The Florida Project 2017

Moonee ma sześć lat i zawadiacki uśmiech, a dni spędza poza domem z paczką przyjaciół. Dom w ich przypadku oznacza motel Magic Castle, wściekle liliowy budynek z zewnątrz przypominający pałac z bajki. Moonee, niczym odkrywca z przygodowej powieści, każdego dnia przemierza okolice i razem z kolegami odkrywa tajemnice niezwykłego… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 13 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Willem Dafoe
jako Bobby
Brooklynn Prince
jako Moonee
Valeria Cotto
jako Jancey
Bria Vinaite
jako Halley
Christopher Rivera
jako Scooty
Macon Blair
jako John, turysta
Karren Karagulian
jako Narek
Sandy Kane
jako Gloria
Jim R. Coleman
jako Taksówkarz
Betty Jeune
jako Strażniczka
Aiden Malik
jako Dicky

Fabuła

Moonee ma sześć lat i zawadiacki uśmiech, a dni spędza poza domem z paczką przyjaciół. Dom w ich przypadku oznacza motel Magic Castle, wściekle liliowy budynek z zewnątrz przypominający pałac z bajki. Moonee, niczym odkrywca z przygodowej powieści, każdego dnia przemierza okolice i razem z kolegami odkrywa tajemnice niezwykłego miejsca, w których przyszło im żyć. Nieświadoma coraz bardziej ryzykownych kroków, jakie musi podejmować jej mama, by opłacić pokój w motelu na kolejny tydzień, Moonee jest najszczęśliwszym dzieckiem na świecie. Całkiem, jakby czerpała energię z wychylającego się zza horyzontu pobliskiego Disneylandu. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
ubóstwo, niewinność, dzieciństwo, disneyland zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2017-12-22 (kino), 2017-05-22 (świat)
Dystrybutor
M2 Films
Wytwórnia
Cre Film
Freestyle Picture Company
June Pictures zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Czas trwania
111 minut
Budżet
2 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 4 wiadomości

Recenzje

Florida Project to przekornie piękna filmowa przygoda, gdzie wyobraźnia została rzucona na pożarcie pragmatyzmowi. 9

Jeżeli kino ma służyć dalej jako dostawca kreatywnej konstrukcji świata to Florida Project przyjeżdża na czas i chcesz dać jej jeszcze napiwek, ponieważ dostajesz zamówienie z podwójnym serem. Ale nie jest to jednocześnie podróż na bezstresowe wakacje, mimo, że jesteśmy na pięknej Florydzie. To kino, które próbując nas wymanewrować feerią kolorów, tak naprawdę chce uciec swoim światem od rzeczywistości. Pokazuje filtrem dziecka, że codzienność marginalizuje szczęście i mimo, że film nie celuje w poważną rozprawę psychologiczną, jest zaangażowane społecznie, tylko w bajkowej konwencji mówi o rzeczach, które się do literatury dziecięcej nie nadają. Raczej palą ją kartka po kartce.

Halley to nie jest matka roku (to pojęcie zostaje tutaj umyślnie ze znakiem zapytania) – ma problem ze znalezieniem pracy, nie zawija dziecka w folię bombelkową przed wyjściem, a w jej mieszkaniu pachnie blantami, a nie upieczonym ciastem. Jej córka – Moonee ma wielką wyobraźnię oraz niekończącą się energię. Animuje sobie nieciekawy świat wokół fioletowego motelu, który nie jest zamkiem dla księżniczek, a zamiast królewiczów są dozorcy po przejściach. Towarzyszymy Moonee w jej codziennym kolorowaniu sobie życia różnymi, często niebezpiecznymi jednak, przygodami. Jest postacią, która znalazłaby w sklepie z bronią cukierka i w każdej ciemności dojrzałaby światło. Jest szczęśliwa, mimo że z perspektywy dorosłego, ciężko uwierzyć, że potrafi czerpać radość ze świata, który jest jak pole minowe. Dla niej obdarte kolana to pamiątka po kolejnej przygodzie, a nie pech, czy powód do myślenia, że świat się na nią uwziął.

Florida Project to czułe, pełne fantazji i ekspresji kino, które jednocześnie pod masą bitej śmietany, ukrywa gorzkość i głęboki smutek. Oglądamy życie w tym miejscu z perspektywy dziecka, to pean na cześć dziecięcej wyobraźni, ale jednocześnie podkreślenie dramatu – sky is over. Do Disneylandu jest przecież tutaj kilka kroków, ale dla nich to mile nie do pokonania. Prawa według, których funkcjonuje świat kneblują usta dziecku, a nawet największa wyobraźnia będzie ucieczką, nie panaceum. Dokonuje się tutaj skuteczny zamach na niewinność. Można pomalować rozwalający się motel na fioletowo, iść na łąkę i czuć się jak na Safari, bawić się w chowanego, ale od zimnych łapsk prawdy nie da się umknąć. Dziecko niczemu nie jest winne, ale karę poniesie za wszystko. Co z tego, że Moonee mówi, siedząc na swoim ulubionym drzewie, że kocha jego złamanie, bo jednocześnie widać że kiedyś wstanie i nie do końca upadło – parafrazując.

