I odpuść nam nasze długi 2018

Rimetti a noi i nostri debiti

Rzym. Guido (Claudio Santamaria) pracuje w niepełnym wymiarze godzin jako magazynier, wieczorami wypija parę drinków w barze u dziewczyny, która mu się podoba. Lubi też towarzystwo swojego sąsiada, emerytowanego profesora (Jerzy Stuhr). Jest zadłużony po uszy. Pobity przez zbira wysłanego przez wierzycieli Guido jest u kresu… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 9 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Marco Giallini
jako Franco
Jerzy Stuhr
jako Profesor
Flonja Kodheli
jako Rina
Leonardo Nigro
jako Fantinari
Giorgio Gobbi
jako Kierownik magazynu
Maddalena Crippa
jako Pracowniczka
Peppino Mazzotta
jako Dyrektor finansowy
Agnieszka Żulewska
jako Żona Franco
Evita Ciri
jako Żona Fantinariego
Paolo De Vita
jako Rinaldi
Paola Lavini
jako Żona Rinaldiego

Fabuła

Rzym. Guido (Claudio Santamaria) pracuje w niepełnym wymiarze godzin jako magazynier, wieczorami wypija parę drinków w barze u dziewczyny, która mu się podoba. Lubi też towarzystwo swojego sąsiada, emerytowanego profesora (Jerzy Stuhr). Jest zadłużony po uszy. Pobity przez zbira wysłanego przez wierzycieli Guido jest u kresu wytrzymałości. Jest tylko jeden sposób, by stanął na nogi: do czasu aż spłaci swój dług, musi pracować dla ludzi, którym jest winien pieniądze. Wkrótce zdaje sobie sprawę, że to kosztowny układ. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat

Szczegóły

Premiera
2018-10-26 (kino), 2018-05-04 (świat)
Dystrybutor
Wistech
Wytwórnia
La Luna
Lotus Productions
Peacock Film GmbH zobacz więcej
Kraj produkcji
Włochy, Szwajcaria, Albania, Polska
Inne tytuły
Forgive Us Our Debts (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
104 minut
Budżet
2 000 000 EUR

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

I odpuść nam nasze długi to kino solidne, ale dosyć delikatnie i niezobowiązująco podchodzące do tematu ściągania długów. 5

Komornik w wersji soft muśnięty zgrabnym humorem i kilkoma rozważaniami na temat społecznego odbioru tego zawodu, ale i spojrzenia z perspektywy wykonujących go. I odpuść nam nasze długi nie odpuszcza swoim dłużnikom, ale odpuszcza coś bardziej gorliwego w narracji, a delikatniejszy charakter filmu reżyser nie zastępuje inną wartością. Powstaje film solidny, niegłupi, ale również niezobowiązujący.

Będziemy kroczyć za Guido, który w samotności w tym samym barze regularnie zagłusza swój brak umiejętności bycia przedsiębiorczym w życiu. W XXI wieku przy takiej skali spieniężenia niemalże wszystkiego jego problemy z pracą szybko zamieniają go w dłużnika. Guido odbija się od ściany do ściany. Szach-mat. Ostatni ruch na jaki się zdobywa, desperacki krok, to wizyta w firmie windykacyjnej i oferta odpracowania długu wobec nich, u nich. Guido jest gotowy robić cokolwiek. Jednak okaże się, że dosyć przewrotnie będzie zajmował się razem z Franco ściąganiem długów. Jeden z najskuteczniejszych i nieprzebierających w środkach windykatorów w Rzymie skonfrontuje dłużnika z innymi dłużnikami. Początkowo Guido nie będą uwierały często wątpliwe moralnie metody, a schlebiające mu pochwały Franco zaślepią go i zahipnotyzują.

Jednak to ulegnie zmianie. Inne uczucia towarzyszą i jemu i widzom, kiedy Franco chce, żeby spłacił dług ktoś, kto ma na to pieniądze, a inne kiedy upokarza i rozdeptuje, jak karalucha tych, którzy nie mogą się rozliczyć. Wtedy już nie chodzi mu o uzyskanie zwrotu ani nie ma w tym szlachetnej walki o uczciwość. Swoimi działaniami tylko udowadnia bezwzględność fachu oraz fakt, że empatia nie jest mile widziana w zawodzie windykatora. Potrzebna jest kompletna znieczulica. Im dłużej Guido towarzysz Franco, tym mniej chce mieć z tym coś wspólnego. I ani stała praca ani wynagrodzenie nie są już tak istotne, jak na początku.

Film w mikroskali odsłania kulisy oraz motywacje pracy windykatora z kilku perspektyw oraz komplikacje dla obu stron, nie tylko dłużnika. Huśtamy się z tą naszą świadomością, że domaganie się przykładności od człowieka i równości z innymi spłacającymi zaciągnięte długi jest szlachetne i całkowicie należyte. A z drugiej strony Franko udowadnia, że nie ma miejsca na margines błędu we współczesności. Bujamy się między zgodą na to, że trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny, a wiedzą, że czasami sytuacja jest ekstremalna, a windykator nie będzie każdej sprawy rozpatrywał indywidualnie i stosował wobec kogokolwiek taryfy ulgowej. On też jest z tego rozliczany. Ciekawą wewnętrzną potyczką buduje w widzu film – gdzie jest granica?

I odpuść nam nasze długi bierze pod lupę tematy niespecjalnie zawile i więcej nam pokazuje, niż od siebie komentuje. Nieczułość i nielitościwość tutaj obecna jest zbyt pobłażliwe potraktowana. Dlatego to film, który nie wprosi nam się do głowy i nie będzie za nami chodził, jak windykator. Po prostu będzie epizodycznie niełatwą historią, ale jedną z wielu.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą