Zastanawiające jest to, jaka jest naprawdę wartość i znaczenie tego dokumentu realizowanego poprzez pryzmat jednostki.
Za ostatnimi produkcjami prowadzonymi przez Denisa Villeneuve’a nie przepadam, a chodzi tu oczywiście o nowe Diuny. W tym przypadku również nie spodziewam się czegoś wielkiego, a nawet dobrego. Poza tym już mnie nie ciągnie do Bonda. Nawet nie specjalnie jestem ciekaw, kto zagra główną rolę.
Szczerze mówiąc, jest to chyba NAJGORSZY z możliwych wyborów. Czuję, ze dostaniemy kolejny bondowski snuj w stylu mendesowych Bondów, jak "Skyfall" czy "Spectre".
Marudzicie, a film przyzwoity, aktorstwo nie jest może powalające, ale na pewno nie na poziomie koła gospodyń wiejskich (przy okazji co gospodynie wiejskie mają wspólnego z aktorstwem!?). W pewnym momencie nawet wciąga. Chłopaczek zagrał dość przekonująco. Taylor Schilling nieźle. Zgadzam się z GifManem, że są momenty, w których można się lekko "pobać". Polecam w wolnej chwili.
W końcu i ja wczoraj obejrzałem. Trochę późno, ale zawsze. Scorsese pokazał kolejny raz swoje mistrzostwo w prowadzeniu historii, aktorów, ich doborze (patrz Leo, ale nie tylko), tworzeniu klimatu i w wielu innych elementach. Ten film od samego początku ma taki ponury klimat, że wciąga momentalnie widza. Co do zakończenia i rozwiązania zagadki agenta nie byłbym taki pewny i przekonany. Wbrew temu, co niektórzy tutaj pisali, ja uważam, że zakończenie wcale nie jest jasne i pozostawia możliwość innej interpretacji.
Olać dziadostwo pod nazwą Netflix. Faktycznie, tyle pierdzielą o wolności artystycznej, a tym czasem większość to marne produkcje. To są po prostu dranie, które za nic mają wszystkich. Społeczność powinna ich olać, może by dotarło, no ale wiem, że się tak nie stanie.
Ogólnie lubię Jamesa Bonda, większy szacunek mam do tych starych odsłon, a ostatni dobry film o przygodach agenta 007 to według mnie jest "Świat to za mało" z Piercem Brosnanem. Ale "Operacja Piorun" z Seanem Connery nadaje się jak najbardziej do oglądania. Bardzo seksowna jest Claudine Auger jako Dominique Derval – dziewczyna głównego bohatera. No i pojawiają się jak zwykle współpracownicy o pseudonimach "Q" i "M" znana też jako "Panna Moneypenny". Muzyka Johna Barry’ego czy scena, kiedy to chce wziąć sobie masaż, aż tu nagle wszystko zaczyna się ruszać do przesady i jest zagrożenie życia Jamesa Bonda – przychodzi do niego masażystka i zaczyna wyłączać wszystkie urządzenia w gabinecie masażu. To jest naprawdę iście epicka scena! Walki przewidywalne do bólu, niesamowicie banalne dialogi – ale to w końcu Bond, więc jak najbardziej mu wszystko wybaczam. 6/10
Dana Scully i Fox Mulder jako para agentów doskonale się sprawdza również przed ekranami kinowymi. Produkcja mająca miejsce fabuły między piątym a szóstym sezonem natychmiast sprawiła, że od pierwszej do ostatniej minuty mnie wciągnęła na maksa i nie puściła wzroku sprzed ekranu monitora i czterech liter od krzesła komputerowego. David Duchovny i Gillian Anderson aktorsko naprawdę w formie – poziomem nie odstają wcale od tego, co zaprezentowali w serialu. Tak samo ciekawi, interesujący, porywający bohaterowie, jak w wersji telewizyjnej "Z archiwum X". Nawet postacie Palacza czy dyrektora Skinnera się znaleźli, z czego się bardzo ucieszyłem. Nawet w czołówce filmu jest ikoniczna, a zarazem hymniczna melodia Marka Snowa. Jestem pod wrażeniem! Natomiast uważam, że "Chcę wierzyć" niestety nie jest już tak dobrą odsłoną kinową, jak właśnie "Pokonać przyszłość". 8/10
To nie Spacey jest skandalistą, tylko ci, co na niego składają pozwy – idiotami.
@Chemas Dodane
Proszę czekać…