@roksana_goly

Aktywność

Lustro (2003)

Amerykański remake bardziej mi się spodobał. Tutaj było letnio, bez głębi. Brakowało mi jakiejś ciekawej postaci przy głównym bohaterze (w wersji amerykańskiej była historia rodzinna w tle, żona, siostra, a tutaj mamy nudny wątek z zabitym kolegą, żeby wytłumaczyć obecność wrednego detektywa). Ta wersja jest też mniej widowiskowa, "straszne" sceny nie straszą. Inne azjatyckie horrory zrobiły na mnie większe wrażenie.

Milou w maju (1990)

"Babciu jesteś w niebie, czy w piekle? Jak w piekle to zamrugaj oczami." Fajna opowieść z galerią rodzinnych osobliwości. Michel Piccoli świetny w swojej roli. Miou-Miou w tej fryzurce na początku nie poznałam. Końcówka trochę się rozjechała, ale ogólne wrażenie dobre.

Jeanne Moreau jest w tym filmie po prostu cudowna. Kiedy mówi "Je t’aime"… ciary. Morderstwo (nie)doskonałe, a ucieczka taka jak w tytule. Zwątpienie przychodzi szybko, a wszystko zależy od przypadku.

Crazeologie (1953)

Ujdzie. Każdy kiedyś zaczynał. Tylko płyt szkoda… i tak od 67 lat. Bidulki.

Bardotka, Mastroianni, Malle, a wyszła taka chała. Wędrówka z jednego planu filmowego na drugi, od jednej relacji do drugiej i tak przez cały film – mamy nudy, chaos i ogromne rozczarowanie. Lepiej poczytać o BB książkę, niż patrzeć jak się biedna snuje w tym filmie.

Skaza (1992)

"Ludzie ze skazą są niebezpieczni. Wiedzą że zawsze przeżyją." Ona chciała mu się poddać, on chciał ją posiąść mimo wszystko. Opętała go. Zostały zgliszcza. Mimo tragedii, człowiek nadal głupi.

1,5 godziny o tym, że grupa bogaczy nie potrafi wyjść z rezydencji, a ludzie na zewnątrz nie potrafią do niej wejść. Coś takiego mógł wymyślić tylko Bunuel. Wyszedł nietypowy sposób na pokazanie tego, jak człowiek zachowuje się w sytuacji bez wyjścia… godność ludzka zanika.

Łagodnie, bajkowo i naiwnie. Wizualnie wszystko było na swoim miejscu. Romy Schneider była piękna i świetnie zagrała. Za dzieciaka często oglądałam ten film.

Tristana (1970)

"Z 10 przykazań nie przestrzegam tych, które dotyczą seksu. Sądzę, że Mojżesz dodał je z przyczyn politycznych…" Produkcja, która w ciekawy sposób ukazuje przemianę głównej bohaterki – od skradzionej niewinności, przez wegetację, sięgnięcie po szczęście i końcowe zgorzknienie. Przygnębiające, ale i pociągające.

Mandibules (2020)

Polecam się na przyszłość :)