Aktywność

Non-Stop (2014)

7/10

Wiele jestem w stanie wybaczyć temu filmowi w zamian za emocje których mi dostarczył. Było tam tyle twistów, uników i zakrętasów fabularnych przypadających na jednego pasażera samolotu, że zapewne nie skończyło się to dobrze pod względem logicznym. Jednak jestem w stanie przymknąć na to oko, bo Serra ma talent do budowania napięcia. Jako mały bonusik, finałowe kilkadziesiąt sekund ekranizacji Maxa Payne’a, lepsze niż półtorej godziny filmu z Markiem Wahlbergiem :)

Rocker (2008)

5/10 – Początek zapowiadał dużo fajniejszą komedię, potem to już typowa, obyczajowa sztampa. Trudno nazwać rockiem muzykę zespołu Rainna Wilsona i Emmy Stone, co strasznie gryzie się z zachowaniem i koncepcją głównej postaci, a w ogólnym rozrachunku kładzie cały film.

Nowi aktorzy i zdjęcia z planu Gwiezdnych wojen!

Mam nadzieję, że kształt strony technicznej to tylko jeden z wielu wniosków wyciągniętych przez Abramsa z nieudanej Nowej Trylogii.

Lewy sercowy (2002)

5/10 – Zawód. W żadnej ze swoich głupich komedii Adam Sandler nie irytował mnie tak mocno jak w tym filmie. Może dlatego, że umieszcza on swoją odwieczną rolę "ludzkiego Chrisa Griffina z Family Guya" w otoczeniu nieco bardziej wymagającego filmu. Chociaż z drugiej strony nie przesadzałbym z tymi wymaganiami, materiału tutaj jak na krótkometrażówkę, ciągnie się to niesamowicie, a najciekawsze wątki rozwiązywane są w dwóch-trzech scenach. Nie pomaga również denerwująca, jednostajna muzyka.

Największym plusem jest jak zwykle świetny Philip Seymour Hoffman.

Choleryk z Brooklynu (2014)

3/10 – Phil Alden Robinson nie jest debiutantem, jego filmografia obejmuje tytuły na przestrzeni 27 lat, chociaż staje za kamerą dość rzadko. Jednak "The Angriest Man…" sprawia wrażenie nakręconego przez niepewnego, stawiającego dopiero pierwsze kroki reżysera. Nie potrafi on uchwycić właściwego tonu tej zdawałoby się banalnej opowieści, a prosty, krzepiący morał nie ma szans na odpowiednie wybrzmienie.

W zamierzeniu cięte dialogi, pozostaje głównie wulgarne, każdy z aktorów gra na własnej nucie, i chyba nikt do końca nie zdawał sobie sprawy czym ma być ta dziwaczna hybryda komedii z R-ką z kinem familijnym. Robin Williams jednostajnie szarżuje, co szybko staje się meczące, Mila Kunis stara się z całych sił przekonać widza, że jest aktorką dramatyczną, Melissa Leo jest kompletnie zagubiona, a o roli Petera Dinklage’a można zapomnieć już w trakcie napisów końcowych.

Najbardziej zapadają w pamięć epizody Jamesa Earla Jonesa i Louisa C.K., nie dlatego, że są szczególnie dobre, ale dlatego, że są "jakieś" na tle tego bezbarwnego filmu.

Zdjęcia z planu Terminatora 5

Linda Hamilton wyglądała z bronią jakby miała zrobić komuś krzywdę, Emillia Clarke wygląda z bronią jakby miała zrobić krzywdę sobie. Obecność pana Courtneya przemilczę, z oceną koncepcji Arniego muszę poczekać na gotowy film.

Josh Brolin Thanosem!

Prawdopodobnie to kolejny castingowy sukces Marvela. Nie trzeba dorabiać do tego teorii w stylu "Lex będzie tym razem sweterkowym miliarderem", patrzysz na scenę w Avengersach i bez problemu wyobrażasz sobie Brolina.

Drugi plakat Wish I Was Here

Coś tam dzwoniło, coś tam świtało w głowie grafika, ale ostatecznie wyszło dość średnio. Poprzedni, banalny w swoim wykonaniu plakat (weźmy kadr, dajmy tło i napisy), wyszedł dużo lepiej.

X-Men: Przeszłość, która nadejdzie (2014)

8/10 – Nie ma się do czego tak naprawdę przyczepić, ale mam wrażenie, że obejrzałem film trochę słabszy niż First Class. Nie ma tak zapadających w pamięć scen jak Argentyna, moneta i Bacon czy "wolę Magneto", widać, że rzemieślnik zastąpił bardziej nietuzinkowego reżysera. Mam nadzieję, że wszystkie fałszywe pozwy które złożyłem w sądzie w Los Angeles odniosą skutek i Vaughn wróci na fotel reżysera :)

Największy atut: znakomici Fassbender i McAvoy
Najlepsza scena: Fassbender i McAvoy w samolocie, Lawrence na lotnisku
Najgorsza scena: wszystkie te stylizowane na kręcone z kamery w latach 70-tych, w formacie 4×3. Zła artystyczna decyzja, burząca dynamizm
Najśmieszniejsza scena: Jackman i bramka
Najśmieszniejsza, niezamierzona scena: ostatnie ujęcie z Fassbenderem, idealnie nadaje się na internetowego mema

Ogólnie wolałbym tradycyjny sequel First Class, bez "Future Past".

Ulice w ogniu (1984)

6/10 – Zaczyna się fajnie, ale potem przyjęta konwencja zaczyna nieco nużyć. Rany, tutaj nawet Rick Moranis gra pyskatego twardziela. Królestwo kiczu nawet nie lat 80-tych, a własnego, "komiksowego" świata, świetna finałowa walka, piękna Diane Lane i padawan Dolpha Lundgrena, Michael Pare. Zrozumiały kult i dość średni film.

Proszę czekać…