Beka z Nazioli świętujących w lesie i Wojciecha Cejrowskiego, a więc… golasem przez świat.
feel-good movie
feel-bad movie
Przykro to pisać, ale dla mnie duże AŁA.
W Jokerze dla mnie zmiótł system kunsztem aktorskim. Więcej komentować nie trzeba.
Specyficznie rysowane a poziom odcinków zróżnicowany
Powrót Izzy’ego po dłuższej przerwie (w końcu!). Fajna rola Johna Glovera. Postać trochę w klimacie tej z odcinka "Krążąc po bezdrożach umysłu".
Historia zatacza koło – ostatnie spotkanie z Calderone’em. Trochę naciągane, ale nie było aż tak źle. Jakoś trzeba było zakończyć ten wątek.
"You can take your Vietnam and shove it up your ass!" – Jakie to było smutne, kiedy sierżant grany przez Toma Berengera na początku filmu przemawiał do tych wszystkich młodych chłopaków… Ideały, wiara w to, że walka jest słuszna, bezsens wojny nie istnieje. A przewartościowanie całego życia przychodzi zbyt późno, kiedy ma się rany nie tylko na ciele.
Proszę czekać…