Aktywność

Brakuje kraju... FDB.PL

I także Hondurasu.

Avatar (2009)

Ok, a może trochę więcej szczegółów? :)

Smażone zielone pomidory (1991)

Lubię takie filmy. Bez chamstwa, bez wysilonego humoru i tandety. Złożony z wielu wręcz baśniowych opowieści, połączonych spójna narracją, film niesamowicie wciąga, a nawet momentami sprawia, że czuć tutaj napięcie. Do tego ciekawe rozwiązanie filmu, częściowo "otwarte", nie wyjaśniające wszystkich sytuacji ukazanych w filmie.

Obejrzyjcie koniecznie. Wrażliwe osoby zapewne popłaczą się na końcu :)

Cztery Gwiazdki (2008)

Tych zabawnych momentów było faktycznie tle co kot napłakał. Typowa amerykańska komedyjka, która niczym nie wybija się od masy innych podobnych obrazów. Na tytuł "najgorszy świąteczny film" trochę sobie nie zasłużył, bo głupoty filmu "Home Alone 4" nic nie przebije.

Ode mnie film otrzymuje o jedną gwiazdkę mniej niż w jego tytule…

Chattahoochee (1989)

6/10 – Patos, patos i jeszcze raz patos… Ale jaki przyjemny :) Ładna historyjka, która jak twierdzą twórcy zdarzyła się naprawdę i młody Gary Oldman w roli głównej. Choć muszę przyznać, że napotkałem dużo dość niezrozumiałych scen (jak chociażby początkowa nieudana próba samobójcza czy niechęć Foleya do ucieczki). Szkoda też, że film od pewnego momentu staje się bardzo schematyczny i nieubłaganie dąży do wielkiego "happy endu". Również trochę skromnie pokazano relacje rodzinne.

Nikt nic nie wie (1947)

7/10 – Lekkie, sympatyczne, przezabawne kino czeskie w sam raz na zimowy wieczór. Świetne role Filipovskiego i Marvana, którzy za wszelką cenę próbują pozbyć się "zwłok".

I taka mała ciekawostka. Mało osób wie, że właśnie na podstawie tego filmu zrodziło się określenie "czeski film". Jak najbardziej polecam (można z łatwością odnaleźć go i obejrzeć online).

Bękarty wojny (2009)

"Stworzyłem chyba arcydzieło…" – Wychodzi na to, że tak… Kolejna rewelacyjna produkcja pana Tarantino. Kolejny strzał w dziesiątkę. Nie bez powodu nazywa się go "wyrośniętym dzieckiem". Widać, że facet bezgranicznie kocha kino i jak dzieciak bawi się elementami, łączy je, ciągle eksperymentuje z różnymi środkami. Były "Killl Bille", które oddawały hołd Dalekiemu Wschodowi, był i "Grindhouse", który przlypominał czasy, kiedy to królowały filmy klasy B i przyszedł teraz czas na westerny spaghetti. Czy sprostał tym razem postawionemu zadaniu?

Tarantino nie próbuje stworzyć wielkiego kina, w którym znalazła by miejsce melancholia, refleksja czy poruszenie. Reżyser po prostu serwuje widzowi rozrywkę na najwyższym poziomie. Tak też w "Bękartach" żongluje on gatunkami, mnoży odwołania do innych dzieł (np. już na samym początku, gdy LaPadite wypatruje jadący patrol przychodzą na myśl filmy o Dzikim Zachodzi). Robi wszystko, by jego film był aschematyczny i nieproporcjonalny. Wydaje mi się, że zadanie zostało wykonane po mistrzowsku. Choć film na festiwalu w Cannes został przyjęty z mieszanymi uczuciami, już zdążył zebrać sporą grupkę fanów. Uznany nawet został za "kontrowersyjny", ponieważ w lekki sposób opowiadał o wydarzeniach II wojny światowej. Reżyser, tak jak w innych swoich filmach, wpakował tutaj dużą ilość kiczu, który spowodował, że bohaterowi stali się przerysowani, a wszelkie sytuacje całkowicie absurdalne (Hitler wychodzi z sali kinowej po gumę do żucia :))

Warto… a nawet trzeba wspomnieć o rewelacyjnej obsadzie, która buduje i napędza film. Na pierwszy plan oczywiście wysuwa się bezbłędna, perfekcyjna gra Christopha Waltza jako nieobliczalnego pułkownika Landę. Praktycznie co chwilę zmienia on język, co przychodzi mu z szczególną łatwością. Stworzył on postać niezwykle inteligentną, oczytaną, która potrafi przejrzeć każdego. Każdy jego występ na ekranie powoduje jednocześnie salwy śmiechu i wiejącą grozę. Świetna rola. Wielkie brawa. Życzę mu kolejnych nagród i równie udanych ról jak ta.
Kolejnym ciekawym charakterem jest Aldo Raine, w którego wcielił się Brad Pitt. Przed premierą muszę przyznać bałem się czy aktor powoła zadaniu. Teraz jestem pewien, że obsadzenie go w roli przywódców bękartów było jak najbardziej słuszne. Cieszy mnie fakt, że aktor dobiera sobie coraz to ciekawsze role. Trzeba by jeszcze wspomnieć o pozostałych aktorach, o młodej Mélanie Laurent jako ocalałej Żydówce czy Diane Kruger, ale powtarzałbym się, pisząc, że ich aktorstwo było wprost na medal. Nawet Eli Roth, znany dotychczas z kiepskich horrorów, biegający z kijem baseballowym i rozbijającym nim czaszki hitlerowców cieszy nasze oczy.

W filmie reżyser nie wyznaczył głównego bohatera. Dzięki temu możemy przypatrzeć się dokładnie każdej z postaci, poznać ich temperament i upodobania. Podzielił także obraz, podobnie jak w "Kill Billu", na rozdziały, dzięki czemu uzyskał trwałą spójność. Film trwa dokładnie 153 minuty, czyli prawie 2,5 godziny, a podczas trwania ani razu nie spojrzałem na zegarek. Nawet miałem ochotę na więcej!

Cóż, to chyba wszystko. Można mnożyć superlatywy, pisząc o zdjęciach czy muzyce skomponowanej przez wielkiego Morricone’a. Sam reżyser udowadnia, że jest niekwestionowanym mistrzem kina dialogu.Polecać filmu fanom twórczości Tarantina nie ma co – na pewno dawno już go widzieli. Może warto polecić go osobom, które przekreśliły pana Quentina. "Bękarty" to lekkie, pozbawione pretensjonalności i złego smaku kino, o którym w dzisiejszych czasach można tylko pomarzyć. Objawienie? Nie. To po prostu Quentin.

9 /10
ulubiony
najlepszy film 2009 r.
czołówka najlepszych filmów dekady

Stryszek Filmowy odc. 9

Szybko, lekko, zwięźle. Tak powinny wyglądać wszystkie "Stryszki". Jakieś małe potknięcia czy zająknięcia się pojawiły, nie ma co ukrywać, ale miejmy nadzieję, że przy następnym odcinku zostaną one wyeliminowane :)
Pozdrawiam i życzę mile spędzonych świąt!

Nowe treści: Słowa kluczowe! FDB.PL

Potwierdzam. Dodaję tylko tą treść do filmów, które już widziałem i spotykam tam masę spoilerów.

Boże Narodzenie 2009

O jak miło :) Również życzę wszystkim użytkownikom fdb wszystkiego dobrego.

Proszę czekać…