Witam w klubie – "Koszmar z ulicy Wiązów II: Zemsta Freddy’ego" to też jeden z moich ulubionych sequeli.
Bardzo mi się podoba para miłosna – Jesse i Lisa, która to walczy z alterem ego zwanym Freddy Krueger. Robert Englund jak zwykle rewelacyjny i to dzięki niemu chłoniemy jak gąbka rozwój i przebieg wydarzeń na ekranie. Dla mnie o niebo lepsza część od pierwszej. Konwencja snu doskonale się sprawdza w serii "Koszmar z ulicy Wiązów". Subtelne straszenie to jest to, co najbardziej lubię w horrorach. Niesamowicie wciągający tzw. "teen movies". Mark Patton i Kim Myers dobrze grają, jednak to wyżej wspomniany przeze mnie aktor zdecydowanie przoduje. Omamy i halucynacje głównych bohaterów jak najbardziej na plus. A końcówka, kiedy to uczennicy jadącej autobusem szkolnym z wnętrza ciała wydostają się legendarne już szpony każe nam oglądać dalej serię z takim samym zaciekawieniem i chęcią, jak poprzednie części. 8/10
Witamy w klubie.
Obejrzane na jednym "posiedzeniu". Dla głównych aktorów warto oglądać, choć druga połowa serialu już nie wciąga tak jak pierwsza.
Kiedyś obejrzany, ale do dziś nieoceniony.
Muzyka faktycznie genialna, podobnie jak scenografia i reżyseria.
Bardzo nijaki.
Dla mnie to taki horror w stylu tych nieoczywistych, podobnie jak "Uciekaj" czy "Dziedzictwo. Hereditary", ale na kolana mnie nie powalił. Chociaż przyznaję – Sally Hawkins świetna. Film się rozkręcał, rozkręcał i gdy się w końcu rozkręcił, to nie do końca było dla mnie.
Tulipan prowadzi podwójne życie – to z (nieświadomą niczego) Anią i to przestępcze. Kiedy chciał spróbować rodzinnej normalności karma wróciła i został oszukany przez teścia. Wcześniej jak rozmyślał na łódce, to mi się go nawet przez chwilkę żal zrobiło. Maria Probosz śliczna. Świetny Barciś. Dialog kapitana Marka i Zbyszka z końcówki – rewelacyjny.
Proszę czekać…