@Maciek_Przybyszewski
Zaczyna się przyjemnie, nawiązując do poprzedniej części, choć Morales to jedynie cień Wyrka. Po kilkunastu minutach jest jeszcze ciekawiej i już nie chce się odchodzić od ekranu, żeby czegoś nie przeoczyć, a tu nagle… Bum i wszystko w ruinie. Wątki, które wydawały się mieć jakiś ciąg dalszy urywają się jak papierowe łańcuchy choinkowe, bohaterowie zaczynają "robić" coraz bardziej absurdalne rzeczy i całość po równi pochyłej stacza się w filmowy niebyt, o którym widz szybko zapomina. Nie ma tu dialogów, które stałyby się kultowymi, nie ma scen, które się zapamiętuje i często wspomina. Szkoda.
Jedyna scena, którą naprawdę zapamiętałem to scena w parku.
Trochę smutne pożegnanie z Franzem
Całkiem fajny klimat lat 50-tych, ale coś jest nie tak, może to, że wszystko od początku praktycznie jest jasne.
No jakoś tak mizernie. Nie powala niczym, a dodatkowo wrażenie, że cały czas coś tu nie gra powoduje, że nie ogląda się go z zapartym tchem.