@Movieman
1/10 – Sto procent żenady. Durny scenariusz, fatalne jechanie na oklepanych schematach (i to nie raz czy dwa, a cały czas – ile razy w jednym filmie coś może wyskakiwać z zaciemnionego miejsca, albo pojawiać się za plecami bohatera?). Do tego jest to tak nudny film, z tak nieciekawą intrygą i idiotycznym finałem, że bez żadnych wahań daje najniższą ocenę. Okultystyczno-religijne bzdety, omijać szerokim łukiem.
O ile do tych pierwszym obsadowych decyzji mam pewne zastrzeżenia, tak nazwiska Spencer i Reilly bardzo mnie cieszą. Nawet jeśli fabularnie serial nie podoła i jakościowo będzie odstawał od sezonu pierwszego, to przynajmniej będzie na czym oko zawiesić.
Dobry lektor nie jest jeszcze taki zły, do tego wszystko zależy od tłumaczenia. Na pewno lepiej ogląda się film/serial z lektorem niż z dubbingiem. Swoją drogą wczoraj w kinie miałem przypadek, gdzie jakieś małżeństwo w średnim wieku (na oko tak po 50 lat może mieli) zastanawiało się na co iść – Furię czy Bogów i jak pani powiedziała mężowi, że Furia z napisami to on od razu "łee to nie".
Ja z filmy z lektorem rzadko kiedy oglądam, z dubbingiem w zasadzie nigdy (no ewentualnie jakiś familijniak, który mogę z młodszym bratem obejrzeć, ostatnio bodajże Pan Popper i pingwiny tak oglądalem).
Jak czytam i oglądam te wszystkie materiały promujące nowego Terminatora to mam wrażenie jakby szykowana była kolejna bajeczka dla nastolatek w stylu Niezgodnej czy czegoś innego w tym stylu. Szykuje się niezła kupa. Jeszcze Jay Courtnei w obsadzie, który nie wiem jakim cudem robi taką karierę w Hollywood, fatalny jest.
Masakra, teraz tylko trzeba dożyć do tego 2019 :D
Po prostu się za szybko uniosłem :P
"Do tego irytują tanie zwroty akcji napisane bodajże przez 10-latka."
Mocne słowa jak na kogoś kto ocenia Homeland na 10/10 :D
Absolutnie się nie zgadzam. Dobra, tegoroczna premiera. Komputerowe plenery nie rażą (w zasadzie to nawet uwagi na nie nie zwracam), obsada jest nie najgorsza (do tego aktorki na których można oko zawiesić). Co do tego realizmu językowego, że tak to nazwę – bardzo dobrze, że rozmawiają po angielsku bez nadmiernego akcentu. Lepsze to niż jakiś łamany angielski. Intryga sama w sobie jest ok, lubię takie polityczne gierki. Za pierwszy sezon 7/10.
6/10 – Oczekiwania po pierwszym Sin City były sporawe, w końcu tyle trzeba była czekać na kolejną część i co? I jest okej, ale żeby napisać, że miażdży cojones to nie. Dobra rozrywka, nadal świetna komiksowa forma samego filmu, ale te historie już jakieś takie bezjajeczne, nie trzymały tam w napięciu jak w poprzedniej części. Eva Green całkiem nieźle sobie poradziła.
5/10 – Nie było to żadne wielkie kino, ale po seansie tak czy siak jestem lekko zbudowany. Spodziewałem się raczej totalnego chłamu, a okazało się że jest to kino zjadliwe, które można obejrzeć bezboleśnie. Żółwie są świetnie zrobione, fajnie gadają, fajnie walczą i tak dalej. Gorzej wygląda sprawa ze Splinterem i Shredderem (z tym pierwszym przede wszystkim!) na których już chyba budżetu zaczęło brakować. Megan Fox jest urocza i całkiem fajnie się prezentuje jako April, no ale nie ma co się oszukiwać – ona ma wyglądać, nie grać.
Proszę czekać…