Śmierć Stalina 2017

The Death of Stalin

Film przedstawia ostatnie dni sowieckiego dyktatora i chaos reżimu po jego śmierci.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 14 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Jason Isaacs
jako Georgy Zhukov
Rupert Friend
jako Vasily Stalin
Olga Kurylenko
jako Maria Yudina
Andrea Riseborough
jako Svetlana Stalin
Steve Buscemi
jako Nikita Khrushchev
Jeffrey Tambor
jako Georgy Malenkov
Paddy Considine
jako Towarzysz Andryev
Michael Palin
jako Vyacheslav Molotov
Simon Russell Beale
jako Lavrentiy Beria
Jonathan Aris
jako Mezhnikov
Cara Horgan
jako Lidiya Timashuk
Dermot Crowley
jako Kaganovich

Fabuła

Dobra zmiana to przeżytek – czas na zmianę totalną! Umiera Józef Stalin – dyktator ZSRR, tyran i bestia odpowiedzialna za śmierć milionów ludzi. Pośród elit władzy rozpoczyna się walka o dominację i wpływy po zmarłym przywódcy. Niektórzy chcą naprawy i pozytywnych zmian, a plany innych mogą pogrążyć kraj jeszcze bardziej. Wszystkim jednak przyświeca ten sam motyw – nie dać się zabić i jakimś cudem przeżyć chaos, w jakim pogrąża się Kreml. Szaleństwo totalitaryzmu zostaje obnażone w pełnej krasie. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat, Komedia, Biograficzny
Słowa kluczowe
dyktator, chaos, śmierć, satyra zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2018-04-27 (kino), 2017-09-08 (świat), 2018-09-20 (dvd)
Dystrybutor
Kino Świat
Wytwórnia
Main Journey
Free Range Films
Quad Productions zobacz więcej
Kraj produkcji
Francja, Wielka Brytania
Inne tytuły
La mort de Staline (Francja)
Czas trwania
106 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Brytyjski humor i brytyjscy aktorzy na rosyjskim dworze – czy można oczekiwać w kinie lepszej kombinacji? 7
  • 2019-01-21
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Szekspir zagląda pod spódniczkę Matce Rosji, obserwując rozpadający się dwór po śmierci władcy – spisek jest tutaj sprawą codzienną, a każda kolejna decyzja może skrócić któregoś bohatera o głowę. Oczywiście, miejsce dworu zajmują kolejne warstwy ustroju komunistycznego z gromadą odpychających oszołomów w biurach na samej górze. Władcą jest Stalin – martwy, jak dało się ustalić na poziomie tytułu filmu.

Na rynek polskich płyt DVD już dawno nie trafił tytuł, który w równie satysfakcjonujący sposób obrazowałby arenę polityczną związku sowieckiego. Generalnie powstaje mało współczesnych filmów, śledzących historię komunizmu albo przypatrujących się życiu wielkich wodzów ZSRR – dla globalnych twórców znacznie atrakcyjniejsi wydają się bestialscy naziści. Może to przez charakterystyczną ikonografię, wzniesioną wokół III Rzeszy, może przez postać przywódcy – ostatecznie: może przez kontrowersyjny nurt nazi-exploitation z lat 70. XX wieku, znoszący tematy tabu na rzecz kajdanek oraz szminki. Sowieci nigdy nie doczekali się podobnych filmów (winę może ponosić temperatura w łagrach – pewnie nikomu nie chciało się rozbierać w takich warunkach). Zatem jedną z pierwszych – zdystansowanych – prób opowiedzenia historii komunizmu jest właśnie Śmierć Stalina.

Wszystko zaczęło się w 2010 roku, kiedy na półki w księgarniach trafił frankofoński komiks „Śmierć Stalina”. Historia tam zawarta zaglądała w głąb Żelaznej Kurtyny, podglądając spektakl marionetek na podstawie scenariusza Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Zeszłoroczny film stanowi adaptację komiksu właściwie w skali 1:1. Podobnie, jak miało to miejsce przy okazji Sin City, także tutaj kolejne okienka powieści graficznej posłużyły twórcom za swoisty storyboard – próbę wizualizacji kolejnych scen widowiska. Mało tutaj wkładu scenarzystów, choć przynajmniej w ten sposób udało się zachować wysoką jakość oryginału (inaczej niż miało to miejsce m.in. w przypadku ekranizacji „Preachera” / „Kaznodziei”). Oczywiście obie historie pokrywają się ze sobą z małym wyjątkiem: pustą, białą przestrzeń między kolejnymi ramkami w „Śmierci Stalina” wypełniono na potrzeby filmu hektolitrami czarnego humoru. Natomiast dwuwymiarowe postacie z kart komiksu nabrały wspaniałej, trzeciej płaszczyzny – wszystko za sprawą doskonałych kreacji aktorskich.

Wydanie DVD Śmierci Stalina – dystrybuowane w Polsce dzięki Kino Światowi – atakuje widzów atrakcyjnymi zachętami: „To jest film roku” (The Guardian – pewnie zanim zobaczyli Climax), „Nieskończenie zabawne arcydzieło” (Heyuguys.com), „Tryumf czarnej komedii” (BBC.com). Trudno nie zgodzić się z podobnymi opiniami. Całokształt posiada klimatyczny chłód sowieckich warunków politycznych (z NKWD w roli zamaskowanego mordercy), rozładowany absurdalnym poczuciem humoru. Nic dziwnego, że w obsadzie znalazł się Michael Palin, skoro fabuła Śmierci Stalina przypomina niejednokrotnie skecze grupy Monty Pythona. Szkoda zatem, że skrupulatnie wzniesiona intryga wyparowuje gdzieś pod koniec filmu, a teczki Stalina, w których najdumniejszy wąs ZSRR zapisał wszystkie niewygodne nazwiska, okazują się zwykłym macguffinem, spinającym fabułę. Czy to problem? Skąd, skoro niemal cały czas ekranowy schodzi na oglądanie najznakomitszych kreacji aktorskich zeszłego roku.

Na duży ekran powraca Steve Buscemi (twarz, która zainspirowała Amerykanów do stworzenia Strefy 51), wcielający się w Nikitę Chruszczowa. To najlepsza rola aktora od czasów Wściekłych psów w reżyserii Quentina Tarantino. Kroku na planie dotrzymuje mu Jeffrey Tambor oraz cudowna Andrea Riseborough. Scenariusz z ich pomocą przybiera lekki, ale wiarygodny ton – humor jest celny i subtelnych, ale niezbyt nachalny, aby nie rozproszył podjętej, historycznej narracji w banialuki pokroju Dyktatora z 2012 roku. Śmierć Stalina śmiało można przerobić na sztukę teatralną i wystawiać na całym świecie.

Brytyjski humor i brytyjscy aktorzy – czy można oczekiwać w kinie lepszej kombinacji? Do tego fabuła oparta na faktach i szczery śmiech w miejscu, gdzie nikomu nie było raczej zbyt wesoło (chyba że akurat opił się wódki). Absurd przenika w mroźny świat ze szkolnych podręczników, demitologizując ustrój komunistyczny. Przez śmiech twórcy decydują się bowiem wytknąć wszystkie wady rządów ZSRR – lęk polityków na wyższych szczeblach przed NKWD, dyktaturę oraz marionetkowość kolejnych szefów czy ministrów. Zabrakło mi tylko zawiązania bardziej napiętych relacji między postaciami – zamiast siedzenia na szpilkach w obawie przed losem kolejnych bohaterów twórcy podrzucają widzom co najwyżej parę igieł. Żeby zszyć brzuch po pęknięciu ze śmiechu.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Film został nakręcony w okresie od 20 czerwca do 6 sierpnia 2016 roku. zobacz więcej

Komentarze 2

i_darek1x 2018-09-21 1

Sam pomysł nakręcenia komedii o tych zwyrodnialcach uważam za głupi ! To takie robienie z tych kreatur dziadków którzy dobrze się bawią … Ich miejsce to szambo !
Czyli lepiej tego nie oglądać ,lepiej skupić się nad czymś mądrzejszym ;)

Michael_Corleone 2018-05-29 8

Za kilka lat podobny scenariusz będzie miał miejsce w Polsce. Nie jestem tylko pewien kto podzieli los Berii

Współtworzą