Nie ma ani krzty przesady w stwierdzeniu, że „Stalingrad” Fiodora Siergiejewicza Bondarczuka to najbardziej oczekiwany film rosyjski roku.
przeczytaj recenzję
Szkoda, że historyjka jest rozczarowująco płytka, pozbawiona konkretnej myśli przewodniej, a jeszcze gorzej, że nie posiada ona wyraźnego fabularnego kręgosłupa, który mógłby nadać kierunek akcji.
przeczytaj recenzję
Uzbrojony w melonik i laseczkę wyrusza w dalszą drogę w nieustannym poszukiwaniu szczęścia. Sędziwy ten filmowy dziadek. Ale wciąż krzepi i porusza.
przeczytaj recenzję
Film ogląda się dziwnie, trochę tak, jakby się siedziało na huśtawce: pięć minut jazdy bez trzymanki, dziesięć minut zapuszczania korzeni, a potem znowu parę minut bez trzymanki.
przeczytaj recenzję
Film ogląda się bez większego zaangażowania emocjonalnego i chwilami wręcz ze zniechęceniem, zwłaszcza że fabuła znowuż nie porywa, a akcja wcale nie pędzi.
przeczytaj recenzję
To prawda, film ogląda się miło, zwłaszcza że bohater często boryka się z przyziemnymi kłopotami, tyle że przecież nie o tym tak naprawdę „My Stuff” miał być…
przeczytaj recenzję
Z legendą Beat Generation próbuje zmierzyć się John Krokidas, który w swoim pełnometrażowym debiucie „Kill Your Darlings” ukazuje narodziny tego ruchu.
przeczytaj recenzję
Film Christiana Alvarta bardzo ładnie i dość wiernie oddaje historię, co nie dziwi zważywszy na to, że reżyser spędził trochę czasu w Hollywood.
przeczytaj recenzję
Obraz Maksimowa nie wyróżnia się niczym szczególnym. Podobnych filmów – melodramatów telewizyjnych – kręci się w Rosji każdego roku przynajmniej kilkadziesiąt.
przeczytaj recenzję