Bohemian Rhapsody 2018

Opowieść o niezwykłym losie grupy Queen i ich kultowym piosenkarzu Freddiem Mercurym, który rzucił wyzwanie stereotypom, złamał konwencje i zrewolucjonizował muzykę.

Reżyseria
Aktorzy
, ,

W Kinie

Multikino, Katowice, 21:20 (napisy) repertuar i rezerwacje biletów

Zwiastuny Zobacz wszystkie 4 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 30 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Rami Malek
jako Freddie Mercury
Lucy Boynton
jako Mary Austin
Gwilym Lee
jako Brian May
Joseph Mazzello
jako John Deacon
Ben Hardy
jako Roger Taylor
Aidan Gillen
jako John Reid
Allen Leech
jako Paul Prenter
Tom Hollander
jako Jim Beach
Mike Myers
jako Ray Foster
Aaron McCusker
jako Jim Hutton
Meneka Das
jako Jer Bulsara, matka Freddiego
Ace Bhatti
jako Bomi Bulsara, ojciec Freddiego

Fabuła

Porywająca opowieść o zespole Queen, jego muzyce i niezwykłym wokaliście Freddie’em Mercurym (Rami Malek ), który przełamując stereotypy i konwencje, zdobył uwielbienie niezliczonych fanów. Film ukazuje błyskotliwą karierę zespołu, który dzięki ikonicznym utworom i rewolucyjnemu brzmieniu wspiął się na szczyty sławy, dopóki skandalizujący styl życia Mercury’ego nie postawił wszystkiego pod znakiem zapytania. Triumfalny powrót zespołu podczas koncertu na rzecz Live Aid z udziałem cierpiącego na śmiertelną chorobę Mercury’ego wszedł na trwałe do historii muzyki rockowej i po dziś dzień stanowi źródło inspiracji dla wszystkich tych, którzy czują się inni, niepoprawnych marzycieli i wielbicieli muzyki na całym świecie. opis dystrybutora

Gatunek
Biograficzny, Dramat, Muzyczny
Słowa kluczowe
aids, homoseksualista, piosenkarz, londyn zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2018-11-02 (kino), 2018-10-23 (świat)
Dystrybutor
Imperial - CinePix
Wytwórnia
GK Films
New Regency Pictures
Queen Films Ltd. zobacz więcej
Kraj produkcji
USA, Wielka Brytania
Inne tytuły
Untitled Freddie Mercury Biopic (USA) (tytuł roboczy)
Czas trwania
134 minut
Budżet
52 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 12 wiadomości

Recenzje

Niestety to historia tak linearna, że nawet w połowie nie oddaje żaru prężnych, muzycznych biografii. Odtwarza historię zaspokajając zmysł wzroku i słuchu, ale nie zrywa się z łańcucha. 3

Show must go on! – słychać podczas jednego ze zainscenizowanych koncertów w filmie Bohemian Rhapsody. I tak się dzieje – show trwa. Od jednego koncertu do drugiego, bo tego co się (nie)dzieje pomiędzy występami, czyli roztrzepanego, anegdotycznego scenariusza nie da się zagłuszyć żadnym wielkim i głośnym utworem zespołu Queen. Poprawne, w łatwy sposób epickie i wizualnie spełnione. Piękne naczynie, ale nie pożywimy się jego zawartością, bo zionie pustką.

W błyskawicznym tempie podróżujemy od Farrokha Bulsary do zmiany na Freddie Mercury. W jednym momencie widzimy chłopca uwikłanego w swoje pochodzenie, niewidzącego autorytetu w rodzicach, chcącego czegoś więcej. Wygląda jak historia jedna z wielu. Włóczy się po klubach, jest pewny siebie, przebojowy i akurat trafia na koncert zespołu, z którym sympatyzuje, kiedy odpada im główny członek – wokalista. Bardzo dziarsko zajmuje jego miejsce i nie powątpiewamy ani przez moment, kto będzie w tym zespole charyzmatycznym liderem. Mimo nieustannych deklaracji Freddiego o zespole jako synonimie rodziny, sytuacja ewoluuje. To on jest wyrazisty, to on wszystko załatwia i ryzykuje wielokrotnie w kontaktach z wytwórniami. Wygląda to jak sielanka – od zera do bohatera. Nie widzimy prócz małych, chwilowych zadraśnięć, jakichkolwiek trudności zespołu z dotarciem na szczyt. Jak gdyby pstryknięcie palców wystarczyło, by zostać zespołem The Queen. Ta prędkość opowiadania nie dodaje gazu historii i nie daje miejsca na więcej, ciekawiej. To się odwraca wręcz przeciwko filmowi – nie buduje więzi, nie pokazuje supłów, komplikacji, sytuacji ekstremalnych. Pomnik zostaje wybudowany w bardzo prosty i niefinezyjny sposób – poprzez naśladowanie koncertów z wielotysięczną publicznością.

