Autsajder 2018

Student malarstwa Franek przez przypadek zostaje wplątany w tryby przerażającej totalitarnej machiny. Cała jego wrażliwość i człowieczeństwo zostają poddane ciężkiej próbie. Historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami z okresu stanu wojennego i początku lat 80. ubiegłego wieku.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

W Kinie

Cinema City Plaza, Kraków, 19:00 repertuar i rezerwacje biletów

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 3 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Łukasz Sikora
jako Franek
Dorota Pomykała
jako Matka Franka
Jan Dravnel
jako Beno
Maciej Konopiński
jako Andrzej
Robert Gulaczyk
jako Mietek
Grzegorz Mielczarek
jako Tadeusz
Marek Rachoń
jako Janek
Tomasz Sapryk
jako Dziadek
Adam Bobik
jako Młody
Mariusz Jakus
jako Naczelnik
Mateusz Nędza
jako Krystian

Fabuła

Student malarstwa Franek przez przypadek zostaje wplątany w tryby przerażającej totalitarnej machiny. Cała jego wrażliwość i człowieczeństwo zostają poddane ciężkiej próbie. Historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami z okresu stanu wojennego i początku lat 80. ubiegłego wieku. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
solidarność, prl, przesłuchanie, godzina policyjna zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2018-12-13 (kino)
Dystrybutor
Kino Świat
Wytwórnia
Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF) (współfinansowanie)
Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (Warszawa)
Kraj produkcji
Polska
Czas trwania
93 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 4 wiadomości

Recenzje

Czemu ma służyć Autsajder? Chyba tylko ustanowieniu kolejnego idealisty pośród bohaterów narodowych z dużego ekranu. 2
  • 2018-09-24
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Źle się dzieje z rodzimym kinem historycznym. Tytuły opowiadające o niedawnej przeszłości – cofającej się najwyżej 70 lat wstecz – coraz częściej stają się niespełnionymi ideologicznie traktatami, pozbawionymi artystycznej duszy i twórczego polotu. Chociaż Autsajder podejmuje ważny temat funkcjonowania więzień w PRL-u, nie sposób uwierzyć w przedstawioną przestrzeń. Za dużo w niej uproszczeń i karkołomnych klisz, które skrupulatnie niszczą próbę zobrazowania tejże rzeczywistości w możliwie naturalistycznym stylu.

Śląsk, lata 80. XX wieku – okres ostatecznego rozpadu wszelkich struktur socjalistycznych i moment, w którym swąd gnijącego systemu jest już nie do zniesienia. Młody idealista Franek w wyniku serii niefortunnych zdarzeń zostaje aresztowany i trafia w ręce Służb Bezpieczeństwa. Powód? Chłopaka niesłusznie oskarżono o współpracę z opozycjonistami, chociaż wcześniej zarzekał się, że zupełnie nie interesuje się polityką. Sprawę komplikuje stos antysystemowych ulotek, znaleziony u niego w mieszkaniu. Tyle wystarcza, by niewinny intelektualista i obiecujący student ASP trafił pomiędzy morderców oraz innych zwyrodnialców, przechodząc iście dantejskie piekło za murami więzienia.

Niestety, film wpada w podobną pułapkę, co debiutujący niedawno na ekranach kin Dywizjon 303. Wpatrując się w oba tytuły, nie widzę w nich żywych bohaterów tylko marne cienie, przemykające po tekturowym, płaskim świecie. Nie chodzi mi oczywiście o grę aktorską, chociaż obsada Autsajdera również pozostawia wiele do życzenia (zwłaszcza odtwórcy głównych ról). Nadrzędną wadą najnowszego filmu Adama Sikory jest koślawy scenariusz, ciężkie dialogi oraz gigantyczne niedociągnięcia techniczne, zauważalne zwłaszcza w warstwie wizualnej. Wydaje się to dziwne z dwóch powodów: twórca – jako wprawiony dokumentalista – powinien z większą wiarygodnością podchodzić do kreacji świata przedstawionego i swoich postaci. Po drugie, Adam Sikora to również doświadczony operator, mający na swoim koncie znakomite zdjęcia do Essential Killing, Czterech nocy z Anną, dwóch aktorskich, pełnometrażowych prób Piotra Dumały oraz pięciu filmów Lecha Majewskiego. Aż dziw bierze, jak hermetycznie sfotografowany zostaje Autsajder. Sikora nie sprawował tutaj funkcji operatora, zasiadając na stanowisku reżysera i scenarzysty. Posiadał jednak czynny wpływ na kształtowanie obrazu. Summa summarum film w najlepszym razie przypomina teatr telewizji – w najgorszym: etiudę szkolną mało obiecujących pierwszoroczniaków.

