Trochę powtórka z rozrywki, ale część druga jest wyraźnie lepsza od jedynki, choć wciąż nie nazwałbym tego dobrym filmem. Całość jest kiepsko wyważona – w pierwszej połowie nie dzieje się nic specjalnego, a w drugiej połowie wszystko nagle przyspiesza, jakby twórcy się skapnęli, że "Ej, powoli zbliżamy się do końca, a tu większość jeszcze żyje!". Ponownie postaci są tak interesujące, że nie zapadnie mi w pamięć absolutnie nikt. Ponownie film marnuje czas widza zbędną golizną. Ponownie głupota goni głupotę, powodując wywracanie oczami. Ale mimo wszystko jest progres względem poprzedniczki – brnę w to dalej.
Jakoś się tak złożyło, że dopiero dziś nadrobiłem ten klasyczny slasher… i o matko, dziś ten film jest po prostu zły. Nie wiem, jak odebrałbym go w dniu premiery, ale o ile np. Krzyk czy Koszmar z ulicy Wiązów wciąż się bardzo dobrze trzymają, tak pierwsza część Piątku Trzynastego bardzo ciężko traktować nawet poważnie. Końcowa latanina jednej z bohaterek ze sprawcą całego zamieszania była zapewne natchnieniem dla wielu list typu "top 10 głupot w horrorach". Postaci niejakie; ot grupka migdalących się po kątach nastolatków. Jak to w tego typu filmach bywa, co jakiś czas jeden zostaje zabity, tyle że same sceny śmierci wypadają miernie, a najgorsze jest to, że wydarzenia pomiędzy mordami są kompletnie nieinteresujące i pozbawione napięcia. Wspominanego często klimatu również nie uświadczyłem. Film ratuje krótka scena w samej końcówce, która zapowiada chyba, że dalsze części będą lepsze.
Zdążyłem zapomnieć o tym serialu… Ciekawe, czy mocno straci swój urok, skoro paczka dziecięcych bohaterów stała się już w zasadzie dorosła.
To wygląda TRAGICZNIE. Znaczy wygląda jak zwyczajna, nowoczesna animacja z USA, a gra jest stylizowana na kreskówką z lat 30. pod każdym kątem – technicznym, wizualnym i muzycznym, dając odbiorcy prawdziwy powrót do przeszłości w nowoczesnej formie. Wielki zawód z mojej strony.
Przestałem oglądać tę serię, bo każda kolejna część (z trzech pierwszych) była wyraźnie gorsza, ale po roku przerwy obejrzałem czwórkę i pozytywnie się zaskoczyłem. Pomysł przeniesienia akcji do końcówki XIX w. wypadł bardzo dobrze. Sporo humoru, ciekawi bohaterowie i jak na film wideo to niezłe efekty oraz scenografia.
Nawet fajny, choć popkulturowego fenomenu nie rozumiem. Spodobało mi się, jak sceny poważne przeplata w fajnych proporcjach z humorem. Huśtawka nastrojowa u widza jest na odcinek spora. :) (SPOILER!) Ale czar jakoś prysł w chwili pojawienia się VIP-ów i do samego końca czułem, że to wszystko poszło w złym kierunku. A w ostatnim odcinku to już w ogóle szambo wybiło. Tak że bawiłem się nie najgorzej, ale na drugi sezon nie czekam i pewnie oleję, jak wyjdzie.
Jakoś w połowie zorientowałem się, że w zasadzie nie mam pojęcia, kto w tym filmie, po co i dlaczego. Fabuła nie jest jednak skomplikowana, tylko po prostu głupia.
Pamiętam, jak trolle dorwały się do tego filmu na imdb i w obsadzie widniały m.in. Tupolew i Janusz Tracz :V
Galeria też była niczego sobie.

Daliby se w końcu siana… Już od wielu wielu lat poziom serialu jest tylko cieniem tego, czym był kiedyś, a oni chcą to doić nawet mimo tego, że obsada się kompletnie posypała.
Zaskakująco dobry. Z przymrużeniem oka, ale bez przesadyzmu. Sporo się dzieje i miejscami nawet trzyma w napięciu. Poza tym fajny duet głównych bohaterów.
Proszę czekać…