Ten film pomiędzy występami nie żyje. Tylko sentymentem i rozmachem chce kupić widza. Co jest kapitalnie proste, wręcz prostackie w swojej intencjonalności. Sam film forsuje myśl o zespole jako kolektywie, który tworzy kilku członków i zwraca uwagę na egoizm głównego bohatera jako sprawę, która zżerała zespół. No i tego egoizmu nie uniknięto w Bohemian Rhapsody. Zapomina się lub ignoruje albo brakuje pary, fantazji na opowiedzenie historii. Cały nacisk, uwagę stawia się na postać Freediego. Jest to uzasadnione na poziomie wiarygodności losów Queen, ale w filmie jest przyznaniem się do bezsilności w prowadzeniu narracji. Nie ma w tym wielkiego filozofowania na temat dominacji w zespole, jakiś tez, przemyśleń, tylko jak najwierniejsze wcielenie się w rolę głównego bohatera przez aktora Rami Maleka (który gimnastykuje się i radzi sobie doskonale). Jest on wyrazisty, z temperamentem – reszta to pastele. Takie zagranie miałoby sens, jeżeli wpisywałoby się w jakiś spójny dyskurs prowadzony tutaj, ale intencje są o wiele bardziej trywialne – to wymaga najmniej wysiłku.

Niestety to historia tak linearna, że nawet w połowie nie oddaje żaru prężnych, muzycznych biografii. Odtwarza historię zaspokajając zmysł wzroku i słuchu, ale nie zrywając się nawet na chwilę z łańcucha artykułów z tanich szmatławców. To powinien być silnie zbudowany film, a nie odcinek programu Twoja twarz brzmi znajomo. Jest to opowieść tak ulizana, że kłótnie zespołu z wydawcami to szczypanie, a rozpustne i bujne życie naszego bohatera to after braci Golec. Jest w tym filmie scena, kiedy Freddie Mercury jest wściekły na konserwatywne i bezpieczne podejście agenta do pomysłu połączenia rocka z operą. Artyście chodzi o odcinanie się nieustannie od przyzwyczajeń! Myślę, że z podobną złością zareagował, by na ten film. Bo dokładnie to właśnie ma tutaj miejsce. Wszystko na pierwszym biegu, w folii bąbelkowej, bez wizjonerstwa, które przecież było jedną z najważniejszych cech zespołu, o którym film opowiada. Niestety, autorzy nie mają co śpiewać po tym filmie We are the champions.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Reżyser filmu Bryan Singer, na dwa tygodnie przed zakończeniem okresu zdjęć głównych, został zwolniony ze swojego stanowiska z powodu częstej nieobecności. 6 grudnia 2017 roku ogłoszono, że zastąpi go Dexter Fletcher. zobacz więcej

Komentarze 4

Przemopgx 2018-11-08 9

Główna rola odegrana wzorowo! (Wyciął bym kilka scen które zaprzeczają matce naturze) – a najlepsze z tego wszystkiego to koncerty!!! W kinie wszyscy się Gibią! :)

PatusDamian 2018-11-22

Muzycznie film był świetny, Rami zresztą też bajeczny. Ale czy to była dobra biografia? Może kiedyś doczkamy się lepszego filmu o Queen – a tymczasem zapraszam na moją pełną recenzję https://www.youtube.com/watch?v=Anr3rUB233M

pajki_filmaniak 2018-11-06 10

Rami Malek świetnie zagrał Freddiego polecam film fanom Queen!!!

rolnik_postepowy 2018-11-04 6

Powiedzmy sobie szczerze: sceny z koncertów i z nagrań najbardziej dają radę, ale reszta strasznie spłycona. Szczególnie koniec i kilka tandetnych i kiczowatych scen. Na plus dobór aktorów.

Współtworzą