Aktywność

Hot Shots 2 (1993)

Udana kontynuacja, niezła parodia "Rambo" i nie tylko. Szacun za dystans Richarda Crenny, który sparodiował samego siebie i Martina Sheena – "Fajnie zagrałeś w "Wall Street!"".

Annabelle (2014/I)

Filmy z demonicznymi zabawkami nigdy nie należały do mojego top of the top. Ta produkcja jeszcze bardziej to potwierdza. Po niezłym początku przyszło ogromne rozczarowanie. Sceny, które miały straszyć wywoływały tylko uniesienie brwi. Za Annabelle Wallis, która zrobiła co mogła, gwiazdka wyżej.

Baywatch. Słoneczny patrol (2017)

Kolejna rozrywka przy której można się trochę odmóżdżyć, i to w takich produkcjach lubię The Rocka najbardziej.. "- Dlaczego ty grasz Mitcha? Ja grałem go 20 lat." – gwiazdka wyżej za dystans do siebie (nie tylko w wykonaniu Hasselhoffa). BTW Kiedy Efron pokonywał tor przeszkód, zaczęłam się zastanawiać, czy dałby radę w Ninja Warrior…

Lemony Snicket: Seria niefortunnych zdarzeń (2004)

"Czemu nikt z naszych krewnych nie jest z nami spokrewniony?" – czyli podróż od jednej ciekawej postaci do drugiej. I dziecięcy aktorzy i stare wygi trzymają poziom. Wizualnie fajne dla oka. Meryl Streep 🩷

Negocjator (1998)

"Wszyscy chcą tu go zabić…" – Dobry glina vs. źli gliniarze, a wokół reszta – ci z wątpliwościami, ci którzy wierzą i zazdrośnicy. Genialni w swoich rolach Jackson i Spacey. Trzyma w napięciu do końca.

Mr. Deeds – Milioner z przypadku (2002)

Jeden ze słabszych filmów w dorobku Sandlera i jedna z gorszych ról Ryder. Na pocieszenie Steve Buscemi, John Turturro, czy Conchata Ferrell.

Ace Ventura: Zew natury (1995)

Humor bardziej fekalny niż poprzednio, ale co kto lubi ("duszno w tych nosorożcach…"). Wolę pierwszą część. Taki humor do mnie trafia, ale trochę się wynudziłam (może oglądałam to już zbyt wiele razy).

Ace Ventura: Psi detektyw (1994)

Kolejny film grający na moim sentymencie. Jeden z tych, które widziałam x razy i mi się nie nudzi, chociaż to nie są wyżyny. BTW Mam słabość do produkcji, w których występują zwierzęta. Na plus piosenka Boya George’a.

Jurassic World: Odrodzenie (2025)

Zgadzam się z opinią recenzenta. Wczoraj byłam na seansie i jestem zawiedziona. Film płytki, bez konkretnej fabuły, czuć, że zrobiony na siłę, niesamowicie widoczne efekty CGI, a zmutowane dinozaury bardziej przypominały coś z Avatara i Obcego, niż spuściznę Jurassic Park. Część całkowicie nie potrzebna. Oby już nie próbowali dalej tego ciągnąć i dali "tej serii godnie odejść na emeryturę" – jak napisał Gracjan. Dotychczasowe dwie trylogie były bardzo dobre i zamknęły jak dla mnie ten rozdział ostatecznie!

Odszedł Michael Madsen – charyzmatyczny aktor i ulubieniec Tarantino

RIP. W głowie na zawsze będę mieć scenę z maniakalnym tańcem z "Wściekłych psów" Tarantino, który był w całości zaimprowizowany przez Madsena.
Ciekawe też jakby wyglądało "Pulp Fiction" gdyby nie odrzucił roli Vincenta Vegi i w ogole kariera aktora po takim występie.

Proszę czekać…