Ojciec Mateusz 2008-

Akcja serialu rozgrywa się w Sandomierzu i jego okolicach. Każdy z odcinków opowiada odrębną historię. Powracający z misji na Białorusi ksiądz Mateusz (Artur Żmijewski) zostaje wezwany przez biskupa (Sławomir Orzechowski). Na spotkaniu w kurii dowiaduje się, że obejmie probostwo w niewielkiej miejscowej parafii. Na pierwszej… zobacz więcej

Reżyseria
,
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

W telewizji

TVP Seriale, 21 wrzesień 2019, sobota 19:20 (Polska) zobacz więcej

Odcinki zobacz wszystkie 278 odcinki

Zdjęcia Zobacz wszystkie 4 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Artur Żmijewski
jako Ksiądz Mateusz Żmigrodzki
Kinga Preis
jako Natalia Borowik
Piotr Polk
jako Orest Możejko
Rafał Cieszyński
jako Przemysław Gibalski, policjant
Jędrzej Taranek
jako Paruzel, policjant
Michał Piela
jako Aspirant Mieczysław Nocul
Tomasz Więcek
jako Ludwik, policjant
Artur Pontek
jako Marian Marczak, policjant
Aleksandra Górska
jako Lucyna Wielicka
Piotr Miazga
jako Bronisław Wierzbicki
Katarzyna Burakowska
jako Emilka Kozłowska

Fabuła

Akcja serialu rozgrywa się w Sandomierzu i jego okolicach. Każdy z odcinków opowiada odrębną historię. Powracający z misji na Białorusi ksiądz Mateusz (Artur Żmijewski) zostaje wezwany przez biskupa (Sławomir Orzechowski). Na spotkaniu w kurii dowiaduje się, że obejmie probostwo w niewielkiej miejscowej parafii. Na pierwszej mszy odprawianej przez Mateusza poznajemy barwne grono jego parafian. Jest wśród nich jego gospodyni Natalia (Kinga Preis), Piotr – kościelny i organista w jednej osobie (Łukasz Lewandowski) i policjant Nocul (Michał Piela). Gdy niezwykły detektywistyczny talent nowego proboszcza się ujawni się, aspirant Nocul stanie się częstym gościem na plebanii. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat, Komedia, Kryminał

Szczegóły

Premiera
2009-05-18 (dvd)
Wytwórnia
Telewizja Polska - Agencja Filmowa
Baltmedia Sp. z o.o. (produkcja wykonawcza)
Agencja Filmowa Profilm (produkcja wykonawcza) zobacz więcej
Kraj produkcji
Polska
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
odc.: 45 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 6 wiadomości

Recenzje

Nie mamy jeszcze recenzji do tego filmu, bądź pierwszy i napisz recenzję

Komentarze 15

ZSGifMan 6

Serial całkiem niezły jak na współczesne polskie produkcje, wyróżnia się pewnym klimatem małego miasteczka i jego lokalnej społeczności. Nie od razu miałem taką opinię i raczej przyszła ona po latach, początkowo serial zbyłem i nie oglądałem więcej po jednym czy dwóch odcinkach, lecz po dłuższym czasie z przysłowiowego braku laku się znowu zainteresowałem podczas obiadków u mamusi ;) Teraz nie śledzę go jakoś strasznie, ale jak się trafia to chętnie oglądamy 'do kotleta', żeby się na coś pogapić też po obiedzie do herbaty itd. A ten Sandomierz… zagłębie zbrodni ;D Że się to miasto jeszcze nie wyludniło…?                

YanYool99 2

Ksiądz zostaje księdzem po to, by popierdalać na rowerku i rozwiązywać zagadki, chuj z mszą. Serial dość głupi, naiwny i schematyczny. Za dużo odcinków.

Maciek_Przybyszewski 7

Kopia, ale całkiem udana – Kopia włoskiego serialu przeniesiona w polskie realia udała się całkiem nieźle. Jestem po obejrzeniu pierwszej serii i na gorąco stwierdzam, że serial jest zabawny, nie nużący. Aktorzy dobrze dobrani i dobrze wcielający się w swoje role. Męczy troszkę fakt, że większość przestępców gryzie w końcu sumienie, idą do spowiedzi, a potem jak owieczki biegiem na komisariat. Policja tak naprawdę nie musi nic robić, bo każdy w końcu sam się przyzna do winy i chętnie ją odpokutuje. Wkrótce napiszę jak widzę drugą serię i może jakaś recenzja się pojawi.

