@roksana_goly
"Wracam po chwili, a tu sami kosmici…" Niezły młodzieżowy horrorek, gdzieś pomiędzy "Inwazją porywaczy ciał", a "Coś" Carpentera.
Najmocniejsze strony filmu – Chevy Chase, Bill Murray i jego polowanie na gofera (gdyby nie ten film nie wiedziałabym, że istnieje takie zwierzątko).
Za dzieciaka jakoś mnie ta produkcja nie porwała. Po latach efekty, warstwa wizualna nawet dobrze wypadają, ale fabularnie to nadal nie moja bajka. Z pozytywów – Bill Murray plus soundtrack dobrze wpada w ucho.
Fabuła prosta jak budowa cepa – romans z jednym, a potem z drugim. Ale na swój sposób wciąga. Troszeczkę.
Każda kolejna część tej dino-opowieści coraz mniej angażuje. Główna sklonowana bohaterka tylko mnie wkur…a. Fabularnie kiepsko. Wizualnie wolę 1. część z 1993 roku.
Widziałam lepsze filmy o zombiakach. Tutaj było jakoś tak za mało dynamicznie. I bez porównania z hiszpańskim "[REC]", które dało początek kolejnym produkcjom w tym klimacie.
Cubę Gooding Jra. wolę w rolach podobnych do tej z "Jerry’ego Maguire" – "Show me the money!" i te sprawy. Hoffman, Spacey i Freeman w porządku. Głupota niektórych bohaterów jest porażająca. I ta końcówka. Znaleziono tę małpeczkę w tempie ekspresowym. Dobrze, że nie musieli szukać chomika.
Sposób w jaki przedstawiono relację pary głównych bohaterów mnie nie przekonał. Żądza silniejsza od rozumu. Czułam niesmak.