5/10 – Co najwyżej średni. Kilka razy można się wzdrygnąć, ale nic poza tym.
Znów oparte na prawdziwej historii, ale tak luźno, że wstyd w ogóle sugerować widzowi, że historia z filmu ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Już sam wygląd lalki jest przesadzony – wygląda jak dzieło jakiegoś kompletnego psychola. W sumie ze skrajności w skrajność, bo lalka, która była inspiracją do filmu, niezbyt się chyba nadaje do filmu (link do zdjęcia).
Do tego dochodzi zakończenie, które w mojej opinii jest nie tylko słabe, ale wręcz żenujące.
7+/10 – Aż trudno uwierzyć, że ten film powstał prawie 5 dekad temu. Bardzo fajna komedia, w której humor – mimo upływu lat – nie sprawia wrażenia, że jest z innej epoki. Niezła fabuła pełna zabawnych sytuacji i świetna postać Egona. Jak ktoś jeszcze nie widział, to jak najbardziej warto nadrobić sobie tego klasyka.
W takim razie opinię o miniserialach umieściłem jako pierwszą.
Gdybym powiedział, że jestem pozytywnie zaskoczony, to byłoby to mało. Jeszcze nie spotkałem strony tak liczącej się ze zdaniem użytkowników i otwartej na propozycje. :)
Odświeżam temat, podpisując się pod pytanie Bluejohna. Mimo wszystko miniserialom bliżej chyba do seriali niż filmów.
Poza tym trochę razi, że wszędzie słowo miniserial jest napisane z błędem ortograficznym. :P
W statusie treści oczekujących powtarza się typ treści Opis. Trzeba by było doprecyzować, który czego dotyczy. : P
7/10 – Całkiem fajny dramat sportowy na podstawie prawdziwych wydarzeń. Choć bardziej niż sam wyścig interesują cele, jakie przyświecają uczestnikom, na których skupia się fabuła.
Fajny na odmóżdżenie. Prosta komedyjka z niezbyt górnolotną, ale chociaż nieprymitywną fabułą i sympatycznymi głównymi bohaterkami (z równie sympatycznymi dekoltami).
Wypas, minus jeden do krótkiej listy rzeczy, której mi tu brakuje. :)
Całkiem fajnie to wygląda.
Pole ze zwycięzcą w danej kategorii mogłoby się trochę bardziej wyróżniać.