> Adam_Siennica o 2011-12-02 13:00 napisał:
> Bo nie jest cukierkowy i tak jak Quagmire i ja Ci piszemy – nie ma w tym nic
> niezwykłego, że ktoś łączy sport z karierą naukową.
>
> Wyraźnie brak Ci argumentów, gdyż na moje odpowiadasz "ha, ha" albo wklejasz
> czyjeś – dyskusja nie ma sensu, bo po kilku wymianach zdań odpowiadasz jak
> typowy internetowy troll, niestety.
Nie zaczynaj z trollami bo uciekł już przez to jeden użytkownik który potrafił napisać o filmie więcej niż 2 zdania :) Szanuję opinię Juskowiaka, być może oczekiwałem argumentów które wywrócą moje myślenie o tym filmie. Często tak się zdarza, tym razem na razie nie.
Niezwykłe i rzadko spotykane nie znaczy absurdalne, wtedy absurdalnym byłby biały tygrys lub koliber, a dla Aborygenów telewizor. Po prostu podałeś 2 lub 3 argumenty które nijak mają się do tego filmu (absurdalne jest zadłużenie w 2011 roku i zapaśnik-fizyk). Do tego, że on Ci się nie spodobał absolutnie nic nie mam. Poza tym- cukierkowość? Hallmark? To jakaś zemsta za reakcję forum na Nostalgię Anioła? :)
Jeszcze raz powtórzę co w tym niezwykłego? Pierwszy przykład Dolph Lundgren, drugi np ten http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Grabczuk, doktor i wykładowca KUL, jednocześnie znany trener judo i sędzia olimpijski w tej dyscyplinie. Jeszcze raz pytam co w tym absurdalnego, że ktoś łączy tężyznę fizyczną z naukową?
MMA nie ma tu nic do rzeczy, nie cierpię tej dyscypliny i równie dobrze mógłby to być film o golfie.
Ale dlaczego nie można być dobrym jednocześnie w sztukach walki i z fizyki? Kompletnie tego nie kumam, co w tym absurdalnego? Dolph Lundgren jest magistrem chemii. Ostatnia scena nie jest rodem z Hallmarku, bo nie jest SPOILER pojednaniem, jest tylko początkiem czegoś co może przynieść pojednanie. Podobnie jak nikt tam nie godzi się z ojcem, Edgerton zamienia z nim kilka normalnych słów na gali, a Hardy opiekuje się nim gdy zapije. To też dopiero podwaliny KONIEC SPOILERA Ojciec nie okazuje się być pozytywnym bohaterem, on jedynie wzbudza trochę współczucia z powodu tego jak bardzo zepsuł życie sobie i innym, ani razu film nie każe go lubić. Nie ma tu nic z cukierkowości.
Co było absurdalnego w tym prostym jak drut filmie?
Podobno niedługo pojawi się oficjalne zdjęcie z filmu.
Wiem, ale humanoidalny pysk Jaszczura nie sprawdzi się w filmowej wersji. Zawsze będzie przypominał postacie w stylu tych z filmów "Super Mario Bros" czy "Mój własny wróg", a chyba nie o to chodzi w tej postaci. I jednak utrwalony w popkulturze wygląd Lizarda to ten który wisi pod tytułem newsa.
Podobno z boku wygląda jakby miał nieco dłuższy pysk, ale relacje z Comic Con są tak odmienne, że zastanawiam się czy może widownia również nie korzystała z miejscowego barku tak jak Rhys Ifans.
Ktoś na Movie Web trzeźwo zauważył, że pozwolili najpierw wypuścić te lizaki Rezowi aby ich własne projekty wyglądały lepiej :)
Nie podoba mi się, zbyt ludzka "twarz" do tego projekt niczym nie wyróżniający się spośród setek podobnych. Żeby chociaż miał te szczątki ubrań i fartuch…
Chyba wytwórnia przestraszyła się tego lizaka bo mamy oficjalny concept art Lizarda :)
http://www.comicbookmovie.com/fansites/Wolvie09/news/?a=50483
Proszę czekać…