Sebioslaw 2

Ksiądz na rowerze… strasznie dużo złego dzieje się w tym Sandomierzu. Ciągnie się to niczym Moda na Sukces. Dwa oczka za czołówkę muzyczną Lorenca, chociaż też jakbym już gdzieś to słyszał.

Zobacz wszystkie 11 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
Akira_Kurosawa Sebioslaw 1

@Sebioslaw Kiedyś, dawno, dawno temu tam byłem, i chyba już tam nie pojadę. Trup ściele się tam gęsto. Co za miasto! Tylu morderstw to chyba nawet w moim mieście nie ma. A tak poważnie to jakoś mnie nie przekonuję serial o ubogim, skromnym i jeżdżącym na rowerku katabasie. Zwłaszcza to że ubogi, skromy i na rowerze. W sumie to każdy mówi że jest ubogi i skromny ale jeździ ekstra furą. Ale w filmie to i nawet ksiądz jest uczciwy.

fredaser Akira_Kurosawa 6

@Akira_Kurosawa Wow, cóż za generalizowanie.. A ja jakoś nie słyszę, żeby każdy mówił, że jest ubogi i skromny..

Akira_Kurosawa fredaser 1

@fredaser To słabo ich znasz. Widziałem wielu. Niby skromni kapłani, wyznający idee ubóstwa, ale obwieszeni złotem, mieszkający w pałacach i jeżdżący limuzynami kupionymi za wdowi grosz. Pouczają ludzi że powinni żyć przyzwoicie a sami mają kochanki. Widziałem takich. Najgorsi są Ci świętsi od papieża, bo Ci mają najwięcej za uszami. Wciskają ludziom kit z ambony, robią pranie mózgu dzieciom na lekcjach religii. Ale trzeba wychowywać kolejne pokolenia niewolników. To są tacy handlarze niewolników. Kontrolują ludzi w każdej dziedzinie życia i mówią co mają robić i co mają myśleć. Kontrola umysłów. Wielu godzi się na to. Ale wielu potrzebuje wierzyć, a właściwie wielu ludzi z natury jest niewolnikami.

fredaser Akira_Kurosawa 6

@Akira_Kurosawa A Ty nie znasz wszystkich ;) Ja akurat na swej drodze spotkałem jak dotąd 2 naprawdę w porządku księży jak i jedną siostrę. O takich przypadkach jak mówisz się słyszy, wiadomo, ale bez przesady – nie każdy jest taki sam, więc nie wkładaj wszystkich do jednego worka.

Akira_Kurosawa fredaser 1

@fredaser Ja takich jeszcze nie spotkałem. A Ci co na takich wyglądali okazywali się oszustami którzy mają na boku partnerki i dzieci. To nic złego, ale niech nie świrują i niech darują sobie kazania. Ale jak tam sobie chcesz. Niektórzy z natury są niewolnikami i potrzebują Panów.

fredaser Akira_Kurosawa 6

@Akira_Kurosawa To nie znaczy, że nie istnieją. Ech, to jakaś aluzja do mnie – ostatnie zdanie? Ja sam nie wierzę w księży ani Kościół, ale to nie znaczy, że mam o nich tak niskie mniemanie jak Ty. Po Twoich wypowiedziach widzę, że zaczniesz tylko wysnuwać jakieś insynuacje i aluzje. Pięknie..

Akira_Kurosawa fredaser 1

@fredaser W żadnym wypadku, nic z tych rzeczy. Nie wierzę po prostu w uczciwość ludzi który należą do struktur kościelnych. Kler ma interes w takich rzeczach jak np. religia w szkołach. Dlaczego? Już od najmłodszych lat piorą mózgi ludziom. Już samo to dyskwalifikuje każdego księdza jako uczciwego człowieka. Zwyczajnie w świecie przykłada rękę do tego by KK mógł kontrolować umysły znacznej części społeczeństwa. Może i taki dobrotliwy klecha myśli że ratuje ludzi przed piekłem, ale myśli tak ponieważ i jemu gdy był dzieckiem nakładli głupot do głowy. Co nie zmniejsza jego winy za udział w tym procederze. Manipulacja to manipulacja.
Słyszę od wierzących że czasami ktoś musi w coś wierzyć. Ale prawda jest taka że ten ktoś ma naturę niewolnika i potrzebuje Pana który będzie decydował o jego życiu.

