Czas wojny 2011

War Horse

Najnowszy film studia Dreamworks i Stevena Spielberga to epicka opowieść, mówiąca o lojalności, nadziei i wytrwałości w pejzażu wiejskiej Anglii i Europy w czasie Pierwszej Wojny Światowej. Historia, która najpierw była książkowym bestsellerem, a potem spektakularnym sukcesem na deskach światowych teatrów, teraz zagości na… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 6 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 40 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Jeremy Irvine
jako Albert Narracott
Peter Mullan
jako Ted Narracott
Emily Watson
jako Rosie Narracott
Niels Arestrup
jako Dziadek
David Thewlis
jako Lyons
Tom Hiddleston
jako Kpt. Nicholls
Benedict Cumberbatch
jako Mjr Jamie Stewart
Celine Buckens
jako Emilie
Toby Kebbell
jako Geordie, żołnierz
Patrick Kennedy
jako Por. Charlie Waverly
Leonard Carow
jako Michael
David Kross
jako Gunther

Fabuła

Najnowszy film studia Dreamworks i Stevena Spielberga to epicka opowieść, mówiąca o lojalności, nadziei i wytrwałości w pejzażu wiejskiej Anglii i Europy w czasie Pierwszej Wojny Światowej. Historia, która najpierw była książkowym bestsellerem, a potem spektakularnym sukcesem na deskach światowych teatrów, teraz zagości na srebrnym ekranie. opis dystrybutora

Gatunek
Wojenny
Słowa kluczowe
anglia, eksplozja, lekarz, koń zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2012-01-13 (kino), 2011-08-10 (świat), 2012-05-18 (dvd)
Dystrybutor
Forum Film Poland
Wytwórnia
DreamWorks SKG
Reliance Entertainment
Amblin Entertainment zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
146 minut
Budżet
66 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 13 wiadomości

Recenzje

Na grzbiecie "Czasu wojny" sprawdzony duet - John Williams i Steven Spielberg. Czy warto wybrać się na przejażdżkę do kina? 8
  • 2012-01-13
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Stevena Spielberga nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to filmowiec, którego nazwisko stało się marką samą w sobie. Wybierając się na jakiś film sygnowany przez jego osobę, możemy być pewni, że będzie to dzieło co najmniej dobre. Ja osobiście, mając za sobą styczność z takimi filmami Spielberga poświęconymi tematyce wojennej jak Lista Schindlera czy Szeregowiec Ryan, postawiłam poprzeczkę bardzo wysoko.

Przyznam, że na ten film czekałam od długiego czasu w dużej mierze ze względu na samo nazwisko reżysera, a także na tematykę. Jeśli nie liczyć ekranizacji Na zachodzie bez zmian i Ścieżek chwały to kinematografia amerykańska ma mało filmów poświęconych I Wojnie Światowej. Prym wśród filmów z wojskowymi bezapelacyjnie wiedzie II - dlaczego tak się stało? Być może dlatego, że była znacznie bardziej okrutna od swojej poprzedniczki? Wiąże się z nią więcej kontrowersyjnych tematów, w czasie jej trwania odbyło się więcej spektakularnych operacji wojskowych? Przyznam szczerze, że na chwilę obecną nie przychodzi mi na myśl żadna sensowna odpowiedź.

Przed udaniem się na film Czas wojny należy uświadomić sobie jedną, bardzo ważną rzecz. Nie należy się spodziewać filmu wojennego w rodzaju wspominanego już Na zachodzie bez zmian czy Szeregowca Ryana. Najnowsze dzieło Stevena Spielberga jest bowiem ekranizacją powieści familijnej "War Horse" Michaela Morpurgo. Autora tego zainspirowały opowieści weteranów z I wojny światowej, którzy mieszkali w jego rodzinnym hrabstwie Devon. Wiarusi opowiadali różne historie, ale co do jednego byli zgodni - los jaki przypadł w udziale koniom był bardzo ciężki. Te zwierzęta oprócz tego, że używane były do jazdy wierzchem, ciągnęły armaty i ambulanse. Autor przeprowadził własne badania i statystyki okazały się przerażające. Kolejną inspiracją był dla niego widok chłopca, który budował więź ze swoim koniem poprzez mówienie do niego.

