Conan od najmłodszych lat przejawia talent wojownika. Jednak nim zdąży dorosnąć w jego rodzinnych stronach rozgorzeje krwawa wojna. Khalar Singh – potężny władca i czarnoksiężnik zgładzi całe plemię małego Conana. Prawie całe - na swoje nieszczęście nie zdoła schwytać walecznego chłopca. Mijają lata. Conan jest już dojrzałym wojownikiem, który nie ma sobie równych. Od lat realizuje krwawy plan zemsty - podąża tropem Khalara i likwiduje bez litości kolejnych jego popleczników. Pewnego dnia przyjdzie mu stoczyć walkę, na którą czekał całe życie. Nim jednak do niej dojdzie, musi ocalić z jego rąk dziedziczkę odwiecznej mocy władców Acheronu. Jeśli Khalarowi uda się złożyć rytualną ofiarę z jej życia, posiądzie drzemiąca w niej moc i stanie się niepokonany. opis dystrybutora
5/10 – wieje nudą – Boże… Po co się zabrano za ten film? Pierwowzór nie jest aż tak stary, a już na pewno tak beznadziejny żeby go remakeować. W tym filmie nie było nic dobrego. Ani fabuła, bohaterowie, obsada, efekty specjalne, dialogi… wszystko można było zrobić lepiej. Daję piątkę z sentymentu do oryginału, ale tych dwóch pozycji nie ma nawet co porównywać. Na moje oko Momoa strzelił sobie w stopę tym filmem i chyba nic szczególnie lepszego nie osiągnie. Naprawdę jest mi smutno za każdego kto kiedykolwiek będzie musiał to kiedyś obejrzeć.
Pierwsza wersja z Arnold’em w kinie kiedyś robiła wrażenie za młodych lat! Kryzys ze scenariuszami mają to odświeżają wszystko na potęgę! Tak samo z grami! Wszystko to samo! Głowa boli od wtórności! Rzygać się chce! SSAJCIE FILMY Z P2P i WAREZ! ILE WLEZIE! AŻ SIĘ ZNUDZI!
Karate Kid – Od początku jest źle: paskudny eksplodujący zamek, historia młodego Conana opowiedziana jakby to była ósma część Karate Kida, gówniarz młócący najeźdźców jakby to były kukły i tak cały czas.
To miał być film dla dorosłych, brutalny, okrutny, a jest jedynie żenujący. Takie dzieła to włoska telewizja już robiła, o przygodach Sindbada np., ale oni dysponowali tak z 50 razy mniejszym budżetem;p Za te pieniądze to film stałby się kultowy i doczekał 4 części – niestety nie robili go makaroniarze;)
Główny aktor nie wytrzymuje porównania z Arnoldem, ale czy to jego wina, czy tak normalnie się z tą ekipą nie dało, tego nie wiem.
Z pozytywów to mogę jedynie powiedzieć, że mogło być jeszcze gorzej, więc trójeczka ode mnie.
Ps.
Nie wiem czy kogoś jeszcze wkurza, że dają kobietę wojowniczkę, a na pierwszy rzut oka widać, że pewnie nawet biegać nie potrafi. W tym filmie jest scena na początku – masakra w wiosce, Perlman dostaje strzałą – gdy kobieta strzela z biodra z łuku (sic!;) i widać, że napięcie cięciwy jest tak słabe i pewnie zatrzymałoby grot na byle przeszkodzie, a tu głębokie trafienie.
Ostatnio Olga Kurylenko w Centurionie miała wiele takich scen. Rzuca dzidą i widać, że mało się nie przewróci, a oszczep poleci może 5 metrów, a tu pika przeszywa gościa na wylot
Dodam jeszcze Urbańską z ckm-em, ale to tylko w zwiastunie widziałem:)
Zgadzam się ze wszystkim za wyjątkiem jednej rzeczy – Jason Momoa stworzył prawdziwego Conana W końcu udało się pokazać Conana jakiego znamy z książek, bo chociaż postać Arnolda była fajna, to tyle w nim Conana co w Urbańskiej żołnierza. Widać, że Momoa jest jedynym, który potraktował ten projekt poważnie, a reszta to żenada z panem reżyserem na czele.
Przypominam sobie wywiad z Nispelem przed rozpoczęciem prac. Wówczas o Conanie wiedział tyle, że Arnold grał kiedyś taką postać. To takiego reżysera się bierze do ekranizacji przygód tak kultowej postaci? 0_o
Nie czytałem, nie jestem skażony, więc nie odniosę się do pierwowzoru. Mi Momoa się nie podobał, ale jak nadmieniłem, być może to nie była w głównej mierze jego wina. Chłop jest, nie taki jak Arni, ale też nie Orlando B., więc podstawa spełniona, gęba jako taka też, tylko wszystko wokół niego irytuje i tym samym on też:)
W czym oddał naturę książkowej postaci, bo nie wyjaśniłeś?
Pozostałe
W końcu udało mi się obejrzeć to "dzieło. No nie, straszny przeciętniak. Zero klimatu. Nie umywa się do wersji z Arnoldem a nawet serialu. Mamoa jeszcze jakoś wypada, ale ta laska to mnie cały czas denerwowała. Nie polecam.