Toto bohater 1991

Toto le héros

Dramat o pensjonariuszu domu starców, Thomasie, który ucieka z niego, żeby zrobić coś, czego wcześniej zrobić nie miał odwagi. Jednocześnie, w retrospekcjach rozpiętych na kilku planach czasowych oglądamy historię jego nieszczęśliwego życia.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zdjęcia Zobacz wszystkie 3 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Michel Bouquet
jako Thomas, stary
Jo De Backer
jako Thomas, dorosły
Thomas Godet
jako Thomas, dziecko
Gisela Uhlen
jako Evelyne, stara
Mireille Perrier
jako Evelyne, młoda
Sandrine Blancke
jako Alice
Peter Böhlke
jako Alfred, stary
Didier Ferney
jako Alfred, dorosły
Hugo Harold-Harrison
jako Alfred, dziecko
Fabienne Loriaux
jako Matka Thomasa
Klaus Schindler
jako Ojciec Thomasa
Pascal Duquenne
jako Celestin, dorosły

Fabuła

Tomasz, zwany Toto, ma od dzieciństwa głębokie przekonanie, że w szpitalu, zaraz po urodzeniu, został zamieniony przez nieuważne pielęgniarki z dzieckiem sąsiadów, Alfredem. Już jako siedemdziesięcioletni staruszek nagle zdaje sobie sprawę, że jego życie minęło bez sensu i bez celu, ale także bez treści. Wniosek Toto wyciąga prosty: jego prawdziwe życie ukradł mu Alfred. marcoduch

Gatunek
Dramat, Komedia
Słowa kluczowe
sen, zemsta, miłość, szpital zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
1991-05-16 (świat)
Wytwórnia
Iblis Films
Metropolis Filmproduction
Philippe Dussart zobacz więcej
Kraj produkcji
Francja, Belgia, Niemcy
Inne tytuły
Toto le héros (Francja)
Toto the Hero (tytuł międzynarodowy)
Toto der Held (Niemcy)
Totò the Hero (tytuł niezdefiniowany)
Czas trwania
91 minut

Recenzje

Całkiem wzruszający dramat, odświeżająco korzystający z pierwszoosobowej narracji. Wątek melodramatyczny kuleje, ale i tak warto. 7
  • 2018-05-13
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Staruszek, który wybiegł przez drzwi i zniknął

Całkiem niezły i oryginalny dramat o pensjonariuszu domu starców, Thomasie, który ucieka z niego, żeby zrobić coś, czego wcześniej zrobić nie miał odwagi. Jednocześnie, w retrospekcjach rozpiętych na kilku planach czasowych oglądamy historię jego nieszczęśliwego życia.

Jeśli przyszedł wam teraz do głowy film Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął i myślicie, że pomyliły mi się filmy, to po pierwsze Toto... jest wcześniejszy o kilkanaście lat, a po drugie jest on pozbawiony głupkowatego nieśmiesznego humoru szwedzkiej czarnej komedii. Toto bohater to rasowy dramat, momentami całkiem wzruszający.

Film ten urzekł mnie przede wszystkim bardzo inteligentnym i świeżym wykorzystaniem pierwszoosobowej narracji. Całą historię poznajemy z punktu widzenia głównego bohatera, co ma zaskakująco daleko idące konsekwencje dla fabuły. W tym miejscu muszę przerwać, bo nie chcę zdradzać zbyt wiele. No dobrze, mogę podać jeden przykład, który niczego nie zdradzi. Niektóre sceny przedstawiają fantazje Thomasa i jest to bardzo umiejętnie i smakowicie wplecione i połączone z wydarzeniami ze świata realnego. Brawa dla reżysera/scenarzysty (w sumie chyba również dla pani montażystki). Ale prawdziwe mięcho tkwi gdzie indziej i tego już zdradzić absolutnie nie mogę.

Niestety to dobre wrażenie, wywołane przez dobrze napisanego głównego bohatera i interesująco skonstruowaną fabułę, poważnie psuje tragiczny wątek melodramatyczny. Sposobu ukazania miłości głównego bohatera nie powstydziliby się twórcy południowoamerykańskich oper mydlanych. Nie pomaga również okropna staroświecka rzewna muzyka, niczym z filmów z lat 40-tych, ale to już w sumie drobiazg, wobec bólu zębów podczas oglądania nieprzekonujących zalotów głównego bohatera. Pomimo tego, uważam że obraz ten jest wart zobaczenia a niektóre jego elementy bardzo świeże, nawet po prawie 30 latach. A jeśli jesteś jeszcze fanem melodramatów, powinieneś być wręcz zachwycony.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą