Zaproszenie —
Jest nieodkrywczym filmem z przewidywalną fabułą, leniwymi zwrotami akcji i jej przestarzałym prowadzeniem. Takim horrorem dla starych dziadów.
przeczytaj recenzję
Niebezpieczni dżentelmeni —
Zwariowany trip po Zakopanem w formie komediowego kryminału whodunit z przebłyskami humoru ZAZ i zmyślną intrygą, w której uczestniczy cała fura osobistości okresu drugiej dekady XX. wieku.
przeczytaj recenzję
Apokawixa —
Bardzo dobrze zagrany przez młodą obsadę kolejny polski film o imprezie, który dopiero pod koniec zmienia się w pierwszy polski film o zombie.
przeczytaj recenzję
Sierota. Narodziny zła —
Dzisiaj dwa słowa o kuriozalnej produkcji, której z jednej strony nie da rady oglądać się na poważnie, a z drugiej jest całkiem udanym filmem, biorąc pod uwagę wszystkie towarzyszące jej okoliczności.
przeczytaj recenzję
Miłość na pierwszą stronę —
„Miłość na pierwszą stronę” katastrofą nie jest. Wręcz przeciwnie, jest udanym filmem, o którym wielu pisze, że jest jaki jest dzięki talentowi nieprzeciętnej reżyserki.
przeczytaj recenzję
Blondynka —
Niełatwy w odbiorze, bezkompromisowy, wymykający się standardom kina biograficznego, ale też wybiórczy, przesadny, nadmiernie eksploatujący ikonę kina.
przeczytaj recenzję
Patrz jak kręcą —
Ledwo poprawna zabawa konwencją klasycznego kryminału kto-zabił, której utalentowana obsada nie dostała za dużo do grania, a samoświadomość reguł nie przekształciła się w stworzenie czegoś świeżego.
przeczytaj recenzję
Broad Peak —
Trzeba zapomnieć, że miało to być kino o tragedii i nie oczekiwać tego, co zwykle oczekuje się po tego typu kinie – nie oczekiwać odpowiedzi na pytanie, po co oni to robią, po co ryzykują życiem?
przeczytaj recenzję