ZSGifMan Akira_Kurosawa 6

@Akira_Kurosawa Generalnie zgadzam się z takim postawieniem sprawy i analizą sytuacji pt. "czym skorupka za młodu nasiąknie…", bo sam uważam podobnie, jednak dla mnie i w moim przypadku to pranie mózgów i indoktrynacja od najmłodszych lat pozwoliło mi dojść do tego kim jestem dzisiaj. Dawno temu za dzieciaka te wszystkie piękne opowieści wydawały mi się bardzo mało prawdopodobne, wręcz niemożliwe i na religię chodziłem z ciekawości czego się tam jeszcze niewiarygodnego dowiem? ;) W szkole średniej też była religia w szkole, ale już mało kto traktował ją poważnie i w klasach 1-3 mieliśmy księdza starego wygę, który potrafił być mściwy i agresywny w stosunku do uczniów przy najmniejszej próbie podważania dogmatów. Potem przyszedł młody kleryk i strasznie było mi go szkoda, bo chłopaki robili z nim co chcieli, sam go kiedyś zapędziłem w kozi róg, że mało brakowało a przyznałby się, że podstawy religii jakiej próbował nauczać nie mają sensu.
Więc to nauczanie, to jak dla mnie swego rodzaju test na inteligencję i pokazuje wyraźnie jaki odsetek ludzi jest podatny, a że jest on duży, żeby nie powiedzieć wielki, to jest wierzących ilu jest. Równie dobrze mogliby ulec propagandzie speców od marketingu, garnkowych naciągaczy, oszustów spod znaku chwilówek i… zresztą ulegają, masowo. Przykre, ale prawdziwe.           

Akira_Kurosawa ZSGifMan 1

@ZSGifMan Wbrew pozorom to co robią nie różni się od tego co robią ludzie od marketingu, garnkowi, czy pościelowi naciągacze i reszta cwaniaczków. Zasada działania jest podobna. Ba, mają nawet lepiej. Bo nie da się zweryfikować tego czy ich produkt jest dobry. No bo jak sprawdzić czy "bozia" istnieje, i czy dawanie na tacę zapewni ci miejsce w niebie? To co robią to taki handel wirtualnymi działkami w niebie za realne pieniądze. Zresztą więcej dobra i życzliwości spotkało mnie ze strony osób niewierzących, niż od osób które spędzają każdą niedzielę w kościele. Więc z tą wiarą często bywa tak, że jest ona na pokaz i po prostu tych ludzi wyuczono takich zachowań. Wpojono im strach i ciągłe poczucie winy nawet za rzeczy które wynikają z naszej natury. Tego jak zaprogramowała nas ewolucja. Kiedyś rozmawiałem z kobietą która pracowała jako psychoterapeutka. I opowiadała że miewała pacjentów z problemami natury seksualnej, bo uważali że ich popędy obrażają Boga. Poczucie winy za swoje myśli erotyczne, wyobrażenia. Jeden nawet karał się po każdej masturbacji, żeby jakoś odkupić swój grzech, po to żeby Bóg go nie ukarał za to co zrobił. Ciągłe wpajanie strachu przed gniewem bożym i ciągłe poczuciem winy za grzechy/rzeczy, które są tak naprawdę częścią naszej natury. Całkowita kontrola nad ludzkimi umysłami. Kontrola nawet nad ludzką seksualnością i popędami. Sam jestem ochrzczony. Ale to był raczej wynik nacisków babki ze strony ojca. Powtarzała że jak dziecka nie ochrzci się w ciągu sześciu miesięcy od porodu to ono na pewno umrze. Tak propaganda kościoła wpłynęła na nią. Więc na odczepnego zostałem ochrzczony. Ale nie byłem wychowywany w wierze. Ale uczęszczałem na religie. Więc mnie też indoktrynowano. Jestem niewierzący. Odcinam się od tego. Ale pewne rzeczy, które powtarzano w kółko, gdzieś tam tkwią w głowie. Tyle że wiem że ta wiedza jest nic nie warta. Chociaż modlitw, nawet tak podstawowych jak Ojcze Nacz nie nauczyłem się nigdy. Mimo że nie miałem nigdy problemów z zapamiętywaniem. Ale jak uważam że coś nie jest warte zapamiętania to nie zapamiętuje i tyle.

Ogólnie nie mam problemu z tym że ktoś sobie wierzy. Oczywiście do momentu kiedy ten ktoś nie wmusza we mnie swoich poglądów. Już różnych rzeczy nasłuchałem się pod swoim adresem. Np. tego że skoro nie wierzę to jestem zboczeńcem i pociągają mnie wszelakie dewiacje łącznie z małymi dziećmi i że używki uszkodziły mi mózg i mam w nich teraz dziury. Albo że jestem chory psychicznie i sterują mną komuniści z Rosji :)

ZSGifMan Akira_Kurosawa 6

@Akira_Kurosawa
Ludzie od zarania dziejów mieli pustkę w głowach na temat swojego istnienia, jego sensu i całego życia na ziemi, dlatego dosyć szybko wpadli na pomysł zapełniania jej wiarą, a jak się nieco potem okazało jest to również doskonałe narzędzie do manipulowania masami i czerpania z tego jeszcze wielkich zysków. Tu wiele zależało od tego jaki konkretny typ ludzi się brał za tworzenie danej religii, jaki był poziom ich godności osobistej i szacunku dla drugiego człowieka. Religie są różne, jest ich wiele i dla mnie buddyzm i chrześcijaństwo są chyba jednymi z najlepszych. Ba! Chyba religia panująca w Polsce jest jedną z najlepszych, bo zakłada miłość do drugiego, szacunek, pomoc itd. To, że nie zawsze w praktyce to tak pięknie wyglądało to już niestety wina trzymających ster i mających wpływ na rozwój tej wiary, jej kształt i finalny wyraz. Gdy do tego dodamy obojętność na jednostki ewidentnie łamiące podstawowe dogmaty wiary i czerpiące z tego własne zyski i korzyści poprzez np. wykorzystywanie seksualne, w tym o zgrozo dzieci, to mamy obraz patologii jaka trawi teraz kościół i te wszystkie piękne założenia i myśli zostały zwyczajnie zniweczone.
Dla mnie najlepszym dowodem na brak istnienia „istoty wyższej” jest mnogość owych religii i to, że nikt tak na dobrą sprawę nigdy nie widział owego „stwórcy”, bo nie jest to w żaden wiarygodny sposób udokumentowane. Co jest dla mnie oczywiste to to, że gdyby faktycznie istniał jakiś bóg to już on by się odpowiednio o to zatroszczył, żeby wszyscy ludzie na ziemi wiedzieli, że to właśnie on jest tym jedynym i na pewno nie pozwoliłby na tworzenie innych odłamów wiary, czczenia kogoś innego niż on. Skoro tak się nie dzieje i każdy tak na dobrą sprawę może wierzyć w co mu się żywnie podoba, to jest to równoznaczne z tym iż boga/bogów brak! Nawet krowy czy świnie w dzisiejszej nowoczesnej skomputeryzowanej zagrodzie raz na jakiś czas widzą gospodarza jak przychodzi je doglądać, a tu na ziemi co? Przez tysiące lat pan i władca tego padołu nawet jeden raz się osobiście nie pofatygował, żeby na własne oczy zobaczyć co się tu wyprawia?! Ach tak, raz się niby pofatygował jednak, ale tylko do garstki ludzi, tzw. „narodu wybranego”. Dobre sobie!
Bardzo mi przykro, że miałeś takie nieprzyjemności związane z odstąpieniem od wiary, mnie pomimo obracania się w kręgach bardzo „religijnych” osób nie spotkało, nic podobnego nawet się nie śniło. Nie do końca też wyparłem się zwyczajów i choć nie przestrzegam religijnych prawideł, to jednak lubię obchodzić święta itp. Dzieci w naszej rodzinie też są chowane w katolickim duchu, lecz bez przymusu i takiej powagi jaka towarzyszyła np. mnie i moim braciom. My z racji dorastania w dawnych i zamierzchłych czasach musieliśmy żyć w zgodzie z obowiązującą modą i tak się żyło, nieco na pokaz, bo co każdy myślał to inna para kaloszy. Dużym zaskoczeniem w pewnym momencie było dla mnie, gdy zorientowałem się jak wielki jest odsetek osób podobnych do mnie – niby wierzą, chodzą do kościoła, kultywują tradycję, obchodzą święta, ale gdy zaczyna się rozmowa to wszyscy się śmieją, że to niedorzeczne i nie ma prawa mieć miejsca. Wiem, to trąci zakłamaniem i obłudą, ale do pełnego wyzwolenia się spod jarzma wiary jeszcze daleka droga, ludzie muszą zrozumieć iż nie jest to jedyna słuszna droga i sądzę, że to się powoli właśnie dzieje. Z drugiej strony odsuwanie się społeczeństw od wiary i co za tym idzie kościoła prowadzi do masowego ateizmu i upadku wartości moralnych, bo wiara to właśnie one, a bez niej, bez nakazów i zakazów puszczają wszelkie hamulce i ludzie zaczynają wyprawiać co im się żywnie podoba. To też widać jak się dzieje, na całe szczęście jeszcze nie u nas, ale z zachodu wieje pustką, pustką uczuciową, upadają rodziny, społeczności stają się nijakie, bezpłciowe. Właśnie w tym miejscu koniecznie trzeba wspomnieć jak wielka odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy kryli winnych przestępstw i je tuszowali, bo to na nich spoczywa całkowita odpowiedzialność za załamywanie się wiary i odwracanie się ludzi od kościoła, a to jest też złe bo prowadzi do zaniku pewnych wartości jakie spajają ludzi w społeczeństwo. I to mówię ja – osoba całkowicie niewierząca w nikogo i w nic! Ważny jest też wybór i każdy powinien go mieć: wierzę lub nie. Nikt nie powinien z tego powodu być piętnowany, ale to już raczej nie te czasy na takie praktyki. Całe szczęście.
Tak ja to widzę.

