Klimat rubasznej, średniowiecznej zabawy konwencją? Nie, takiej "Armii Ciemności" ten "Mości książę" może co najwyżej czyścić buty a twórcy wyraźnie chcieli zrobić coś podobnego.
Pomysły – Macie jakieś przypuszczenia, pomysły na temat głównej roli lub ogólnego kierunku w jakim pójdzie ten film? Moim zdaniem jedynym sposobem na to żeby uciec od wizerunku Asha stworzonego przez Bruce’a Campbella jest uczynienie głównego bohatera…kobietą. Tak więc zamiast Asha mielibyśmy Ashley (zresztą bohaterowie jedynki zwracają się do niego również w ten sposób). Trochę przykro będzie pomiatać kobietą tak jak Brucem no ale trudno :)
Już dwukrotnie dostaliśmy dowody na wielką słabość Sama Raimi do filmu "Juno", Ellen Page była jedną nogą na planie "Drag Me To Hell" a teraz Diablo Cody szlifuje scenariusz tego remake’u. Idąc dalej tropem tej teorii niedługo oficjalnie dowiemy się, że główną rolę Ashley zagra właśnie Ellen Page. Aktorka która irytuje mnie chyba w każdej sekundzie filmów które z nią widziałem (X-Men 3, Juno, Incepcja, Super) ale trzeba się będzie z tym pogodzić…Ciekawe czy moje wywody się sprawdzą.
Oj tak, to prawda. Ten film to po prostu żenada, nawet ciężko o nim coś pisać. Kwintesencją wszystkiego jest wątek z penisem Minotaura, robi on z McBride’a kompletnego debila (a jednak można!) a z Zooey gwiazdkę porno. Humor jest tak niskich lotów, że Straszny film 2 możecie puścić swojej babci. Dam 3/10 jedynie z sympatii do Natalki która na pewno dobrze bawiła się na planie ze swoimi przyjaciółmi.
Jednej z najlepszych komedii lat 90-tych stawiasz 1 a filmowi przez którego Jack Black co wieczór pije aby zapomnieć 8? Nie jestem w stanie tego ogarnąć.
W końcu jakiś zwiastun który zachwycił mnie efektami specjalnymi.
Colin Farrell jest akurat najlepszym elementem tego najbardziej niepotrzebnego remake’u w dziejach wszechświata.
Nie wiem jak to napisać, żeby nie spoilerować, ale to jakaś bzdura…obejrzyj sam, to wcale nie jest zakończenie tego filmu :)
A kiedy Kubrick zdążył się skończyć?
5/10
Gunn dalej bawi się elementami znanymi już z "Robali", oprócz połowy obsady z tamtego filmu mamy więc pełno dziwactw, obrzydliwości i gore. Jednak jego bezkompromisowość bardziej pasuje do horroru komediowego niż komediodramatu. "Super" przegrywa w scenie z kolejką pod kinem, wtedy już wiemy, że nie mamy do czynienia z nieudacznikiem jak w "Kick-Ass" czy osobą chorą umysłową jak w "Defendor" ale ze zwykłym psychopatą.
Od tej sceny trudno przejmować się losami jak się później okaże dwójki psychopatów, film chciałby aspirować do satyrycznego nawiasu jaki mają w sobie np "Urodzeni mordercy", porusza tematy fanatyzmu religijnego czy sterowania tłumem przez telewizje. Ale tak naprawdę jego osią jest rozpaczliwy krzyk o pomoc człowieka który nic nas nie obchodzi bo zawsze znajdzie się powód abyśmy oberwali od niego kluczem francuskim.
Chciałbym napisać, że film w którym przemyka Nathan Fillion walczący mocą Jezusa Chrystusa w imię Boga który mówi głosem Roba Zombie jest dobry, ale jednak Defendor zrobił to znacznie lepiej już nawet nie wspominając o Kick-Assie.
Juskowiak, wiem, że często się nie zgadzamy, zresztą nie zgadzamy się nawet w ocenie tego filmu ale muszę przyznać, że bardzo podobała mi się Twoja emocjonalna opinia. Końcówka, no nie wiem czy spoilerować, raczej nie zmieni Twojej oceny, jak dla mnie średnio wynika z reszty filmu ale jednocześnie jest tym czego należy się spodziewać przy przedstawieniu starszej wersji syna którą gra Sean Penn. Taki mały paradoks.
Proszę czekać…