Aktor nie był, a jest bardzo zajęty, gdyż do ’Valkyrie" zdjęcie rozpoczęły się jakieś 6 dni temu i potrwają do października :)
Ja dam wam radę, to zamierzone błędy, to widać…. a po drugie prowokatorom o to chodzi, żeby odpisywać i żeby nawet ktoś go mieszał z błotem, ale żeby ktoś na niego uwagę zwrócił, wy dajecie (i w tej chwili ja) mu powód do kolejnych komentarzy-prowokacji.
A film by Quentin Tarantino… i wszystko jasne. – Wszystko genialnie zrobione. Piękne dziewczyny, piękna muzyka, doskonała reżyseria, piękne samochody, piękne ostanie sceny, świetna kaskaderka/aktorka – Zoe Bell, brawa dla niej za sceny na masce. Taniec Vanessy Ferlito…. boski.
Składałem na Wydział Geodezji i Gospodarki Przestrzennej, kierunki: 'Gospodarka przestrzenna' i 'Geodezja i szacowanie nieruchomości'. Zostałem przyjęty na oba, do 6 sierpnia mam czas na wybór, na który kierunek chcę iść, ale raczej na 'szacowanie nieruchomości' :)
P.S. gdzie? na Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie.
> Mort Rainey o 2007-07-21 22:31:32 napisał:
>
> Skad on bierze pieniadze na swoje filmy ? :O Kto w ogóle chce pracować z
> gosciem który kazdy kolejny film jest coraz wieksza klapa ?:O Niektórzy po
> jednym nieudanym filmie sa spisywania na straty a ten chłop popełnia te
> filmy,popełnia i ma sie dobrze :D niewiarygodne:D
Największe hity w ciągu 6 miesięcy zbierają koło 50 mln dolarów z DVD. "Bloodrayne" przyniósł zyski do tej pory z DVD koło 5 mln dolarów, czyli najnowsze dzieło Bolla prawie na pewno wyjdzie na ostry minus. Podobno długo szukał jakiegoś dystrybutora w USA, aż w końcu ktoś zechciał ten film rozprowadzić, firma się nazywa Freestyle Releasing, na amatorów nie wyglądają, bo w US & A, rozprowadzali m.in. "Hooligansów" i "Iluzjonistę". No fakt, 90% nadrabia straty przy dystrybucji DVD, ale zawsze, np "Evan wszechmogący", tutaj to jest komedia. Budżet filmu wyniósł 175 mln $, rekordowo jeśli chodzi o komedię (dla porównania dodam, że przepełniona efektami specjalnymi superprodukcja "Transformers" kosztowała tylko 150 mln). "Evan" do tej pory zarobił zarobił 95 mln, zarobi może jeszcze w kinach jakieś 15, ale wątpię, żeby na DVD nadrobił 65 mln :)
> Perfik o 2007-07-21 20:40:06 napisał:
>
> Jeszcze tylko rzut oka na osobę reżysera i pojawia się pytanie: co ci wszyscy
> (w większości dobrzy) aktorzy tam robią:)
Zobaczyłem przed chwilą info o budżecie…. 60 mln $ !!! Aktorzy musieli się na kasę skusić, bo wydaje mi się, że nikt świadomy na umyśle nie podpisałby kontraktu na film by Uwe Boll. Ten koleś jest śmieszny, na trzy filmy tylko jeden zarobił więcej niż na niego wydano, był to "Dom śmierci" na plusie 1,8 mln $, a pozostałe…. "Alone in the Dark" – budżet o 12 mln większy niż zarobki, a "Bloodrayne" to już komedia, wydano 25 mln, zarobił 3,6 mln. Biorąc pod uwagę tendecję spadkową, co do zarobków, to najnowsze 'dzieło' Bolla zarobi może maks 10 do 15 mln (Jason Statham troche ludzi przyciągnie do kina), czyli straty wyniosą 45-50 mln $. Ale słyszałem, że on bierze on jakiegoś funduszu niemieckiego na filmy nawet 50% zwrot kosztów, czyli wtedy wkład wytwórnii producentów będzie tylko 30 mln $ (LOL, tyle kosztuje najnowszy sekretny film Abramsa :), czyli dalej dość duże straty 15-20 mln……
Myśl o murze z cegieł. – Wyprodukowany za niewielkie pieniądze (200 tys. dolarów), bardzo dobry horror w klimacie lat 60’. Świetna gra aktorska, brawa dla młodego wówczas Martina Stephensa (filmowy David) i George’a Sandersa, oni najbardziej przekonali mnie swoimi kreacjami. Rewelacyjny scenariusz połączony z bardzo dobrą reżyserią i solidnymi zdjęciami. Najbardziej podobał mi się początek, sielankowe miasteczko nagle zamiera i przez dłuższy czas nie wiadomo, co się stało, nadało to pewien klimat tajemniczości, lekkiej, rozwijającej się grozy. Fenomenalne sceny hipnotyzowania dorosłych przez dzieci, wręcz przerażające, te oczy…… Trwa niewiele, tylko 80 minut, nie sposób się nawet zacząć nudzić. Prawdopodobnie najlepszy, angielski film science-fiction lat 50/60’.
Nic specjalnego. – Taka przeciętna komedyjka, niczym się nie wyróżniająca. Parę niezłych tekstów (np "Jesteś moją osobista suką" :p). Samuel L. Jackson daje rade, do niego się przyczepić nie można, jak zwykle wypada dobrze. Scenariusz po części zbyt przewidywalny, ale to taki 'urok' tego typu filmów. Można obejrzeć, na deszczowe popołudnie jak znalazł.
Śmieszy, a to w komedii najważniejsze. – Bardzo dobry Will Ferrell, po raz kolejny udowadnia, że nie pomylił zawodu, i William Fichtner, ale jego za mało było :) Są momenty śmieszne, ale są i takie, które chyba z zamierzania miały być śmieszne, ale nie są, bo są za bardzo przewidywalne. Dobra komedia na odprężenie, lekka i przyjemna. Fani łyżwiarstwa figurowego, ale i nie tylko, z pewnością będą się dobrze bawić.
P.S. Pomimo tak jednoznacznie wyglądających plakatów i zwiastuna, w filmie nie ma żadnego motywu gejowskiego i bardzo dobrze, to tylko komedia :)
Proszę czekać…