A zatem, czego każdy widz powinien spodziewać się po tym filmie? Przede wszystkim wspaniałej epickiej opowieści o przyjaźni konia i człowieka. Celowo nie napisałam chłopca, ponieważ jak widz sam się przekona, ten wątek nie jest najważniejszy. Po drugie, to nie jest film wojenny i to należy sobie uświadomić najlepiej przed projekcją filmu, wtedy bowiem będziemy w stanie docenić w pełni kunszt i artyzm opowieści.

Czas wojny zaczyna się w bardzo pozytywnym, pogodnym klimacie. Główny koński bohater rodzi się na łące, w tym czasie wszystko bacznie obserwuje młody chłopak, z którym potem los go połączy. Albert wielokrotnie odwiedza pastwisko, próbując zaprzyjaźnić się z koniem, jednak ten... ma go głęboko w okolicy ogona. Na chwilę obecną rumakowi całkowicie wystarcza kontakt z własną matką. Niestety po czasie zostaje on oderwany od rodzicielki i sprzedany na aukcji, gdzie trafia w ręce rodziny Narracottów. Warto zauważyć, że senior rodu miał kupić konia pociągowego, a nasz koński bohater raczej nie spełniał tych wymagań. W każdym razie zadziałało przeznaczenie, gdyż synem nabywcy konia był właśnie ów, wspominany już chłopak imieniem Albert. I taki był właśnie początek pięknej przyjaźni Joey'a i Alberta. Więź budowana jest w bardzo ciekawy sposób - chłopiec do konia mówi, próbuje go zrozumieć i w zasadzie traktuje go jak człowieka.

Szansą na przetrwanie konia było nauczenie go noszenia homonta i ciągnięcia pługu. Jak nietrudno domyślić się, zwierzę mimo iż było ewidentnie przeznaczony pod wierzch, dzielnie zaorało pole. Zła passa rodziny jednak się nie skończyła i ojciec Alberta sprzedał konia wojsku. W tym właśnie momencie rozpoczęła się wojenna odyseja Joey'ego.

W powieści narratorem jest koń. W filmie z tego zrezygnowano - mówiące zwierzęta zmusiłyby twórców do wejścia w konwencję znaną choćby z produkcji Disneya. Praca ze zwierzętami na planie jest bardzo trudna - zawsze wiąże się z zatrudnianiem sztabu ludzi od treserów po charakteryzatorów, a i zwierzęta również są na ogół mniej przewidywalne niż ludzie. Efekty specjalne z nimi związane za to bardzo wdzięczne dla oka. Nie mam pojęcia, jak się to twórcom Czasu wojny udało, być może to sugestia, albo jeszcze coś innego, ale podczas oglądania filmu, trudno oprzeć się wrażeniu, że na pyskach końskich goszczą prawdziwe emocje - strach, rozpacz, radość itd. Koń uwikłany w wojenną zawieruchę pokazuje nam walkę z perspektywy zwykłego żołnierza, ponadto jako bohater bezstronny, jakby to dziwnie nie zabrzmiało, przechodzi raz w ręce angielskie, raz w ręce niemieckie, by wreszcie odnaleźć swojego pana i przyjaciela.

Wojna jednak jest na drugim planie, nowy film Spielberga to zdecydowanie pozycja familijna. Jak jednak taki film może opowiadać o okrucieństwach wojny? Wszyscy znamy tego reżysera z dość mocnych, bezkompromisowych ujęć. W swoich filmach nie wahał się pokazywać urywanych kończyn, czy wiader krwi. Tymczasem w Czasie wojny w sposób mistrzowski unika brutalnych scen -owszem ludzie giną, co do tego nikt nie ma wątpliwości, ale jest to pokazane w sposób niezwykle sugestywny, mimo iż nie widać kropli krwi. W dobie kina, które nie ma zahamowań przed pokazywaniem przemocy, takie radzenie sobie ze śmiercią było bardziej poruszające niż jelita plączące się wokół nóg. Czuję się w obowiązku także wspomnieć, że twórcy filmu nie szczędzą nam wzruszeń i naprawdę, warto zabrać ze sobą na salę kinową paczkę chusteczek.

Zahaczając o temat wojny muszę jeszcze wyrazić swój szczery zachwyt nad scenami batalistycznymi, do których zdjęcia robił Janusz Kamiński. Szarża kawalerii zapiera dech w piersiach, podobnie jak ucieczka konia przed czołgiem. Jednak ten film to nie tylko sceny wojenne, ale także przepiękne, oszałamiające widoki hrabstwa Devon.

Czas wojny jest produkcją z całą pewnością niezwykłą. Steven Spielberg w sposób niezwykle wyważony połączył ze sobą uroczą opowieść o przyjaźni człowieka ze zwierzęciem i obraz poświęcony I Wojnie Światowej. Kino familijne nieraz kojarzone jest z papkowatym i naiwnym kiczem dla dzieci. Twórcy filmu tymczasem przekazują nam typowe dla gatunku prawdy takie jak miłość, wierność, bohaterstwo, czy poświęcenie w sposób niezwykle wyważony i zupełnie nienachalny. Wszystko to sprawia, że w tych "słodkich" scenach człowiek uśmiecha się do siebie i czuje ciepło, a nie łapie się za głowę z zażenowaniem. W Czasie wojny każdy znajdzie coś dla siebie - zarówno dorosły wielbiciel twórczości Spielberga i kina wojennego, jak i dzieci.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Pressbook

O filmie — Produkcja studia DreamWorks i Stevena Spielberga. Epicka opowieść, mówiąca o lojalności, nadziei i wytrwałości, rozegrana w scenerii wiejskiej Anglii i Francji czasu I wojny światowej. Historia, która najpierw była książkowym bestsellerem, a potem spektakularnym sukcesem na deskach światowych teatrów, teraz zagości na srebrnym ekranie. Rodzina Narracottów prowadzi... zobacz więcej

Komentarze 15

Elizabeth_Linton 2016-11-13 6

Nie przepadam za filmami o zwierzętach, czasem jednak je oglądam z nadzieją, że trafi się perełka jak np. w przypadku "Brudnego jamnika". Tym razem jednak nadzieja okazała się płonna. Może gdyby bardziej skupiono się na ludziach a mniej na koniach film byłby lepszy. Perypetie Joeya bardzo przypominają przygody Czarnego księcia, zaś motyw ratowania konia na ziemi niczyjej został ściągnięty z tego filmu http://fdb.pl/film/52733-zrebak . W związku z powyższym 6, głównie za sceny bitewne.

JakubWyklety 2012-09-06 7

E.T + Szeregowiec Ryan = Czas Wojny :) Czepiać się Spielberga o sentymentalizm to jak… nie wiem co.

bionick 2012-02-05 8

Jak najbardziej polecam ! – Wszędzie doszukujecie się głębokiego przesłania i filmów rodem David Lynch. Jest konik, świetnie wytresowany i jemu należy się Oskar za grę aktorską, jest też cukierkowe tło niczym z filmu "300" plus kilka historyjek i ….. (kto oglądał to wie) zakończenie. Film w sam raz na weekend. Odskocznia od tony głupawych filmów o zombie i wampirach lub tandetnych mało śmiesznych komedii. Dla mnie film jest Świetny. Polecam

juskowiak 2012-01-25 6

Koń, który mówi – Nie ma tragedii. Spodziewałem się familijnego gniota, a jest dość solidny typowo hollywodzki film. Mnostwo w nim absurdu i poprawnosci politycznej. mimo wojny, nie sposob znalezc tu negatywnych postaci. wszyscy sa inteligentni, wrazliwi, nie daza do walki. gdzies pomiedzy tym ten niesamowity koń. krotko opisac mozna ten film: wylaczcie rozum podczas jego ogladania, zastapcie go wyobraznia. byloby naprawde bardzo dobrze, gdyby spielberg zaserowal mniejsza porcje absurdu. Do oscara nie nominowalbym tego filmu. nie zasluguje na to. z drugiej strony rozumiem wybor, bo tego typu filmy zawsze sa deceniane przez akademię.

6+/10

Zobacz wszystkie 8 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
Asia juskowiak 2012-01-25

Zgadzam się, film nie zasługuje na nominacje dla najlepszego filmu. Za dużo w nim bajki. Szczególnie było to widać w scenie jak dwaj żołnierze po przeciwnych "stronach" ratują konia. Poza tym, nie podoba mi się historia opowiedziana w ten sposób- kilka historii, które łączy koń główny bohater filmu.

juskowiak juskowiak 2012-01-25 6

dokladnie. ta scena byla nieprawdopodobnie …. nieprawdopodobna.

nathalie juskowiak 2012-03-11 6

Zgadzam się w zupełności. Scena z ratowaniem konia absurdalna.. i było takich niestety wiele.

