> nie mogę się doczekać.
To tylko spekulacje. Jak na razie wiadomo tylko że pojawi się niezwykle niezbędna scena erotyczna, a jakie oprócz tej i w jakiej formie nie wiadomo.
> Polecam zapoznać się z soundtrackiem. W żadnym momencie muzyka nie jest słaba,
> ani nie wybija się poza to, co widzimy na ekranie, często idealnie przygrywa
> widzianym nam scenom. Żeby to docenić trzeba obejrzeć film z 2-3 razy minimum.
Wież mi, zapoznałem się. Pisząc "słaba" nie miałem na myśli że jest jakaś dramatycznie zła, tylko kompletnie bezbarwna i zwyczajnie generyczna. Po Hornerze oczekiwałem dużo więcej, a dostałem OST który mógłby napisać byle wyrobnik pokroju Marco Beltramiego bez żadnego wpadającego w ucho tematu.

Avatar (2009)

Absolutnie NIE kultowy – Avatar IMO totalnie nie zasługuje na te wszystkie hiper-entuzjastyczne oceny i recenzje jakie dostaje. Fakt że CGI jest świetne, ale już 3D to tylko fajny dodatek który tak na dobrą sprawę nic do filmu nie wnosi.

Do fabuły będącej zasadniczo wariacją Pocahontas ( patrz: http://imgur.com/JmRmb ) nie będę się zbytnio czepiał bo w kult-klasykach nigdy nie chodziło o wyjątkowo oryginalny scenariusz, ale tutaj infantylizm i przewidywalność nie pozwoliły mi dać się porwać opowieści. Natomiast jeśli chodzi o ciekawe postacie to najnowszy film Camerona po prostu leży i kwiczy. I to właśnie powoduje że nigdy nie postawie Avatara na jednej półce obok SW, Indiany, Aliens, czy Terminatora. W tamtych filmach wszystkie postacie mające jakiekolwiek znaczenie były interesujące, barwne, przeżywało się przygodę wraz z nimi, kochało, nienawidziło, ale zawsze fascynowało się nimi i pamiętało o nich na długo po zakończeniu seansu, zaś każdy ponowne obejrzenie było jak spotkanie ze starymi znajomymi.

W Avatarze- filmie będącym trójwymiarową rewolucją prawie wszystkie postacie są totalnie dwuwymiarowe, proste do bólu i zwyczajnie nie ciekawe, na czele z głównym bohaterem. Nawet jeśli się jakaś ciekawa persona trafi to ma albo w całym 2,5 godzinnym filmie góra 5 minut czasu antenowego, jak na przykład korporacyjny gryzipiórek z kacem moralnym którego gra Giovanni Ribisi , albo ich motywacje są całkowicie olane ( postać Michelle Rodriguez się kłania). Cameron pod tym względem kompletnie dał ciała, co przeraża tym bardziej że w jego poprzednich filmach ten element był dopracowany do perfekcji.

Tym nie mniej nie ogląda się tego źle, jest parę świetnych momentów, szkoda tylko że dopiero pod koniec film osiąga poziom jaki powinien mieć cały czas. No i żal że Cameron, jak paru jego kolegów zapomniał najwidoczniej że świetnego filmu się samymi efektami nie zrobi.

PS. O muzyce napiszę tylko że jest chyba jeszcze słabsza niż scenariusz.

McG o swoich filmowych planach

NIE! NIE! NIE! Ja chce Future War! To że film nie sprzedał się tak jak oczekiwali nie znaczy że trzeba wywalać całą P/A koncepcje do kosza i wrócić do "bezpiecznego" schematu.
Co do Sama – Jeśli będzie równie cool co w T4 to mogę nawet oglądać reklamy proszków do prania z jego udziałem.

LaBeouf o Indiana Jones 5

Już to widzę.

Terminator 3: Bunt maszyn (2003)

> rad88 o 2009-06-15 14:09 napisał:
>
> Świetna robota, Jonathanowi Mostowowi należny się zasłużone 10/10 i niech ktoś powie, ze nie. ;)
Nie.
> pomimo wszelkich opinii malkontentów, oczekujących
> jeszcze
> jednej kopii pierwszego Terminatora z gładkim zakończeniem i z nowszymi
> efektami.
Czym jest T3 jeśli nie niemal (z wyjątkiem zakończenia) kompletną kalką (chodziarz słowo "parodia" jest bardziej miejscu) T2? Zresztą zobacz sobie ten link http://www.jamescamerononline.com/T3special.htm Prawdziwym odejściem od schematu jest Salvation, co jest jednym z powodów dlaczego wiele osób go nie lubi.
> Nie tym razem! Reżyser świetnie uwolnił się od sztywności poprzednich 2 części,
> zapewniając doskonalą płynność akcji i przebogaty scenariusz (TAK! OJ TAK)
Poprzednie części były sztywne? W którym miejscu? Płynność akcji? Może i płynna ale za to jakościowo (poza sceną z dźwigiem która była ok) to już nie bardzo. Przebogaty scenariusz? Za takie bogactwo to ja dziękuje, już bym wolał żeby był spójny z poprzednimi częściami.
> gigantyczna dawkę humoru
Od kiedy Terminator to komedia?
> i niebanalne, orginalne zakończenie
Brak happy endu nie oznacza od razu że zakończenie jest niebanalne i orginalne
> Mamy znakomity scenariusz mocno powiązany z poprzednimi częściami
Ta znakomitość i powiązanie z poprzedniczkami jest mocno dyskusyjne
> chwila kiedy Arnold oświadcza
> z powaga, ze Kate Brewster będzie jego zoną!
?
> to jest to czego widz oczekuje
> od PRAWDZIWEGO filmu S-F!
Nie wiem jak ty, ale ja od PRAWDZIWEGO s-f oczekuję trochę więcej niż dowcipy i eksplozje
> Pani Loken prowadziła chyba najcięższe
> draństwo jakie wynaleziono w Stanach. ;)
Są cięższe, wież mi :)
> przekreśla puenty poprzednich części. Czyżby przeznaczenia nie dało się zmienić
> a przyszłość już jest zapisania?
Między innymi TO jest właśnie przykład braku spójności z poprzednimi częściami

Żeby nie było że neguje twoją opinie czy ocenę bo masz do niej święte prawo, ale jeśli ci się coś podobało to napisz że ci się podobało a nie że jest dobre/świetne.

Terminator: Ocalenie rządzi!

Ja chce :) pod warunkiem że dadzą sobie spokój z tym przenoszeniem Connora w czasie.

Star Trek w Polsce

Dużo? Ja np. w Łodzi nie widziałem żadnego bilbordu reklamującego ST. W porównaniu do takich "Aniołów i Demonów" to jest bieda straszna

Obcy – Decydujące starcie (1986)

> Czechu o 2009-05-10 22:49 napisał:
> Dla mnie też przez pewien czas była to najlepsza część, ale ostatnio
> "Przebudzenie" jakoś mi bardziej do gustu przypadło:)

Żartujesz, prawda?

Dobry start Star Treka

No w sumie racja :) Chodziarz z drugiej strony McG już parę razy z prawdą się rozmijał (np. błogosławieństwo Camerona) więc z tym wkładem Nolana w scenariusz też może być różnie

Proszę czekać…