Gwiazdy 2017

Posiadający polsko-niemieckie korzenie Jan Banaś (Mateusz Kościukiewicz) dorasta na Śląsku. Od dzieciństwa jego największą pasją jest piłka, a największym rywalem... oddany kumpel Ginter (Sebastian Fabijański). Z czasem rywalizacja przyjaciół przenosi się z podwórka na stadiony śląskich klubów - Polonii Bytom i Górnika Zabrze.… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 14 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Mateusz Kościukiewicz
jako Jan Banaś
Paweł Deląg
jako Hans Villmeier
Magdalena Cielecka
jako Anna Banaś, matka Jana
Karolina Szymczak
jako Marlena
Eryk Lubos
jako Danisz
Robert Talarczyk
jako Kuchar, ubek
Adam Woronowicz
jako Niemiecki oficer policji
Olaf Lubaszenko
jako Celnik czechosłowacki
Marian Dziędziel
jako Generał

Fabuła

Posiadający polsko-niemieckie korzenie Jan Banaś (Mateusz Kościukiewicz) dorasta na Śląsku. Od dzieciństwa jego największą pasją jest piłka, a największym rywalem... oddany kumpel Ginter (Sebastian Fabijański). Z czasem rywalizacja przyjaciół przenosi się z podwórka na stadiony śląskich klubów - Polonii Bytom i Górnika Zabrze. A to nie koniec ich zmagań. Prawdziwe emocje zaczynają się, gdy w życiu gwiazd sportu pojawi się piękna Marlena (Karolina Szymczak). Walczący o jej względy Jan i Ginter szybko odkrywają, że w grze o miłość nie obowiązują żadne przepisy. Kiedy ciężka kontuzja kończy karierę Gintera, a samego Banasia przybliża do składu "orłów Górskiego", bohater staje przed trudnym, życiowym wyborem. Stawką jego decyzji będzie udział w olimpiadzie i piłkarskich mistrzostwach świata. opis dystrybutora

Gatunek
Obyczajowy, Biograficzny, Sportowy

Szczegóły

Premiera
2017-05-12 (kino)
Dystrybutor
Kino Świat
Wytwórnia
Film Point Group
Narodowe Centrum Kultury (koprodukcja)
Telewizja Polska (koprodukcja) zobacz więcej
Kraj produkcji
Polska
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
106 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 4 wiadomości

Recenzje

Nie pomógł zakrwawiony nóż, nie pomogła goła baba – najnowszy film twórcy Różyczki jest zwyczajnie bezbarwny i nijaki. 5
  • 2017-05-11
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Choć ekranowy Jan Banaś cały czas mówi o piłce nożnej, film woli śledzić melodramatyczne losy fikcyjnego trójkąta miłosnego. Ostatecznie Gwiazdy stają się opowiastką o gołych piersiach i niespełnionych ambicjach ze stłuczonymi kieliszkami do wódki w tle. Jan Kidawa-Błoński, idąc tropem Martina Scorsese buduje swoją historię na schemacie od zera do bohatera, a potem równią pochyłą w dół, jednak jego produkcji brakuje polotu i narracyjnej równości. Gwiazdy poszatkowane zostają masą niewspółgrających ze sobą konwencji (kroniki PRL-u sąsiadujące z sekwencją mundialową a la czołówka FIFY), a fatalny voice-over Kościukiewicza wytrąca widza z fabuły. Kidawa-Błoński po raz kolejny powraca na Śląsk, tym razem kompletnie wypalony, rozpaczliwie starający przypomnieć publiczności, że pierwsza głośna biografia XXI wieku, Skazany na bluesa, wyszła właśnie spod jego ręki.

Dwie zazębiające się historie wyznaczają główną ścieżkę filmu – pierwsza opowiada o niespełnionych ambicjach zawodowych, druga o równie bolesnych zawodach miłosnych. Jako autonomiczne historie działają całkiem zgrabnie, choć nie perfekcyjnie. Kłopoty zaczynają się w momencie ich wzajemnego oddziaływania na siebie. Jan Banaś (Mateusz Kościukiewicz) dąży do celu, nie bacząc na spalone za sobą mosty, w tym na odwieczny konflikt z fikcyjnym przyjacielem z dzieciństwa, Ginterem (Sebastian Fabijański). To właśnie rywalizacja tych dwóch charakterów stanowi element wypadowy, a pod pozorem sportowej rywalizacji kryje się coś znacznie poważniejszego – odwieczny spór o kobietę, Marlenę (Karolina Szymczak). Kidawa-Błoński pozwala tu sobie na swobodny flow, korzystając z fikcjonalnych pokładów zawartych w sformułowaniu „historia oparta na faktach”. W realnym życiu Banasia nie pojawił się żaden Ginter, ani tym bardziej przyrodnia siostra, Marlena.

Każda postać pojawia się w Gwiazdach wyłącznie, by posunąć losy Banasia kilka minut do przodu, a gdy tylko staje się niepotrzebna, twórca eliminuje ją z ekranowego świata. Scenopisarską wpadkę stanowi tu nagłe zniknięcie jednej z najważniejszych postaci filmu.

Niby historia o Banasiu, a w trakcie napisów końcowych widz wie tyle o postaci słynnego piłkarza, co przed seansem. Reżyser i scenarzysta woli łapać się gorących tematów, kłótni, awantur, byle tylko stworzyć film atrakcyjny dla polskiego widza. Szkoda, bowiem tło historyczne, w którym rozgrywa się historia rodzimych, niespełnionych „gwiazd”, wypada wprost perfekcyjnie. Zabrze A.D. 1970, śląskie podwórka wypełnione gwarą tego regionu – produkcja Kidawy-Błońskiego niemal od pierwszych scen staje się wiernym przewodnikiem po lokalnej kulturze, w skali 1:1 zarysowując realia minionej epoki. Dziędziel, Lubos, a nawet Kościukiewicz – wszyscy oni operują gwarą w stopniu niemal idealnym (zresztą ten pierwszy z dziada, pradziada jest rodowitym Ślązakiem). Reżyser, wychodząc nawet poza granice Górnego Śląska nadal skupia się na idealnym odtworzeniu komunistycznych i RFN-owskich realiów, momentami popadając w zbyt skansenowy dobór kostiumów.

Niestety, Kidawa-Błoński gubi się w narracji, sięgając po liczne środki wyrazu, ostatecznie nie przekazując konkretnej historii czy morału. Sceny retrospekcji mieszają się tu z filmem dokumentalnym, prezentującym prawdziwą postać Banasia, a zawirowania konwencji tym bardziej zaburzają właściwą narrację produkcji. Urażeni poczują się wierni kibice piłki nożnej - reżyser na swój sposób reinterpretuje bowiem znane wydarzenia z historii polskiego futbolu. No właśnie – Gwiazdy to film o piłkarzach, lecz wielu meczy tu nie zobaczymy; przez niski budżet twórca sięgnął po archiwalne nagrania rozegranych już spotkań, a jedyna sekwencja gry pojawia się w połowie filmu i urasta do rangi kiczu, za sprawą swojej reklamowej formy.

W pewnej perspektywie Gwiazdy stają się przeglądem najbardziej zabawnych absurdów PRL-u , rekonstruującym polityczne i społeczne uwikłania klubów i sportowców. Niektóre rozwiązania fabularne, choć zainspirowane prawdziwymi zdarzeniami, przypominają sceny żywcem wyjęte z późniejszych komedii Barei. Kidawa-Błoński opowiada swoją historię w sposób lekki i zabawny. Niestety, z tego też powodu nie wybrzmiewa poważna strona filmu – dramatyzm wypada naiwnie i infantylnie, o topornych wątkach melodramatycznych nie wspominając.

Genialny soundtrack (Omega „Dziewczyna o perłowych włosach” oraz rodzimy Dżem) oraz śmietanka polskiej sceny aktorskiej (łącznie z Januszem Chabiorem, pojawiającym się jak zawsze w trzecioplanowej roli) – Kidawa-Błoński dowodzi, że wciąż drzemie w nim potencjał świetnego inscenizatora, gorzej z reżyserią. Seans Gwiazd jest jak wspomnienia pań z przedszkola – wiecie, że ktoś taki był, jednak nie potraficie przypomnieć sobie konkretów. Nie pomógł zakrwawiony nóż, nie pomogła goła baba – najnowszy film twórcy Różyczki jest zwyczajnie bezbarwny i nijaki.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

Avatar square 200x200

i_darek1x 2017-05-15

Nie widziałem ale obstawiam że film nie zrobi na mnie wrażenia ? Widzę -"Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę" ;)

Współtworzą