Całkiem niezły dramat oparty o wojnę w afganistanie.
Może nie potrzebnie odkopuję, ale widzę, że problem ten był już zauważony 13 lat temu.
Zgadzam się, że dodawanie obsad to chyba najcięższa robota, jeśli chodzi o dodawanie treści. Wiem coś o tym, bo uzupełniam każdy film do końca. Od jakiegoś czasu zaś zacząłem dokładnie sprawdzać nazwy, czego wcześniej nie do końca robiłem. Skutek jest taki, że wcześniej miałem lepszą statystykę jeśli chodzi o ilość dodanej treści, ale oczywiście kosztem jakości, czyli za dużo było błędów.
Postanowiłem więc dokładniej sam siebie weryfikować, bo zależy mi na jak najmniejszej ilości odrzutów. Jednak to wszystko jest kosztem poświęconego czasu.
Druga sprawa to to, że zauważyłem, że wielu dodających, dodaje wybiórczo, spotkałem i spotykam całą masę filmów, gdzie są pododawane "najcenniejsze" punktowo treści, reszta jest olana. I nie chodzi mi tu o ekipy typu elektryk czy mikrofoniarz. Spotyka się nawet obsady pierwszoplanowe czy drugo nie do końca uzupełnione. Jest kraj, nie ma premiery Nie ma wytwórni itp itd.
Oczywiście jest to jasne, najprościej jest wybrać z listy, ale już wpisać w odpowiednim formacie (patrz premiera), to już jest bardziej czasochłonne.
Zapraszam do nowej dyskusji, bo myślę, że filmy powinny być uzupełniane w miarę całościowo.
EDIT
Tak przy okazji pytanko, czy jest jakaś dodatkowa punktacja za porządek ?
Nie przepadam specjalnie za dramatami, może dlatego, że ciężko trafić na naprawdę dobry, ten jest jednym z lepszych jakie oglądałem. Mówię o dramacie w sensie społecznym, rodzinnym itp. Do tego doskonała obsada. Polecam.
Takie sobie przeciętne romansidło, ani to wybitne ani jakieś szczególnie kiepskie.
Nie taki najgorszy ten film, nawet Chris Hermsworth wypadł w miarę dobrze.
Niestety, ale słabsze od części pierwszej, następne części już były lepsze.
Właśnie obejrzałem sobie drugi raz, jest na YT, jak ktoś jest zainteresowany. Nie zmieniam oceny, co prawda to lata 60-te, ale jednak można było popracować nad animacją ;) Poza tym sama historia nie zgadza się z książką.
Mistrz ! Że też dopiero dzisiaj go oceniłem. Największy pisarz fantasy, jakiego świat widział.
Trzecia część trylogii minimalnie słabsza, zaznaczam minimalnie, od drugiej czyli Nie ma mocnych, podobnie jak ta też minimalnie od pierwszej, Sami swoi. I tak to u mnie wygląda, od oceny 10 do oceny 8, dla kolejnych części.
Rozczarowałem się, film z 2000 roku a miejscami miałem wrażenie, jakbym oglądał nieudaną koppię Gwiezdnych Wojen powstałą na przełomie lat 80 i 90.
Proszę czekać…