Taxi-Teheran —
Film Panahiego nie ma napisów końcowych – oficjalnie więc nie istnieje. W takiej sytuacji nie można pozbyć się wrażenia, że nawet Złoty Niedźwiedź to zaledwie nagroda pocieszenia.
przeczytaj recenzję
Kopciuszek —
„Kopciuszek” to rozkoszna konfekcja ze stajni Disneya. Nie zmieni świata, ale uczyni go na chwilę bardzo sympatycznym miejscem.
przeczytaj recenzję
Pięćdziesiąt twarzy Greya —
Premierowy pokaz filmu stanowił najbardziej oblegany seans podczas festiwalu w Berlinie – spragnieni taniej rozrywki dziennikarze łokciami torowali sobie drogę do kina.
przeczytaj recenzję
Pan Holmes —
„Mr. Holmes” do złudzenia przypomina klasyczny film biograficzny. Oglądając go bardzo łatwo zapomnieć o tym, że tak naprawdę opowiada o fikcyjnej postaci.
przeczytaj recenzję
Rycerz pucharów —
Ostatnie filmy Malicka mają w obsadzie coraz bardziej znane nazwiska i coraz mniej sensu. Zaprezentowany właśnie w Berlinie „Knight of Cups” nie stanowi wyjątku od tej nowej reguły.
przeczytaj recenzję
Salvo. Ocalony —
Tak naprawdę dowiadujemy się o bohaterze tylko jednego – że nie jest obojętny na kobiece wdzięki. Tylko po co od razu kręcić o tym stuminutowy film?!
przeczytaj recenzję
Królowa pustyni —
To film o subtelności historycznych superprodukcji z lat 60. i każdy, kto choć raz musiał wysiedzieć do końca na „Kleopatrze” zrozumie, że nie jest to komplement. Epicka porażka.
przeczytaj recenzję
Dwie kobiety —
„Dwie kobiety” Wiery Głagoliewej to dopiero pierwsza rosyjska kinowa adaptacja dramatu Iwana Turgieniewa „Miesiąc na wsi”. Na dodatek, niestety, średnio udana.
przeczytaj recenzję
Nikt nie chce nocy —
Po zobaczeniu „Nobody Wants the Night” i wysłuchaniu kilku litanii o czystości i dyktującej warunki naturze zamiast na Arktykę chciałoby się raczej pojechać na Teneryfę. I to jak najszybciej.
przeczytaj recenzję