Akira_Kurosawa ZSGifMan 1

@ZSGifMan Właściwie Żydzi, muzułmanie i chrześcijanie wierzą w tego samego Boga. Tylko różnie go czczą i interpretują. Która jest lepsza, a która gorsza, nie ma znaczenia. To nie konkurs. Chodzi o to że fundamentalizm jest zły. Nawet w przypadku chrześcijaństwa. Ile osób chrześcijanie wymordowali na krucjatach. Ile osób spalono na stosach bo zarzucano im jakieś absurdalne rzeczy. Żydzi też bez zahamowań mordowali nie-żydów. Teraz muzułmanie. Szaleństwo. Dlatego fundamentaliści to największa zaraza.

Kościół nie traci wiernych bo ulegają oni modom z zachodu, praktykom seksualnym, czy co tam sobie jeszcze wymyślą. Winny temu jest sam kościół. I traktowanie wiernych jak owieczek które trzeba bez końca strzyc. Do tego śmieszne są te ich ataki na mniejszości seksualne. Że zboczeńcy, ohyda która obraża Boga. A najgorsze zboczenia są wśród ludzi kościoła. A oni chronią przestępców i zamiatają sprawę pod dywan. Dlatego tracą wiernych. Jeśli dalej będzie tak jak jest, to kościół przestanie istnieć. Zresztą w takiej formie jak teraz musi przestać istnieć. I dobrze. Bo potrzebuje przemiany.

Staram się unikać rozmów o polityce i religii. Bo to zawsze kończy się kłótnią. A w pracy zbywam wszelkie próby wciągnięcia mnie w takie tematy. Spędzam z tymi ludźmi większość dnia. Więc nie zamierzam do emerytury mieć z nimi "cichych dni". Najgorzej jak ktoś sam z siebie zaczyna o tym mówić. I gada tylko o tym. Miałem taką jedną. Tragedia. Zamiast zająć się swoimi badaniami, to pieprzyła o Rydzyku zbawcy tradycji. Tylko sprawdzałem kiedy pokrywają się nam dyżury, żeby jak to tylko możliwe mijać się z nią. Wiecznie rozpisała sobie tylko kilka pacjentek na dzień, z dość sporymi przerwami i siedziała mi i bluzgała na "lewaków" i zdegenerowanych moralnie ateistów. Zaciskałem zęby jak tylko mogłem. Było to tak męczące że jak miałem w jej towarzystwie spędzić cały dzień to chciałem wskoczyć pod samochód. Pracować z takimi to najgorsza rzecz na świecie.

Współtworzą