Z ogromną umiejętnością i lekcją empatii dla widza, pokazana jest relacja Halley z Moonee, którą można było bardzo łatwo, niechcący szybko określić i podążyć narracją za tym słowem. Sean Baker jednak doskonale tego unika. Można nazwać pewne rzeczy bez zająknięcia patologią, stwierdzić, zza swoich szczelnie zamkniętych w mieszkaniu obok problemów, że macierzyństwo nie jest dla wszystkich, ale nie można odmówić tej dwójce prawdziwej i szczerej miłości. Tylko, że Halley uszczęśliwia Moonee na chwilę, jak dziecko drugie dziecko, ponieważ utknęła w niedojrzałości sama. Niechcący, w dłużej perspektywie zrani tym swoje dziecko. Myśli o teraz, nie planuje jutra, Moonee to dziecko szczęśliwe, ale na chwile. Kiedy celem w życiu Moonee stanie się coś więcej, niż nazbieranie na lody od ludzi, sytuacja się zmieni. To pięknie opowiada o tym, że miłość to za mało. Trzeba umieć w tym świecie więcej, niż dużo i szczerze czuć. Doskonale pokazuje to postać subtelnie i wewnętrznie rozedrganego Bobby’ego, który próbuje dystansować się wobec sytuacji i być odpowiedzialnym opiekunem motelu, ale jednocześnie czuje impuls czuwania nad małą i ojcowania dla Halley, bo ta – widać na kilometry – nie umie sobie poradzić w świecie i stworzyć trochę inne dziecińtwo dla Moonee. Sama pewnie nie doświadczyła innego.

Florida Project nie obiera żadnej ze stron, prócz dziecięcej, szczerze pokazuje cały metraż dramatu, który dotyka Moonee, a nie ona jest za niego odpowiedzialna. Jednocześnie przy pozornym dystansie wobec subiektywności, film bardzo splata nas z bohaterami, bo wpuszcza nas nie tylko za drzwi mieszkania, ale dziecięcego wnętrza. Które jest piękne i nieskażone, ale ktoś w nim nabałagani, nie pytając wcześniej czy może wejść.

To też ostry policzek dla tych co są przekonani, że wiedzą co się dzieje i są osiedlowymi inkwizytorami, a tak naprawdę serce im bije tylko z przyzwyczajenia. Florida Project to jednocześnie fantastyczna, pełna ekscesów i temperamentu, filmowa przygoda w Andersonowskim stylu, gdzie w jednej chwili wierzymy nawet w istnienie jednorożców… ale ostatecznie tracimy wiarę w cywilizację, w jakikolwiek sens ludzkiego odruchu. A po burzy nie wychodzi tęcza.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

W oryginalnym scenariuszu Willem Dafoe, jako Bobby, miał mieć brata, który pomagał w motelu. Jednak w czasie prac nad filmem powstał temat relacji rodzic-dziecko. Decyzja została podjęta natychmiast. Caleb Landry Jones został obsadzony zaledwie dwa tygodnie przed kręceniem scen. zobacz więcej

Komentarze 3

Mrozikos667 2018-01-11 8

Przelewająca się forma doskonale pasuje do tego płynnego, niestabilnego życia. No i Dafoe (genialny!) jako po prostu dobry człowiek – świat się kończy. 8+

i_darek1x 2018-02-21 3

Patologia i nic po za tym ! "Najlepszy film roku "? to chyba żart !

ticket i_darek1x 2018-04-12 8

@i_darek1x widocznie nie jest to film dla ludzi twojego pokroju. nie ma się co obrażać, nie każdy ma odpowiedni poziom wrażliwości. po twoim wpisie widać, że nie oceniasz filmu, tylko dajesz upust swojej frustracji i niewiedzy o tym, jak wygląda świat. to tak jakby ktos oceniał batmana i napisał, że przecież coś takiego nie istnieje więc film żenada xD wyobraź sobie, że na świecie wciąż dostępu do internetu nie ma połowa ludzkości, codziennie ktoś umiera z głodu a w polsce ludzie tłuką swoje dzieci tak, że te umierają. więcej wychodź na ulice, a mniej oglądaj filmów sensacyjnych. może zauważysz w jakim świecie żyjesz.

Współtworzą