Żeglarki —
Doskonale skrojony dokument o temperaturze kina akcji. To coś więcej, niż kronika – barwna opowieść o buntowniczka z wyboru, nie bez powodu. Zrobiły co chciały. W męskim świecie się rozpychały.
przeczytaj recenzję
Diego —
Piękny, wnikliwy, zupełnie nie w manierze tabloidów niejednoznaczny portret skomplikowanej postaci. Bez segregowania rzeczywistości Diego pozostaje boski, dokument też. Więcej niż 50 twarzy Diego.
przeczytaj recenzję
Truposze nie umierają —
Zalatuje świeżością, nawet kiedy są rozkładające się ciała, ale i symbolicznie pokazujące pustkę duchową cywilizacji. Prześmiewczy, kinofilski, ale i autorski – apokalipsa zombie w slow cinema.
przeczytaj recenzję
I znowu zgrzeszyliśmy, dobry Boże! —
Przewidywalne, ograne, czasami celniejsze, czasami mniej. Wycieczka do Francji po niejeden uśmiech oraz liźnięcie tematu, jak to z tym tyglem kulturowym i otwartą Europą jest.
przeczytaj recenzję
W deszczowy dzień w Nowym Jorku —
Intelektualna komedia romantyczna niepozbawiona charakterystycznej melancholii i wiecznego pragnienia życia, jak w kinie. Romantycznym, starym, z klasą. Powtarzalność nieszkodliwa.
przeczytaj recenzję
Yesterday —
Kino wagi lekkiej, które zaczyna się jak dziarska i zabawna apokalipsa dla melomanów, a potem rozwadnia się i rozjeżdża stając się pełną cukru w cukrze wykalkulowaną produkcją.
przeczytaj recenzję
Pamiątki Claire Darling —
O przeszłości, która wtrąca się do teraźniejszości, o przemijaniu ale grzechów nie przepadaniu i o pamięci przedmiotu oraz człowieka - niestety wyszła ckliwa, zdezorientowana historyjka.
przeczytaj recenzję
Midsommar. W biały dzień —
Halucynogenne doświadczenie, dziewicza wyprawa po różnych stanach świadomości, polemizująca z tendencyjnymi horrorami. Z Ogrodu rozkoszy ziemskich do piekła Dantego.
przeczytaj recenzję
Ja teraz kłamię —
Film celuje w odważną, niezdyscyplinowaną odyseję po obłędzie. Jednak to, co ma zaskakiwać, nie zaskakuje i cała uwaga skupia się na kreacji futurystycznego, dziwnego świata.
przeczytaj recenzję