Dlaczego zwracam uwagę na dwie tak fundamentalne cechy, kształtujące widowisko? Sikora wyraźnie stara się przedstawić wizję PRL-owskiego więzienia w możliwie naturalistyczny sposób. Straszy głównego bohatera dewiacjami seksualnymi, szarpie go po brutalnych przesłuchaniach i maltretuje w salach tortur. Problem polega na tym, że każda przedstawiona postać reprezentująca państwo nie posiada w sobie ni milimetra głębi. To jałowe figury skażonego systemu, nie mające nic wspólnego z realnymi ludźmi. Najlepszym tego przykładem jest scena w sali tortur, gdy Bogu-ducha-winny protagonista przechodzi bestialskie leczenie kanałowe. Dentystą-sadystą okazuje się Paweł Koślik, najczęściej utożsamiany w kinie polskim z komediowymi postaciami. Przedstawionego kiczu nie powstydziłby się Eli Roth w którejś z odsłon Hostelu.

W jaki sposób współczesny widz ma uwierzyć w tłum idealistów, wylewających się z rodzimych patriotycznych filmów? Dlaczego, gdy polscy twórcy zaczynają mówić o wojnie, ukazują Macieja Zakościelnego, który bez celowania strzela do nazistów, a potem jak swój chłop skoczy na głębszego? Czyżby żelazne toposy cnoty i męstwa wyjęte niemal z prozy Henryka Sienkiewicza wciąż odnajdywały żyzną glebę we współczesnym społeczeństwie. Fabułę Autsajdera bez problemu można porównać do Przesłuchania z Krystyną Jandą. Fenomenalna kreacja aktorki – być może najlepsza w jej dorobku – eksponowała słabości oraz cierpienie więzionej bohaterki. Franek, grany przez Łukasza Sikorę (syna reżysera), przechodzi na swoim więziennym deptaku kilka mentalnych i emocjonalnych potknięć. Na szczęście okazuje się prawdziwym patriotą i nie da sobie tak łatwo złamać ducha – dumnie patrzy w oczy nawet najsroższym oprawcom.

Po drodze pojawia się jeszcze kilka niedociągnięć narracyjnych, jak przeobrażenie toku fabularnego w teledysk do „Dorosłych dzieci” zespołu Turbo – a że wstęp do piosenki jest nieco przydługi, to reżyser zdecydował się snuć kamerą po znudzonych twarzach bohaterów w oczekiwaniu na wejście wokalu Grzegorza Kupczyka. Najgorszy wydaje się jednak finał filmu, z którego nie wynika dosłownie nic. Nie chodzi mi oczywiście o otwarte zakończenie, którego tam nie znajdziecie – bardziej o podsumowanie, wzmagające u widza fabularny niedosyt. Przedstawione zjawisko patologii w więzieniach oraz brak sprawiedliwości wśród organów sądownictwa w latach 80. XX wieku nie powinien nikogo zdziwić – to fundamentalny uraz społeczeństwa urodzonego przed '89, powracający w licznych wspominkach z tamtych lat. Żaden z bohaterów nie przeszedł też mentalnej przemiany, nie uwikłał się w szczególnie intrygujący konflikt ani nie wniósł do filmu odkrywczych treści. Czemu zatem miał służyć Autsajder Adama Sikory? Chyba tylko ustanowieniu kolejnego idealisty pośród bohaterów narodowych z dużego ekranu.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą