Aktywność

Wredne dziewczyny (2004)

Naprawdę śmieszna komedia i wcale nie tylko dla nastolatek [7/10] |||

Oczywiście nie jest to wysublimowany humor niczym u Woody’ego Allena i też nie jest tak, że każdy dowcip jest udany. Ale momentami jest naprawdę zabawnie a scenariusz nie urąga inteligencji widza. A już w porównaniu z przeciętnym poziomem komedii o hamerykańskich nastolatkach ("American Pie" itp. gówna) to "Mean Girls" są Himalajami kinematografii. Polecam – można się naprawdę zdrowo pośmiać.

This Is How You Die (2013)

Świetna krótkometrażówka. Dla miłośników czarnego humoru.
Do obejrzenia na Jutubie: www youtube com /watch?v=ccOG42NuwIw

Aquaman (2018)

Leje się woda [5/10] |||

Tragiczny scenariusz sprawia, że orgia znakomitych efektów specjalnych ledwie ratuje ten obraz przed nieoglądalnością.
Wizualnie film jest zachwycający a większość scen akcji (bitwy, walki, pościgi) jest świetnie zainscenizowana i nakręcona. Ale co z tego, skoro historia jest głupia i całkowicie nieangażująca. Nawet fajne sceny akcji nie robią wielkiego wrażenia, gdy ma się w kuprze bohaterów i ich los.

Thanks, Smokey! (2011)

@Chemas Owieczki palce lizać. ;-)

Thanks, Smokey! (2011)

Histerycznie zabawna krótkometrażówka. Do obejrzenia tutaj: www youtube com / watch?v=P9_mH82hBdc

Uprowadzona (2008/I)

@Chemas Do mojej topki aktorów też nie należy, ale zawsze gra bardzo przyzwoicie. Widziałeś "Rob Roya"? Tam go co prawda totalnie przyćmiewa niezrównany Tim Roth, ale Liam też gra świetnie.

Pani Doubtfire (1993)

@Chemas Na forum ogólne raczej już nie wrócę, bo doba nie jest z gumy, ale pod filmami skrobię od czasu do czasu.

Uprowadzona (2008/I)

@Maciek_Przybyszewski Spokojnie, nie jesteś za stary, tylko to film z gównianym scenariuszem. W "Bondach" jest mniej urągających logice i zdrowemu rozsądkowi głupot niż w tym akcyjniaku klasy B.

Uprowadzona (2008/I)

@rast26 "akcja trzyma sie kupy"
Japrdl…

Uprowadzona (2008/I)

Oddawaj córkę, bo mam tu scenarzystę i nie zawaham się go użyć! [6/10] |||

Strasznie się rozczarowałem. Głównie dlatego, że po tych wszystkich ochach i achach spodziewałem się nie wiadomo czego. Może gdyby nie to nastawienie, to spodobałby mi się bardziej, ale tego się nigdy nie dowiemy. Najbardziej przeszkadzało mi nawet nie to, że historia jest do bólu sztampowa, ale to, że mniej w niej sensu niż w przygodach Jamesa Bonda.

"- Znajomy analityku z CIA, co mi możesz powiedzieć o paryskim gangsterze o imieniu Marco, który ma tatuaż w kształcie księżyca i gwiazdy?
- Czekaj, sprawdzam…
(mija 5 sekund – naprawdę!)
- To herszt albańskiego gangu a Ty masz 95 godzin, 37 minut i 25 sekund na samotne odbicie córki.
- Czemu akurat dokładnie 95 godzin, 37 minut i 25 sekund?
- Bo wtedy kończy się rozgrywka na tym serwerze i wszystkie dane są usuwane.
- A czemu muszę to robić samotnie? Moja paczka kumpli-byłych agentów chętnie mi pomoże a bogaty ojczym sfinansuje.
- Bo to gra single player."

Stężenie głupot, szczęśliwych zbiegów okoliczności, rozwiązań deus ex machina, bycie szybszym od kul z pistoletów maszynowych i samochodów wywołały u mnie przewlekły ból zębów, koszty leczenia którego tfurcy będą musieli mi zwrócić albo ich znajdę i ich zabiję.

A najśmieszniejsze jest to, że w filmie o superagencie CIA tfurcom udało się pokazać, że panu Iniemamocnemu na pewno nie udałoby się odbić córki, gdyby nie to, że jego "particular set of skills" to nie szkolenie superagenta a znajomość ze scenarzystą.

Czemu więc aż 6/10? Neeson gra bardzo dobrze, a niektóre sceny (zwłaszcza większość walk) są całkiem niezłe. Więc da się to obejrzeć, jak ktoś ma ochotę na głupawy film akcji.

Proszę czekać…