Gdzieś krążył już nowszy opis filmu w którym Justin Long zostaje porwany przez Michaela Parksa, po tym jak pojechał zrobić z nim wywiad na temat dziwnego ogłoszenia. Na poszukiwania zaginionego wyrusza kumpel prowadzący z nim video bloga (Haley Joel Osment).
Całkiem niezły.
O wiele lepszy niż poprzedni, pomogło bardziej klasyczne podejście do tematu zamiast eksperymentów z oryginalnym dobraniem muzyki. Ciekawe czy rola Harrisa rzeczywiście jest takim "killerem’ jak marzy część internetu, bo po raz kolejny jest on dość skrzętnie ukrywany. Za to Tyler Perry wydaje się tutaj naprawdę przyzwoity, byłem pełen obaw po jego popisach w Alexie Crossie. Affleck gra na solidnym poziomie znanym z Argo czy Miasta Złodziei.
Świetny jest tutaj montaż, można spodziewać się podobnego stylu w gotowym filmie. Dorobek Kirka Baxtera jest niesamowity, facet zmontował w swoim życiu 3 filmy, a ma w tej kategorii 2 Oscary i 1 nominację. Przy jego 4 filmie również powinno coś wpaść.
Od kolegi stryjka mojego wujka który oglądał DVD Scr pilota słyszałem, że rzecz nie jest może najwyższych lotów pod względem aktorstwa, i popełnia błędy typowe dla stacji CW, ale za to nadrabia tym, że jest po prostu sympatyczna.
4/10 – Czy w Biblii gdy Noe budował Arkę to pomagały mu 20-metrowe, gadające, kamienne potwory? Czy po prostu chcieli aby można było sprzedać z tego jakieś zabawki? Oczywiście pytanie nie całkiem na serio, ekranizacja w stylu wariacji Hollywood na temat mitologii greckiej nie była złym pomysłem, ale Aronofsky przegrywa na kilku płaszczyznach.
Więcej rozterek moralnych, wątpliwości, i przemiany Noego mogliśmy oglądać chyba nawet w Evanie Wszechmogącym. Noe Crowe’a to postać ze wszech miar papierowa, fanatyczna, w pewnym momencie robi nawet za czarny charakter latając po Arce z nożem w ręku i polując na jedną z bohaterek. Wszelkie argumenty, rozterki są włożone w usta innych postaci, Noe jest jedynie fanatykiem który nie wzbudza żadnej sympatii widza. Ogólnie najciekawsza część w życiu bohatera jaką wydają się ścisłe początki budowy wielkiej Arki jest…wycięta z tego filmu.
Aronofsky woli nieustannie dystansować się od opowiadanej historii, mnożąc elementy kiczu i fantasy, bo jeszcze (o zgrozo!) ktoś mógłby pomyśleć, że wierzy w tą historię, wkłada w nią całą swoją pasję. Czy jest większy grzech dla filmu fantasy, niż reżyser po cichu kpiący z mitycznego świata który przedstawia?
Film był tak kiczowaty, że czekałem aż w ostatniej scenie pojawi się pulchny, wesoły, rumiany na policzkach dziadek z długą, siwą brodą, radośnie machając ze swojej chmurki do Russella Crowe’a. Niewiele się pomyliłem.
W sumie ich rozumiem, jeśli już podjęli (moim zdaniem niepotrzebną) decyzję o reaktywacji, to położyć mogłyby ją właśnie nowe skecze. Choćby nie wiem jak kosmiczny poziom reprezentowały, to i tak przegrałyby z tymi które obrosły kultem przez 40 lat od premiery.
5/10 – Można powiedzieć, że rzecz dla koneserów gatunku komedii inicjacyjnej :) Schemat z Dnia Świstaka jest ubrany w na tyle absurdalne i zboczone szaty, a główna dwójka bohaterów na tyle sympatyczna, że aż szkoda, że nie wyciśnięto z tego więcej oprócz paru średniej lub marnej jakości gagów z cyklu "WTF?!".
Jeśli z uśmiechem na twarzy kojarzycie spotkania z przyjaciółmi na które zabierano odpowiedni zapas piwa, chipsów i komedii o zdesperowanych prawiczkach, to jest to film dla was, ale nie spodziewajcie się cudów, bo nawet to 5/10 jest trochę naciągane.
Cavill to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Dobrze, że nie dokonano większych zmian w kostiumie Supermana, spowodowałoby to ogromną sprzeczność z przedstawioną już nam genezą tego stroju.
Wcale nie byłbym taki pewien czy nowi fani zrównoważą liczbę części obrażonych, starych fanów :)
Jeśli ma więcej takich scen jak ta kończąca zwiastun to się nie dziwię. Ale z tym aktorem to jest raczej tak, że i ślepa kura czasem trafi na ziarno :)
Proszę czekać…