Za tą hipotezą przemawiają też pogłoski o eksperymentach z bardzo długimi ujęciami.
7/10 – Ależ radosny, sympatyczny film, zrobiony zwięźle, z werwą i na temat. Widać tu rękę twórcy "Dead Snow" a całość jest tak zamierzenie kiczowata, podana z kompletnym brakiem realizmu epoki, że aż miejscami czuć klimat "Armii Ciemności" Raimiego. Trochę szkoda, że tak dużo tutaj komputerowych efektów specjalnych ale nie brakuje też ujęć z klasycznymi sztuczkami. Jeśli Wirkola zrobi kontynuację to melduje się w kinie.
Można pokazać w zwiastunach pół filmu a tak zmylić tropy, że tak naprawdę nie pokazać niczego. Udowodnił mi to wczorajszy seans Iron Mana 3 :)
6/10 – Solidna, poprawna superprodukcja, lepszy od Iron Mana 2, ale nadal gorszy od części pierwszej. Całe gadanie o "buddy cop movie", "Kiss Kiss Bang Bang 2", czy dialogach jak z "ocenzurowanego Ostatniego skauta" można włożyć między bajki. To rzemieślnicza robota Blacka, a jego rękę czuć może jedynie w najlepszych scenach dialogowych którymi są (co zaskakujące) pierwsze spotkanie z małym chłopakiem i wszelkie wymiany zdań między Downeyem Jr a Kingsleyem (zdecydowanie najlepsza rola z całej obsady). Mnóstwo tutaj mniejszych lub większych sucharów ale mało który ma poziom tych do których przyzwyczaił nas Black w swoich poprzednich scenariuszach, chociażby mocarnych a też "suchych" dialogów z "Ostatniego skauta".
Nie podobalo mi sie wszystko co zwiazane z Extremis, wątek ten jest tylko setną wariacją na temat super żołnierza i nieograniczonej regeneracji z bardzo nieudanym projektem wizualnym, kojarzącym się z jakimś horrorem klasy B. Z Extremis wiążą się też dwie najsłabsze sceny w filmie
SPOILER
Guy Pearce ziejący ogniem i Gwyneth Paltrow o nadludzkich mocach. Do momentu gdy Extremis odpowiada za ludzkie bomby jest całkiem nieźle, potem już tylko gorzej
KONIEC SPOILERA
Szkoda, że zarówno Downey Jr jak i Cheadle dokonują nadludzkich wyczynów bez swoich "puszek", to pokazuje jak daleko jest ten film od w miarę przyziemnej pierwszej części.
Bardzo celnym, fabularnym pomysłem było pozbawienie Downeya Jr zabawek i zmuszenie go do powrotu do korzeni postaci Starka. Ładnie zamykało to wątek stanów lękowych jak i wniosło nieco świeżości do gry RDJr, który w pierwszych minutach zdaje się jakby cierpieć na syndrom Deppa i jego Sparrowa, odstawiając stare miny oraz powtarzając stare sztuczki. Udany jest także znakomity zwrot fabularny, po którym niektórzy fani pewnej postaci mogli zejść na zawał. Solidny film, ale wątpię czy jeszcze do niego wrócę, w tej serii nie ma już zbyt wiele do powiedzenia a Marvel powinien skupić się na eksploatowaniu Downeya Jr pod szyldem Avengersów.
Śmieszne, zboczone żarty popieram całym serduchem. W tym filmie z tych trzech członów występuje tylko "zboczone" bo nie ma tam nic śmiesznego. Mel Brooks? Przez całą swoją karierę opierał żarty na wyśmiewaniu filmowych schematów, gdzie takie coś mamy przy Movie 43? American Pie? Takie porównanie to obraza dla części z Biggsem.
Ale to nie jest prawdziwy Kevin James z lat 80-tych, prawda? :)
Nie cierpię takich zwiastunów, a są one dość charakterystyczne dla kampanii tej serii. Nie wysilili się żeby pokazać choć jedno, jedyne nowe ujęcie. Co ciekawe, streścili praktycznie całą jedynkę ale uznali, że z dwójki ważna jest tylko jedna scena. Cóż za autokrytyka.
Wygląda na to, że fani dostaną dokładnie to czego oczekiwali: Shaun of the Dead+Hot Fuzz+ koniec świata. Nie mogę się doczekać.
5/10 – Gdyby ZF Skurcz dostał 15 mln$ budżetu to zrobiłby właśnie taki film i byłby z niego dumny, jednak dla mnie RZA napchał tam trochę za dużo wszystkiego. Dosłownie wszystkiego. Od pierwszych sekund wiadomo, że film celuje w zabawę spod szyldu "Grindhouse’a", ale gdy, w ciągu 30 minut wyłoży już wszystkie karty na stół to potem właściwie już tylko powtarza chwyty i gagi, a co za tym idzie zaczyna nudzić. Zabrakło charyzmatycznego bohatera który pociągnąłby tą głupawkę, mimo, że jest nawet trzech to tak naprawdę nie ma żadnego. ZF Skurcz+Kung Pow+ słabsza wersja Black Dynamite+Xena=debiut reżyserski RZA. Russell Crowe jako mistrz sztuk walki i minetki potrafiący udawać Chińczyka to WTF stulecia.
Bardzo słabe 5/10 za chęci, naprawdę chciałem polubić ten film.
Najnudniejszy z możliwych wyborów.
Proszę czekać…