8/10 – Z dedykacją dla Beznickowego :)
Z Lake Bell będzie kawał reżyserki, aktorki i scenarzystki. Świetny debiut, pełen pasji w podejmowanej tematyce, celności i zaciekawienia w obserwacjach zachowań międzyludzkich. Bell znalazła frapujący, nie podejmowany chyba mocniej przez kino temat lektorów zwiastunów, w hołd dla pracy Dana LaFontaine’a wpisała obserwacje na temat kobiet we współczesnym społeczeństwie, ich relacjach w życiu rodzinnym i pogoni za karierą, uzyskując przy tym sporo świeżości. Znalazło się nawet miejsce na bardzo celną krytykę współczesnego, wysokobudżetowego Hollywood.
Najlepsza jest puenta filmu, nieco niespodziewana, być może dość gorzka, grająca na nosie wszystkim skrajnym feministkom chcącym wpasować "In a World" w swoje schematy. Jednak ta prosta puenta jest przy tym wspaniałą pochwałą kobiecości.
Oby nie? A poza tym bla bla bla! :)
Popieram, potwornie nielubiany przeze mnie Kutcher był przeciętny/poprawny, na pewno nie zasługuje na baty.
Podobno scenariusz krąży gdzieś po internecie i zbiera dobre opinie. Nie mogę doczekać się pierwszych reakcji z Sundance.
Dwa pierwsze są najlepsze z dotychczas zaprezentowanych, dodatkowo Foxx może wreszcie zaprezentować się w mniej ogranym ujęciu (choć już chyba obecnym na bannerach w San Diego latem poprzedniego roku).
Według mnie McConaughey pokonał najgroźniejszego kandydata (Hanksa) już na etapie nominacji, teraz niewielkim zagrożeniem jest dla niego tylko Bale.
Moje typy w najważniejszych kategoriach:
Najlepszy film: 12 Years A Slave
Najlepszy reżyser: David O. Russell- American Hustle
Najlepszy aktor: Matthew McConaughey- Dallas Buyers Club
Najlepsza aktorka: Cate Blanchett- Blue Jasmine
Najlepszy aktor drugoplanowy: Jared Leto- Dallas Buyers Club
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Jennifer Lawrence- American Hustle
Najlepszy scenariusz: Her
Najlepszy scenariusz adaptowany: 12 Years A Slave
Wielkie przegrane Inside Llewyn Davis i Saving Mr Banks, największe niespodzianki aktorskie to brak nominacji dla Toma Hanksa, Emmy Thompson i do niedawna uważanego za mocnego w swojej kategorii Roberta Redforda.
Zachwyty nad American Hustle i Her naprawdę niepojęte. O "Grawitacji" nie chce pisać bo to przecież wiekopomne dzieło które jest dobrym filmem jedynie w kinie :) (strasznych czasów dożyliśmy).
Kolejny raz Maliny udowodniły, że są kompletnie bezwartościowymi nagrodami nie wartymi nawet publikacji na serwisach filmowych. Co by się nie działo, zawsze nominację muszą dostać Stallone, Sandler i Perry, dziękuję za takie nagrody dyktowane osobistymi antypatiami jakiejś śmiesznej kapituły.
Zgadzam się w zupełności, Avatar już raczej "ostygł" i zdziwię się jeśli kontynuacja zarobi w USA połowę tego co oryginał. Z perspektywy prawie 5 lat można już powiedzieć, że w karierach powyższej dwójki nie wydarzyło się nic ciekawego od czasu zagrania w największym hicie wszech czasów.
Nie wiem co ich tak wszystkich tam ciągnie, płacą podobno marnie jeśli nie masz końcówki Jr przy nazwisku, na ekranie trzeba się dużo wygłupiać… Widocznie traktują to jako działanie marketingowe.
Proszę czekać…