Aktywność

Peter Capaldi z główną rolą w Doktorze Who!

Dzięki za sprostowanie, dla mnie to uniwersum jest czarną magią a sam jestem wyczulony na tego typu błędy :)

Co ciekawe Variety też się machnęło
http://variety.com/2013/tv/international/peter-capaldi-to-play-doctor-who-1200573850/

Rekinado (2013)

1/10

Potwierdzam wszystko co zostało już napisane. Ten potworek którego matką jest SyFy a ojcem Asylum nie daje żadnej przyjemności obcowania ze złym kinem, nie jest ani uroczo zły w pewien hipnotyzujący sposób, ani też szczególnie zabawny. Przez 80 minut seansu na ekranie pojawiają się wszystkie głupoty jakie tylko można sobie wyobrazić, i nie sposób wysiedzieć na tym tworze bez przewijania. Czyli tak jak się spodziewałem, sam pomysł jest zabawniejszy niż film.

A, zapomniałbym, Sharknado i tak jest lepszym filmem niż Szklana Pułapka 5 :)

Uciekinier (2012)

8/10 – Świetnie napisana i zagrana (nawet przez dzieciaki!) historia z amerykańskiego południa, przywodząca nieco na myśl klimaty "Stand by me" Roba Reinera. Tutaj również młodzi chłopcy podczas wakacyjnej nudy zderzają się z kryminalną intrygą i światem dorosłych. Jednak oprócz tego luźnego, być może mało trafnego skojarzenia, "Mud" to przede wszystkim świetna opowieść o dojrzewaniu i miłości, ubrana w szaty dramatu przygodowego.

Jak na razie (obok The Place Beyond The Pines, Man of Steel i Before Midnight) jeden z najlepszych filmów tego roku.

Obecność (2013)

7/10 – Trochę martwi mnie to, że najbardziej utalentowany przedstawiciel młodej generacji twórców kina grozy zaczyna się powtarzać. Kto widział świetne "Insidious", ten widział też ten, jednak nieco słabszy film. Czy kulminacyjny punkt twórczości Jamesa Wana został już osiągnięty?

"Obecność" to duchowy spadkobierca…"Ducha" z Craigiem T. Nelsonem, znowu w centrum jest rodzina, a z demonem pomagają walczyć familijne wartości. Filmowi brakuje nieco tempa, Wan solidnie buduje napięcie ale pierwsze 35 minut aż prosi się o większą werwę lub nożyczki montażysty. Potem następuje radosne przejście do rzucania ludźmi i przedmiotami codziennego użytku, strasznych babć i chorych lalek.

Jego obsesje na temat lalek i starszych pań zawsze przyjmuję z otwartymi ramionami, ale przy budowaniu scen grozy Wan zaczął już balansować między widocznym własnym stylem a radosną i bezwstydną powtórką z poprzednich filmów. To oczywiście nadal dobry horror, pełen pozytywnego efekciarstwa od człowieka który odebrał właściwe, sięgające lat 80-tych wychowanie w kinie grozy, ale trzeci raz może już się nie udać. Zwłaszcza, że ten trzeci raz nadejdzie bardzo szybko, bo już we wrześniu przy okazji Insidious 2.

Ciekawostka: W jednej ze scen usłyszymy utwór wykonywany przez Ryana Goslinga i jego zespół "Dead Man’s Bones" (około 55 minuty filmu).

Konrad Niewolski

Ktoś wie co stało się z tym reżyserem? Powrót do więzienia? Zmiana branży? Spokojna emerytura za zarobione pieniądze?

Batman w średnim wieku?

Ktoś podparł propozycję plakatem :)

Martwe zło (2013)

Pomijając już to, że przed tym "niezwykle przerażającym" przeciwnikiem można było uciec piechotą parę minut wcześniej :)

Dziedzictwo Bourne'a (2012)

5/10 – Film miejscami tak poważny i napuszony, że aż nadający się do sparodiowania. Wszyscy "garniturowcy" na czele z Nortonem wygłaszają swoje kwestie z pełnym zaciśnięciem pośladów ale to napięcie kompletnie nie udziela się widzowi. Letni i zwyczajnie nudny film, pod koniec stwierdzono trochę więcej tempa i życia ale wtedy jest już za późno na reanimację tego przeciętniaka. Strata czasu Eda, Rennera, Weisz, paru niezłych aktorów drugoplanowych a przede wszystkim widza.

Dwoje do poprawki (2012)

7/10 – Lekki, przyjemny filmik obyczajowy z gatunku takich które wyparowują z głowy po kilku dniach. Grający jakby bez wysiłku, bardzo dobry Tommy Lee Jones, skupiony Steve Carell i co zaskakujące chyba najsłabsza w tym towarzystwie Meryl Streep która zdaje się jedynie powtarzać swoją niezłą rolę z "It’s Complicated".

Blisko ciemności (1987)

5/10 – Strasznie przeciętny film. Fabularnie przez większą część stoi w miejscu, motywacje postaci (szczególnie Pasdar i dzieciak) zmieniają się jak w kalejdoskopie w zależności od potrzeb scenarzysty. Finałowe rozwiązania pominę milczeniem w sytuacji, gdy reszta filmu nie pozuje na mroczną baśń czy horror komediowy. Nawet tak zewsząd chwalona scena w barze pozbawiona jest napięcia i tempa, cały jej przebieg można przewidzieć od momentu przekroczenia przez ekipę progu speluny.

Proszę czekać…