Polscy krytycy filmowi promują Nimfomankę – Świetny artykuł Piotra Plucińskiego, warto zapamiętać te twarze i nazwiska, oraz postawić sobie pytanie odnośnie ich dziennikarskiej wiarygodności. Jak teraz spojrzeć na ewentualną recenzję czy artykuł na temat filmu który reklamują? Albo w ogóle na jakąkolwiek recenzję?
http://gorna-polka.pl/mieszane-uczucia-po-sesji-polskich-krytykow/
O ile wcześniej wiedziałem, że teksty Żurawieckiego, Felisa, Tatarskiej czy Zaborskiego są bardzo mało wartościowe, bo przesiąknięte jedyną, słuszną ideologią, i nigdy nie traktowałem ich poważnie, to ale sądziłem, że Ryszard Jaźwiński, pasjonat z radiowej Trójki wplącze się w taką akcję.
Numery "Filmu" z tamtego okresu dowodzą, że wystarczyło pokazać się w sobotę o 20 na TVP1 i już byłeś gwiazdą, a redakcja była zasypywana listami od czytelników w sprawie adresu czy biografii :)
6/10 – Przeciętniak którego seans mija całkiem bezboleśnie. Aktorzy naprawdę się starają, zarówno Stallone jak i Schwarzenegger (ogromna zwyżka formy względem Last Stand) wyciskają sporo ze swoich wiadomych możliwości, Jim Caviezel jest ciekawie zmanierowany, ciśnie nawet Vincent D’Onofrio starając się nadać nieco życia swojej skromnej postaci, mówiąc wyższym niż zwykle głosem i obsesyjnie myjąc ręce.
Kuleje za to reżyseria. Rozwaliła mnie scena w której Sam Neill grający lekarza ma moralne rozterki. Najpierw jest pokazane, że pije, potem jest najazd na wielki napis "przysięga Hipokratesa", a potem najazd na wielki napis "Kodeks etyki zawodowej lekarzy". To dopiero wiara w inteligencję widza! Żaden z twistów fabularnych nie wybrzmiewa też w odpowiedni sposób, szkoda, bo są całkiem niezłe i na pewno wyglądały dobrze na etapie scenariusza.
Po mimice Rosamund Pike nigdy nie wiadomo czy ona żyje, czy nie. Dobrze, że rozwiali wątpliwości :)
Zaskakująco godne zastępstwo.
Siedzę tylko w kinematografii amerykańskiej ostatnich 30-40 lat, więc marny ze mnie żuczek, tym bardziej cały czas drapie się po głowie próbując odkryć co szanowne gremia widzą w tym roku w Grawitacji czy American Hustle.
Pierwszy udaje wielki film opakowując niesamowite banały i przyciężkie metafory o ponownych narodzinach w podniosłą formę, drugi myśli, że jest błyskotliwy i świeży. Nie jest. Naprawdę ktoś kto ogląda setki filmów rocznie, jest zaznajomiony z kinematografią różnych państw, potrafi tak mocno docenić te filmy? Już nawet nie mówię o Oscarach czy Baftach, bo to tzw masówka, ale te tytuły przewijają się w nagrodach kół krytyków filmowych.
Na dwóch pierwszych plakatach widać Goblina na telebimach :)
Co ciekawe lokalne wersje językowe tego podtytułu mają też: Brazylia, Hiszpania, Niemcy i Włochy. Może Marvel wycofał się w ostatniej chwili z takiego podtytułu na amerykańskim rynku? Były w końcu takie plotki.
Tutaj też mogę się podpisać, chociaż nie byłbym tak surowy dla aktorów. Bale jest najlepszy bo odchodzi najdalej od swojego empoi człowieka mrocznego, ogarniętego obsesją lub chorobą psychiczną. Tutaj to pocieszny grubasek knujący plan swojego życia. Niezła jest Lawrence, która według mnie wreszcie pokazała coś innego, choć może to tylko sprawka tego, że tym razem nie gra skromnej, ale silnej dziewczyny o niezwyczajnym życiu, a ekspresyjną gospodynię domową.
Adams, Renner i Cooper są dość bezbarwni, z czego ten ostatni jest zdecydowanie najlepszy, ale jego rola jest tak nudnie powtarzalna, że aż trafił do tego samego worka. Może należało zamienić miejscami Coopera z Rennerem.
Pół żartem, pół serio, miałem miejscami wrażenie, że ekipa znalazła jakąś zagubioną rekwizytornię po ZF Skurcz i rozpoczęła improwizację. Szczególnie widać to przy epizodzie De Niro, gdzie wszystkie znane nazwiska siedzą przy jednym stole w dziwnych ubraniach, a Bobby parodiuje samego siebie. Zresztą wrażenie improwizacji to chyba największa wada American Hustle, to nie jest nawet zręczna stylizacja, kadrom brak oddechu czy przepychu aby ukazać blichtr przewidziany w scenariuszu. Widocznie Russell będzie nagradzany za wszystko dopóki się nie znudzi, nie oberwie od Clooneya, lub nie wyładuje swojej furii na Lilly Tomlin. Trzeba przeczekać.
6/10
Proszę czekać…