@Movieman
4/10 – Ciężko ten film nazwać najgorszą produkcją ubiegłego roku, bowiem kilka typowych szrotów się przewinęło. Natomiast nazwanie tego filmu największym rozczarowaniem roku to już co innego.
Najmniejsze zastrzeżenia mam do strony wizualnej tego filmu. Zrobiony jest on z wielkim rozmachem, lokacje robią spore wrażenie, kostiumy oraz charakteryzacja wyglądają wyśmienicie. Jedynie momentami efekty specjalne wyglądają jak z gry komputerowej czego strasznie nie lubię w kinie (raziło mnie to nawet w Człowieku ze stali, którego jestem wielkim fanem).
Gorzej i to dużo gorzej jest już w warstwie fabularnej filmu, jak i aktorskiej. O ile ta przerysowana postać głównego złoczyńcy grana przez Williama Fichtnera bardzo mi się podobała, a raczej odrzucała wyglądałem i brudem, który wręcz wylewa sie z ekranu (taka ta postać miała być!), to to co odwalił Johnny Depp przechodzi ludzkie pojęcie. Najgorsza kreacja tego aktora w karierze i jak najbardziej zasłużona nominacja do Maliny – będę trzymał kciuki żeby Depp ją otrzymał, może pójdzie w końcu po rozum do łba. Jest diabelnie irytujący, a to silenie sie na zabawnego wychodzi mi strasznie żałośnie. Nominacji do najgorszego scenariusza również się nie dziwie – fabuła jest momentami strasznie dziurawa, a dialogi bardziej drętwe niż noga Heleny w filmie (wtf, kto to w ogóle wymyślił?), sucharów, które miały uchodzić za humor w tym filmie więcej niż we wszystkich filmach Marvela razem wziętych.
Ooo widzisz :D
Dobry sztos się szykuje, czekam.
SPOILERY SPOILERY SPOILERY – SPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYVSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERYSPOILERY SPOILERY SPOILERY
Wow, ale fantastyczny finał – przez kilkanaście odcinków twórcy zwodzili widza prostą, aczkolwiek przyzwoitą historią, która układała się z każdym odcinkiem w całość, aż tutaj nagle taka bomba w ostatnich kilkunastu minutach finałowego epizodu. Mega pozytywne zaskoczenie.
Tak do 4 albo 5 odcinka bałem się, że ten serial będzie zwykłym proceduralem – Moloch co odcinek wysyła jakiegoś potworka do walki z dwójką bohaterów itd (coś jak serial Grimm, nawet z początku były podobne rozwiązania fabularne – też mamy kogoś bliskiego, który umiera straszną śmiercią a później okazuje się, że wiedział o całej tej wojnie z demonami, zostawia jakieś tajne akta, które pomagają w rozwikłaniu zagadek itd ), na szczęście dosyć szybko zaprzestano i wprowadzono fabułę ciągłą.
Świetnie się oglądało, czerpałem przyjemność z każdego odcinka. W ogóle to takie połączenie mrocznego fantasy (szczególnie ten finał, niektóre sceny grozy rewelacyjne, szczególnie ten Czyściec) z bardzo fajnymi humorystycznymi wstawkami (Crane próbujący się przystosować do współczesnego świata, sposób jego mówienia całkowicie inny i tak dalej). Podobało mi się, czekam na kolejny sezon z niecierpliwością.
American Hustle wygląda rewelacyjnie :P
5/10 – Do pewnego momentu naprawdę świetnie się to ogląda – wszystko owiane jest aurą tajemniczości, momentami wyczuwać można taki lekki oniryczny klimat, ale później to wszystko gdzieś ulatuje. W momencie gdy karty zostają rozdane, my dostajemy coraz więcej odpowiedzi na pytanie "co, gdzie, kto" staje się po prostu… nudno. Spore rozczarowanie mimo wszystko.
SPOILER
Apropo jeszcze ulubionego momentu w filmie, o którym wspomniał Quagmire. Dla mnie najlepszy moment to ten jak Depp i Landau siedzą przed tv i oglądają Drakulę, a później komentują Vampirę :D Znakomite to było.
To co w tym filmie wyprawia Landau to absolutny majstersztyk i pokaz aktorstwa z najwyższej półki. Każda scena z jego udziałem to coś wspaniałego, ten film jest jego, kradnie go dla siebie. Fantastyczna kreacja.
No właśnie ja sie boję, że Fincher stworzy z tego coś mrocznego i Utopia straci cały swój urok, a Fincher odniesie porażkę. Chociaż jesli w ten sposób brytyjska wersja zyska trochę na popularności i wiecej ludzi ja obejrzy to chociaz takie z tego plusy.
Proszę czekać…