Ale jeśli Jackman i spółka mają z nimi walczyć (nie znam komiksu) to film ładnie stara się to w miarę uwiarygodnić. Sentinel wielkości AT-AT z Imperium kontratakuje zgniótłby Jackmana jak muchę :)
Żeby jednak nie przejechali się na tak dalekich planach. Raz, że przy Avatarze 4 zainteresowanie serią może ulec wyczerpaniu, a dwa, że za 5 lat oczekiwania widzów mogą być zupełnie inne. Dodatkowo Avatar wydaje mi się bardziej fenomenem socjologicznym niż filmowym, a już teraz nikogo nie wzrusza perfekcyjne 3D czy dopieszczone CGI, to co będzie za 3 lata?
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że 99% ujęć z Pająkiem rozgrywa się w ciągu dnia, odwrotnie niż w pierwszej części. Co mnie najbardziej zniesmaczyło? Ilość sucharów (tak, okropna scena z gaciami Giamattiego jest na zwiastunie). Ogólnie (choć może to zabrzmieć śmiesznie po zwiastunie w takiej jakości), widać więcej efektownych ujęć, lubość w oddawaniu się rzucaniem samochodami i jakby lepszą pracę przy komponowaniu kadrów. Za to motywacja Electro do pozbawienia świata Spider-Mana pozostaje dla mnie zagadką, na którą zwiastun nie chce odpowiedzieć. Nadal nie czekam na ten film.
Rzuca się też w oczy zaskakująco chłodna, jak na Comic Con, reakcja widowni…
Kolejny plakat wyglądający jak drink z barowych resztek. Przywodzi na myśl okropny twór promujący Iron Mana 3, czy to nowa świecka tradycja Marvela? Szkoda, bo z tego ujęcia Chrisa i Natalki mógł powstać niezły poster.
4/10 – Świetny Jeffrey Combs i bardzo dobre, klasyczne efekty specjalne to największe zalety tego filmu (scena z roztapianiem ciała to prawdziwy popis starej szkoły). Niestety trzy przedstawione historie są równie krwawe i obrzydliwe, w czym przoduje Yuzna i jego część z policjantką, co pozbawione większego polotu. Nie miałem wrażenia, że są to zapadające w pamięć fabuły zasługujące na przedstawienie w pełnometrażowym filmie, już w trakcie trzeciej historii można właściwie zapomnieć o czym traktował początkowy epizod z Brucem Paynem. Rzecz tylko dla ciekawskich wielbicieli radosnej twórczości Jeffreya Combsa i Briana Yuzny.
Labirynt Fauna kosztował 19 mln$, V jak Vendetta 54 mln$, a Dystrykt 30 mln$ :)
Jasne, że tak! Nie wiem jak mogłem zapomnieć o jednym ze swoich ulubionych filmów. Dzięki i zaraz dodaję do listy.
Fajna atmosfera tamtych lat i zaskakująco staranne jak na Russella zdjęcia. Ciekawe czy reżyser znowu poprowadzi tą ekipę do oscarowych nominacji.
Świetne podsumowanie zmian, sam bym tego lepiej nie napisał. Wyjdzie w praniu, ale jak na razie na plus.
Wiadomość z dokładnym opisem zmian
http://fdb.pl/wiadomosci/19136-nowa-szata-osob-na-fdb-pl
Proszę czekać…