Ode mnie 6/10.

micamic juskowiak 2012-03-16 5

Tą absurdalność podkreśla już od samego początku CGI wyjątkowo kiepskie jak na ten rodzaj filmu. Szczególnie drażniące jest to na farmie, gdzie widać wyraźnie, że cała dekoracja umiejscowiona jest w studio a zaraz za murem wyznaczającym granice posiadłości wstawiono cukierkowe angielskie widoczki.
Być może ekipa od brytyjskich plenerów czekała zbyt długo na dobrą pogodę i dlatego zastosowano takie rozwiązanie…
Albo scena kiedy niemieccy żołnierze zaprzęgają konie do ciągnięcia ciężkiego działa na wzgórzu. Toż to prawdziwa wycinanka. Każdy plan nakręcony osobno i wszystko razem kiepsko posklejane.

Beznickowy juskowiak 2012-03-17 5

Ta scena, którą wszyscy tak krytykujecie, moim zdaniem była najlepszą sceną w całym filmie. Scenarzystom nie udało się nic lepszego z tej historii wykrzesać, ale ta scena została mistrzowsko rozpisana. Fakt faktem, razi ona w filmie swoim nieprawdopodobieństwem. Zdecydowanie lepiej by się wkomponowała w czarną komedię czy komediodramat. Do tego filmu nie pasowała, ale była najlepsza.

Najgorsze z tego filmu były monologi. Czekałem, aż tylko dzieciak powie do tego konia: "Kocham cię, Joey". Rozumiem, że można gadać do zwierzęcia, ale bez przesady. Zabrakło oszczędności w słowach.

I jeśli chodzi o sprawy techniczne, micamic bardzo dobrze wyłapał braki. CGI w tej wiosce wyglądało jak z niskobudżetowego serialu sci-fi. No ale żeby nie było, że kiepsko cały film wyszedł, to trzeba pochwalić scenę, gdy koń biegał i skakał po okopach w środku bitwy. Dosyć efektownie to wyglądało.

Niestety, film to banalna historia. Środek wojny, a każdy się koniem przejmuje.

5/10

Quagmire juskowiak 2012-04-14 4

A czasem Kamiński nie mówił gdzieś, że to nie jest CGI ale sztuczki z oświetleniem które miały stylizować film na produkcje z lat 50-tych? Takie w których większość plenerów kręcono w studiu, miałoby to sens w kontekście infantylności tego obrazu a grono operatorów raczej nie przyznałoby nominacji za film maksymalnie przepuszczony przez komputer.

Beznickowy juskowiak 2012-04-14 5

> Quagmire o 2012-04-14 11:00 napisał:
> A czasem Kamiński nie mówił gdzieś, że to nie jest CGI ale sztuczki z
> oświetleniem które miały stylizować film na produkcje z lat 50-tych? Takie w
> których większość plenerów kręcono w studiu, miałoby to sens w kontekście
> infantylności tego obrazu a grono operatorów raczej nie przyznałoby nominacji za
> film maksymalnie przepuszczony przez komputer.

Niemożliwe. Porównaj sobie zwiastuny a sam film. Widać, że film w porównaniu do zwiastuna przeszedł przez sito ludzi od efektów wizualnych. Różnica jest ogromna, więc samo oświetlenie takich szkód w obrazie by nie narobiło. Drugą sprawą jest to, że to tylko plenery tak wyglądają, a aktorzy na pierwszym planie już normalnie – i to właśnie ten kontrast najbardziej razi.

Zdjęcia (są super – nie ma co dyskutować) oraz oświetlenie nie są obiektem mojej krytyki, tylko efekty wizualne. Nie wiem, czy "miały stylizować film na produkcje z lat 50-tych", ale mi to bardziej przypominało "Raport mniejszości".

Quagmire juskowiak 2012-04-14 4

Obejrzałem zwiastuny, zdecydowanie przekonały mnie do zmiany zdania.

gosia198729 2012-01-14 10

super – dawno nie było takiego filmu ,popłakałam się dwa razy ;-( więcej takich filmów

Współtworzą