Plakat – Ten plakat z piłą łańcuchową to dla mnie jeden z najlepszych plakatów ostatnich lat. Nie wiem jak po takim posterze można nie chcieć zobaczyć tego filmu :)
SPOILER
To jednak chyba jakoś źle to odebrałem, owszem relacja była dziwaczna ale wynikała raczej z dziwacznego wychowania niż z kazirodczego epizodu. Siostra była tą ostateczną granicą dla jego nałogu, sądzę tak dzięki scenie z wygonieniem jej z łóżka. Fassbender potrzebował seksu niczym narkoman, przez jej pobyt był na kompletnym głodzie (scena z odgłosami szczytującej Mulligan) i w tym momencie był na granicy rzucenia się na siostrę. Tym punktem ostatecznym, granicą upodlenia okazał się jednak homoseksualny stosunek pod koniec filmu. Przekroczenie tej granicy wraz z kolejną próbą samobójczą siostry przyczyniło się do przemiany bohatera, genialnie odegranej przez Magneto i niedopowiedzianej przez "czarnego Bullitta" w ostatniej scenie.
Przyczyn zachowania siostry jak i obojga nie szukałbym w kazirodztwie a w domu rodzinnym. Molestowanie obojga? Rozwiązłość zdradzających się rodziców? A może odwrotnie, spartańskie wychowanie owocujące eksplozją hamowanych zachowań w dorosłym życiu?
Obojętnie od interpretacji to i tak wspaniały film o nałogu, w trakcie seansu również nasuwały mi się skojarzenia z "Requiem dla snu". 9/10
Z epizodów najlepszy jest chyba ten Jima Parsonsa. Gagi są w większości równe, najlepiej wypadają odniesienia do filmu w filmie jak i fajne sceny z nostalgią za latami 80-tymi (Kermit i jego notes z telefonem Molly Ringwald). Segel jest tutaj w formie niczym z pierwszych sezonów "Jak poznałem waszą matkę", widać jak bardzo dusi się w wydumanych scenariuszach ostatnich odcinków. Ogólnie chyba ciężko byłoby wycisnąć więcej z tego tematu a ode mnie 7/10.
Według mnie nie wyszło, ale może to wina Photoshopa i na filmie będzie prezentować się lepiej.
5/10
Powtórka ze średniej rozrywki. Znowu Worthington z kompanią przemierza mityczne lokacje walcząc z lepiej lub gorzej wykonanymi mitycznymi potworami (niestety na zbliżeniach Cyklopi wyglądają jakby byli tworzeni ładnych parę lat temu a sposób pokazywania Minotaura sprawia wrażenie braku budżetu lub pomysłu).
Liebesman nie radzi sobie ze scenami akcji, chce zaprezentować nowoczesne, szybkie ujęcia kamery ale wychodzi mu rozbiegany chaos podobny do tego z "Battle: Los Angeles". Film który w założeniu miał przebić widowiskowością pierwszą część nie zbliża się nawet w finale z Kronosem do efektowności znanego już starcia z Krakenem.
Aktorzy są kompletnie bezbarwni i najlepiej wypadają wtedy gdy nic nie mówią, daremne są starania Neesona, Fiennesa i Nighy’ego (którego szczerze mówiąc nie rozpoznałem) którzy próbują chociaż trochę pobawić się swoimi rolami. Typowy produkcyjniak z Fabryki Snów.
Nie sądzę aby zagrał lepiej niż świetny w tej roli Noah Wyle.
Tandetnie efekciarski zwiastun, zupełnie jakbym oglądał jakąś grę komputerową lub reżyserem był Paul W.S. Anderson. Scena walki Farrella z policją (?) ma tyle niepotrzebnego slow motion, że zawstydzony byłby nawet Sucker Punch. Jestem zdecydowanie na nie.
Już przy takich pieniądzach Terra Nova nie wyglądała zadowalająco a Netflix raczej nie jest w stanie zaoferować podobnego budżetu.
Odcinek finałowy o wiele lepszy od tego z 1 sezonu. Głównie dlatego, że ostatnia scena jak i pani z "pieskami" zapowiada bardzo dobrze rokujący wątek Gubernatora.
Disney już wydał oficjalny komunikat w którym przyznał, że film przyniesie wytwórni ok 200 mln$ strat i nie ma żadnych szans na kontynuację. Była to chyba odpowiedź na działania grupki fanów lub też jakaś nie do końca jasna zagrywka biznesowa w kontekście przyszłych projektów.
Jeśli wpadkę zaliczy również Pamięć Absolutna z Farrellem to będzie można mówić o prawdziwej klątwie Marsa.
Proszę czekać…