Birdman —
Choć nie jest może arcydziełem na miarę „Amores Perros”, „Birdman” stanowi namacalny dowód na to, że warto czasem zmierzyć się z lękami.
przeczytaj recenzję
Carte Blanche —
„Carte blanche” może być krokiem w dobrą stronę – świadczy jednak niestety także o tym, że historia z życia, która brzmi inspirująco, niekoniecznie musi sama z siebie dobrze wypaść na ekranie.
przeczytaj recenzję
Hiszpanka —
Czy „Hiszpanka” jest, jak zapowiadają plakaty, „filmowym arcydziełem”? Nie. Czy warto wybrać się na nią do kina? Tak. W końcu kto jeszcze wierzy zapowiedziom z plakatów.
przeczytaj recenzję
Gra tajemnic —
Pod względem realizacji „Gra tajemnic” pozostawia wiele do życzenia. Morten Tyldum stracił gdzieś swój skandynawski pazur i nakręcił film poprawny i zupełnie niecharakterystyczny.
przeczytaj recenzję
Dureń —
Jurij Bykow to taki Wojciech Smarzowski, tylko że bardziej. U rosyjskiego reżysera rzeczywistość jest jeszcze bardziej ekstremalna i przerysowana, niż u jego polskiego kolegi po fachu.
przeczytaj recenzję
Tosty po meksykańsku —
Powolna narracja „Tostów…” nie podnosi atrakcyjności filmu, a końcowa nutka dramatyzmu nie rekompensuje do końca wcześniejszych dłużyzn.
przeczytaj recenzję
Gotham —
Uczynienie głównym bohaterem Jima Gordona nie wychodzi tej produkcji na dobre – bo zamiast opowieści o samym Gotham dostajemy średniej jakości, niespecjalnie klimatyczny serial detektywistyczny.
przeczytaj recenzję
Welkome Home —
Czasami można odnieść wrażenie, że „Welkome Home” powstał tylko po to, aby ekipa mogła spędzić kilka tygodni w Nowym Jorku.
przeczytaj recenzję
Whiplash —
Nie potrafię lubić filmu, który dowodzi, że psychiczne znęcanie się bywa niekiedy efektywną metodą wychowawczą. Może dlatego, że od jazzu zawsze wolałem rocka.
przeczytaj recenzję