Allen o zbrodni – "Po takiej dawce Wagnera, mam ochotę najechać na Polskę"
"- Larry spójrz! Ona nie żyje!
- Może spróbuj jej wcisnąć prezent?"
Znakomita komedia w stylu noir. Naprawdę wspaniale się ją ogląda. Widz do końca nie jest pewny jak rozwikłana zostanie zagadka. Dużo tutaj odniesień do starego kina kryminalnego (chociażby do obrazów Hitchcocka). Wszystko z przymrożeniem oka i niemałą ilością ironii. Do tego Nowy Jork, ukazany od innej, ciemnej strony. I rewelacyjny duet Allen & Keaton. Czego chcieć tutaj więcej?
7/10
Allen metafizycznie – Reżyser w piękny sposób opowiada o szukaniu drugie połówki, o skrytych uczuciach i dążeniach. A do tego wszystkiego przyrządzone to z zjawiskami paranormalnymi, tak jak wspomniałem metafizycznymi. Woody prowadzi coś na wzór polemiki klasyków z romantykami – nauka czy może uczucia? Świetnie zagrany, choć dziwi mnie nominacja do Złotej Maliny pani Farrow…, z pięknymi plenerami i zdjęciami film Allena, w którego nie można nie lubić.
7/10
Pozytywnie zakręcony film. Ten Charlie Kaufman to jednak jest gość (nie mogę się doczekać kiedy obejrzę jego debiutancki film "Synecdoche, New York"). Najpierw "Adaptacja" a teraz to. Intrygujący, niebanalny, niesamowicie wciągający film z doborową obsadą. A scena, kiedy John "wchodzi" do swojej głowy była rewelacyjna!
Ogromne zaskoczenie. Nienużący film kostiumowy z niepretensjonalnymi rolami to w dzisiejszych czasach rzadkość. "Zatrute pióro" jest jednak dowodem, że taki filmy mogą powstać. Fantastyczna opowieść o pasji, miłości, pożądaniu i chorobie wieku. Rola Rusha? Zgadzam się, bardzo dobra robota.
Allen poetycki – … ale nie zachwyca tym razem. Co prawda jak w większości jego filmów występują wspaniałe, błyskotliwe dialogi i pięknie zakończenie, tak tutaj znalazło się bardzo dużo pustych scen, które zupełnie niczemu nie służyły. Dużo tutaj odwołań do kina europejskiego, do Felliniego i jego obrazu "8 i pół", masa elementów biograficznych. Na pewno kiedyś do niego powrócę.
A na razie 6/10
Tak, jedna z ciekawszych pozycji komedii romantycznych 2009 roku (duże nadzieję pokładam także w "500 dniach miłości" Webba). Nawet przez tą historyjkę przebijał lekki, wyważony humor, choć i tak film niestety wbił się w nur schematów i od pewnego momentu staje się on bardzo przewidywalny i zmierzający do happy endu. Ładne kreacje aktorskie jak na ten gatunek, szczególnie Gerard "Leonidas" Butler i jego filmowa rywalka, której nazwiska nie potrafię wypowiedzieć :)
Na pięć mocnych gwiazdek jednak starczyło.
> Quagmire o 2009-12-30 11:49 napisał:
> Rada-przenieś to do notek, bo w Hyde Parku to zaraz
> zginie w pojedynku z nowinkami i błędami technicznymi.
Tyle, że temat umieściłem w dziale "Filmy", a nie Hyde Park, więc takiej sytuacji chyba bać się nie muszę :) A jeżeli chodzi o notkę to nie chce, żeby posądził ktoś mnie za zaśmiecanie portalu… Może skorzystam, kiedy zrobię podsumowanie dekady.
Smucą mnie te komentarze. Nudny, długi, nużący… Obie części "Klerksów" należą do mojej czołówki ulubionych filmów i uważam je za jedne z najbardziej śmiesznych komedii jakie powstały. To co zrobił Smith, nazywany dzisiaj już reżyserem kultowym, było niemałym wyczynem. W jego obrazie nie występują żadne gwiazdy, a mimo tego niejedna dzisiejsza produkcja mogłaby mu pozazdrościć ducha. I taka jeszcze mała ciekawostka. W latach dziewięćdziesiątych według różnych statystyk był najczęściej kradziony z wypożyczalni VHS w Stanach Zjednoczonych :) Sam byłbym do tego zdolny, jeżeli nie miałbym kopii w domu :)
Jeszcze dopowiem, że wczoraj, a właściwie dzisiaj oglądałem po raz n-ty film Smitha i nie mogłem od niego oderwać oczu. Ba! Nawet niektóre fragmenty chciałem przewijać, bo były tak rewelacyjne! Dla mnie zawsze obraz ten będzie filmem niezwykłym, kultowym…
Cieplutka, kameralna opowieść o rodzinie i relacjach w obliczu choroby. Fajnie poprowadzeni aktorzy, szczególnie ci mali wywiązali się z postawionego im zadania.
Książki jeszcze nie czytałem, ale skoro tak zachwalasz na pewno w przyszłości się na nią skuszę :)
Tyle, że Vermin o ile się nie mylę wchodzi właśnie w skład redakcji ( http://fdb.pl/redakcja ), więc on odpada. Moim faworytem natomiast jest recenzja Trophy do filmu "Zbrodnia i kara". Trzymam w kciuki!!
Proszę czekać…