Przez większość seansu straszna nuda, ale pod koniec robi się całkiem ciekawie. Dość ciekawe rozwiązanie historii.
Do filmów z Sandlerem uprzedzony nie jestem, ale ten to poziom mniej więcej Jack i Jill, czyli kompletna żenada. Sprawia wrażenie zlepku nieśmiesznych, losowych scen.
Za dużo retrospekcji, za mało wydarzeń z teraźniejszości. Ogólnie mam wrażenie, że mało tu właściwej fabuły. Finał za bardzo podobny do tego z poprzedniej części. W sumie dość mocno się zawiodłem.
Na Wykopie jest nawet, jak wyglądał będzie trailer:
https://www.wykop.pl/wpis/47871799/papryk-vege-prezentuje-koronawirus-moge-wziac-choc/
Mam wrażenie, że to, co się ostatnio odwala, przynosi odwrotny efekt do zamierzonego, tj. osoby dotychczas tolerancyjne przestają takie być.
To ja od siebie zwrócę przy okazji uwagę na największą durnotę związaną z alternatywnymi nazwami danej osoby, a konkretnie na bezmyślne kopiowaniem tej rubryki z góry na dół z imdb jak leci. Nieważne, czy z atrybutem alternatywnej pisowni, czy bez.
Niech przykładem będzie DiCaprio, który raz na początku kariery w napisach końcowych doczekał się literówki w nazwisku, gdzie zapisano go "Di Caprio" (na imdb zaznacza się wtedy przy danej roli "as (inna pisownia niż standardowa)" i później się to agreguje w alternatywnych nazwach).
A później coś takiego widnieje na fdb jako "Znana również jako". Nie, te osoby nie są znane również pod tymi nazwiskami; po prostu osoba odpowiedzialna za creditsy walnęła byka.
Jeśli nie jesteście czegoś pewni, to tego nie dodawajcie. Nikt wam nie broni czegoś pominąć.