@roksana_goly

Aktywność

Moja ulubiona część trylogii. Jest zamczysko, wywoływanie duchów i klimacik grozy pomieszany z dobrym humorem.

Mumia (2017)

Ze wszystkich filmów o mumii jakie widziałam do tej pory, ten jest najgorszy. Postać grana przez Russella Crowe to miała być kolejna wersja doktora Jeckylla i pana Hyde’a czy wlazł w niego Seth? Chyba to pierwsze, ale trochę przysnęłam w trakcie seansu i nie jestem pewna. 😏 Komediowe momenty na plus.

Nigdy nie zapomnę jak zobaczyłam kiedyś w tv fragment z "Balladyny" Hanuszkiewicza – wjazd Bożeny Dykiel na scenę na motocyklu. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie i pomyślałam sobie o niej – ależ to jest niesamowita babka. Była świetną aktorką.

Było brutalnie, krwawo i obrzydliwie. Sama fabuła ujdzie w tłoku. Nie robi większego wrażenia. Biorąc pod uwagę nowe wersje vs. stare horrory wolę "Dom woskowych ciał".

Biorąc pod uwagę relację starsza kobieta – młodszy mężczyzna wolę "Nowszy model" z Zetą-Jones. Poza tym… Kicham na komedie romantyczne z takim zakończeniem. SPOJLER → Tak bardzo się kochali, że się rozstali.

Metro (1985)

Cienko jak na Luca Bessona. Fabuła taka sobie. Całe szczęście, że reżyser niedługo później się rozkręcił. Świetna piosenka "It’s only mystery"… "How can we keep on watching that fucking TV? We’re so bored we don’t even care what we see…"

Ed Wood (1994)

"Warto walczyć o WŁASNE wizje. Dlaczego mamy spełniać marzenia innych?" Martin Landau genialny. Johnny Depp bardzo dobry. Teraz muszę sobie odświeżyć "Plan dziewięć z kosmosu".

Za długo się rozkręcał. Patrzenie przez pół filmu jak Cage snuje się po motelu niezbyt ciekawe. I… muszę to napisać. To kolejny film, w którym bohater włazi na łóżko, na czystą pościel, w buciorach. Przecież to obrzydliwe.

Kod Dedala (2019)

"Tłumacz żyje w cieniu…" Niektórzy aktorzy też tacy byli. Dopiero po pół godzinie zorientowałam się, że w filmie gra Eduardo Noriega (był bezbarwny jak diabli). Kiedy prawda w końcu wychodzi na jaw czuć rozczarowanie. Jedna z bardziej skomplikowanych zemst jakie widziałam na ekranie. Dodatkowo główny bohater/tłumacz w ogóle nie wzbudza sympatii.

Gorsze od "Purpurowych rzek" (też spod pióra Grange’a). Historia zbyt naciągana i średnio angażująca. Niespecjalnie mnie interesowało, co się stanie z główną bohaterką. Końcówka też jakaś taka pos…rana. Chodziło w końcu o zabijanie na chybił trafił Turczynek, aż w końcu uda się pozbyć tej, która uciekła? Nie pamiętam czy finał w książce też był taki, czytałam to naście lat temu.