Z jednej strony, z powodu niedawnych wydarzeń w USA to może być sezon nagród zdominowany polityką i sprawami światopoglądowymi, gdzie główny bój stoczą "The Danish Girl" i "Carol" (o romansie dwóch lesbijek z Blanchett i Marą). Z drugiej jestem przekonany, że Keaton przegrał o włos i wielu akademików wcale nie jest pewnych swojego wyboru, dodatkowo cieniem mogą rzucać się dziwaczny sposób odebrania Oscara i komiczna, wręcz idiotyczna rola w "Jupiter Ascending".
To jeśli chodzi o nominacje, bo w 2 Oscary rok po roku zupełnie nie wierzę. Tom Hanks zdobył statuetki najpierw za film ważny, a potem za film kochany przez miliony. Redmaynowi powinno zabraknąć właśnie tego ostatniego czynnika. Poza tym dopiero co przebojem wdarł się do masowej świadomości, Hanks zdobywał drugiego Oscara jako aktor popularny od przynajmniej 6 lat które minęły od artystycznego i kasowego sukcesu filmu "Duży". Redmayne musi jeszcze popracować.
Świetna reklama! Oby utrzymali wysoki poziom kampanii do samego końca.
Wynik finansowy wskazuje, że nie tylko dla mnie Vacation miało odpychające zwiastuny z bardzo dziwnym poczuciem humoru. Niesamowita jest reaktywacja kariery Toma Cruise’a po chwilowym kryzysie. Właściwie on sam niczego nie zrobił w tym kierunku, skandale i dziwactwa same przyschły i rozeszły się po kościach. W sumie szkoda, że Mel Gibson nie jest scjentologiem, z jego zmartwychwstania ucieszyłbym się bardziej.
PS. "Dar" wielką premierą? Chyba dla rodziny Joela, bo to jego debiut reżyserski :)
Dobrze rozumiem, że nakręcili prequel? Mimo, że minęło 14 lat?
Dzięki temu zwiastunowi wróciłem do jedynki. Parę lat temu źle ją oceniłem, to naprawdę śmieszny film który błyszczy na tle dzisiejszych komedii, albo żałosnych w swojej parodii, albo zbyt wulgarnych, albo ukazujących humor dla wybrańców. Siłą Zoolandera jest absurd i wyśmiewanie ludzkiej głupoty, uniwersalne składniki które nigdy nie stracą swojej świeżości.
Udane jest życie Bonda na emeryturze. Obecność Alby przypomniała mi, że Salma Hayek przestała grywać u Roberta Rodrigueza. Ostatni raz pojawiła się w Desperado 2 od którego minęło już 12 lat, ominęła nawet dwie części Sin City, dwa odcinki Maczety i Małych agentów 4 czyli tytuły mocno oparte na rólkach zastępu gwiazd. Ciekawe gdzie tkwi przyczyna tej sytuacji.
Nietrafiony wybór zarówno pod kątem finansowym jak i artystycznym. Rola w Foxcatcherze była jego najlepszą dlatego, że wymagała minimalnych środków wyrazu. Tatum nie ma w sobie charyzmy, luzu, już nawet nie mówiąc o aktorskich umiejętnościach które pozwoliłyby mu udźwignąć scenariusz przeciętnej superprodukcji. Jego sukcesy kasowe polegają na podłączeniu się do obsady komedii (21 Jump Street) lub odegraniu głównej roli w filmie skierowanym bezpośrednio do kobiecej części widowni (Magic Mike, The Vow, Dear John). Dotychczasowe superprodukcje które dźwigał mniej lub bardziej na swoich barkach notowały porażkę (Jupiter Ascending, White House Down) lub bardzo przeciętne wyniki (G.I. Joe).
Nazwisko Blunt pojawia się chyba przy większości Marvelów, wiadomo na przykład, że odrzuciła rolę Czarnej Wdowy w Iron Manie 2. Na razie byłbym sceptyczny wobec tych rewelacji.
Spokojnie, jedynie żartował :)
Brzmi tak absurdalnie, że aż intrygująco. Co tam Farrell, John C. Reilly czuje się w takich absurdach jak homar w wodzie :)
Proszę czekać…