Aktywność

Boogie Nights (1997)

9/10 – Mistrzostwo, od pełnej 10 dzieli ten film chyba jedynie ledwie poprawny Mark Wahlberg. Paul Thomas Anderson tak udanie lawiruje między powagą a komedią, jakby sam wiecznie nosił wrotki niczym Heather Graham, zresztą co tutaj więcej pisać o filmie o którym napisano już pewnie wszystko. Bez zbędnego moralizatorstwa, poruszone są chyba wszelkie możliwe blaski i cienie porno biznesu. Nagrodami obsypano Julianne Moore i Burta Reynoldsa, sam wyróżniłbym świetnego na drugim planie Philipa Seymoura Hoffmana i mistrzowski epizod Alfreda Moliny.

Nowy zwiastun drugiego filmu Zacha Braffa

Recenzje z Sundance były dość przeciętne, ale z drugiej strony filmy które wygrywały ten festiwal w ostatnich latach niezbyt mi podeszły (Fruitvale Station, Bestie z południowych krain, Animal Kingdom), więc mam jeszcze nadzieję.

Drugi pełny zwiastun Strażników Galaktyki!

Aby tylko nie przesadzili z tym wrzucaniem dowcipasów w co drugą scenę, w mojej opinii położyło to ostatnio Iron Mana 3, czy Thora 2. Nie spodziewałem się, że będę chciał zobaczyć to w kinie, a tymczasem kupno biletu staje się coraz pewniejsze.

Godzilla (2014)

Byłem na klasycznym 2D.

Nowy zwiastun drugiego filmu Zacha Braffa

Kolejny piękny zwiastun. Mój umysł nie chce dopuścić myśli, że to może być słaby film

Godzilla (2014)

5/10 – Więcej tutaj rywalizacji Watanabe i Cranstona o Złotą Malinę, niż pojedynku potworów. Serio, za takie decyzje montażowe powinno dostawać się dożywotni zakaz wykonywania zawodu. Od razu przypomniała mi się najbardziej irytująca mnie scena ze Spider-Mana 3, którą jest nie jakikolwiek fragment z tańcami Maguire’a, ale walka Sandmana i Venoma z wojskiem pokazana w formie 5 sekund na ekranie telewizora. Prawie cała Godzilla jest tak zbudowana, dawno już żadna superprodukcja tak mnie nie irytowała.

Edwards poprzez taką konstrukcję chciał dodać realizmu i mocno osadzić film w naszej rzeczywistości, ale jednocześnie mamy sceny gdzie w epoce portali społecznościowych i smsów ludzie z San Francisco czy Las Vegas zawsze są zaskoczeni obecnością wielkiego potwora, mimo, że nie dokonuje on teleportacji. Szczególnie widać to w scenie z ujęciem na jedno z biur w mieście które patrolował kiedyś Michael Douglas.

Godzilla nie ma wokół siebie żadnej aury tajemniczości, Watanabe w bardzo wczesnej fazie filmu dokładnie wykłada widzowi wszystko co jest związane z Królem Potworów. Tym bardziej dziwi obsesyjne nakierowanie na postaci ludzkie, szczególny dysonans jest widoczny w finale, gdzie Desplat uderza w podniosłe tony, ale obserwuję sceny które kompletnie mnie nie obchodzą. Bo dlaczego miałyby mnie obchodzić, Edwards nieudolnie skacze ze swoją perspektywą, raz skupiając się na Kick-Assie, raz na Scarlet Witch, raz na dziecku, psie, i jakimś tam kierowcy autobusu którego równie szybko poznaję co się z nim żegnam. Jak można w ten sposób zbudować więź z postaciami? Gareth Edwards to bardzo słaby reżyser i wątpię aby zdołał się rozwinąć.

Zauważyliście, że w tym filmie dzieci i psy są traktowane tak samo? Są zaskoczone-wołają właściciela-uciekają? :)

Dziecko Rosemary (2014)

Dwie myśli
1. Przeszukiwanie internetu całkowicie zabija klimat każdego horroru, kiedyś bohaterka w wielkich okrągłych okularach patrzyła na ręcznie przewijane slajdy z okładkami gazet. To był klimat!
2. Wiadomo co Holland mówi na co dzień, i jakie ma poglądy, ale, to, że wsadza je nawet do Dziecka Rosemary jest…smutne? straszne? trąci fanatyzmem?

Dziecko Rosemary (2014)

Skoro ten remake nie jest o paranoi, to zatem o czym? To jakby zrobić ekranizację Misia Yogi w której bohaterem są wiewiórki :)

Teoria wielkiego podrywu (2007 - 2019)

Finał 7 sezonu – SPOILERY

Dlaczego większość finałów sezonów tego serialu musi kończyć się czyimś wyjazdem? Mieliśmy już wylot Howarda w kosmos, wyjazd Leonarda na jakąś ekspedycję naukową, wyjazd całej paczki na podobną eskapadę, teraz wyjazd Sheldona. Przynajmniej 4 z 7 sezonów, w tym 3 ostatnie zakończone są w ten sam sposób. Co za potworna nuda i sztampa.

Dlaczego Sheldon w imię tego, że nie cierpi zmian w swoim życiu, miałby zmieniać miasto i swoje rytualne zwyczaje? Jak dla mnie absurd. A wystarczyło popchnąć kolejny związek do przodu, pozwalając Sheldonowi zamieszkać z Amy, dałoby to okazję do nowych wątków obyczajowych i komediowych. Wątków które zresztą są coraz gorsze, stopień nerdowatości oscyluje już gdzieś koło niedzielnego użytkownika filmowego działu Onetu, tak aby przeciętny widz nie miał większego problemu z identyfikacją odniesień. Podobnie humor dryfuje coraz bardziej w stronę wygodnych, sitcomowych schematów.

Strażnicy bronią galaktyki na nowym plakacie

To najlepszy plakat z uniwersum Marvela. Jak widać potrafią się wysilić przy bardziej niepewnym projekcie.

Proszę czekać…