@dawidek98
@Chemas Potwierdzam, zgadzam się.
Oglądałem dzisiaj z okazji Barć Film Festiwalu. Na uwagę zasługuje wspaniała kreacja świętej pamięci już Franciszka Pieczki.
Walki gladiatorów trochę naciągane, ale i tak nie narzekałem i bawiłem się świetnie. Nie dorównują też co prawda fenomenalnemu Russellowi Crowe siedem lat później. Eric Roberts i Philip Rhee jako przyjaciele wypadają bardzo dobrze – to samo twierdzę o pierwszej części, ale James Earl Jones po prostu przyćmił ich dwójkę. Trochę scen w barach i tańca na rurze w wykonaniu prostytutek, przez co jest już gorzej. Muzyka nie tak wciągająca, a dalsze części od drugiej są już po prostu zbajerowane fabularnie.
Bardzo dobry film. Mi się podoba – trochę Bruce’a Lee, trochę Mortal Kombat, a trochę Rocky’ego Balboy. Dużo uprawiania sportu i przygotowania się na zawody sprawiają, że chce się oglądać jednym tchem i nie ma się dosyć. James Earl Jones w roli trenera wypadł brawurowo, zresztą gdzie nie wypadł świetnie. Lubię tego aktora i to między innymi on sam "zachęcił" mnie, występując w nim jako aktor. Ale i tak u mnie na zawsze najlepszym filmem związanym ze sztukami walki pozostanie "Wejście smoka" z 1973 roku.
Dobry film o postapokaliptycznej przyszłości z Patrickiem Swayzem na czele. Zdradzę swój sekret, że przez cały czas trwania seansu się zastanawiałem, co w nim jest takiego, że zaliczany do gatunku science-fiction. I w trakcie trwania filmu dostawałem odpowiedź. W roli Kashy jego żona, co mnie bardzo zaskoczyło. I perypetie tego dzieciaka, co chciał ruszyć na głęboką wodę ze swoim ojcem – rozczulające. Jak ktoś uwielbia fantastykę naukową, to to dzieło nie powinno go wcale zanudzić. Muzyka dopełnia klimatu. Polecam.
Oglądałem dawno temu. Od tego czasu biedny Szczecin dostał ekonomicznie nieco po tyłku. A tak fajnie wyglądał na filmie.
Nie, to naprawdę nie było potrzebne.
Muszę przyznać, że całkiem nieźle wyszło. Ogólnie fajny film.
O ile nie przepadam za Matthew Broderickiem to uważam, że w tym filmie dał z siebie wszystko, jeśli chodzi o zdolności aktorskie. Mimo, że miał dziewczynę, to zamiast całować się z nią i chodzić na randki zajmował się oszukaniem systemu szkolnego jeśli chodzi o oceny i zapobieganie katastrofy nuklearnej, która mogłaby zniszczyć wszelkie życie na Ziemi. Bardzo dobre podejście do sprawy we współpracy z samym Pentagonem. Nigdy nie zapomnę, jak komputer proponował zagranie w różne gry planszowe, aż w końcu postawił na kółko i krzyżyk. Oryginalne, a zarazem interesujące. Zwykle para nastolatków mi się kojarzy z komediami, tak tutaj jest zupełnie odwrotnie. Ally Sheedy wypadła nawet dobrze, ale jeszcze bardziej mi się podobała w "Krótkim spięciu". No i sam główny bohater David Lightman ratuje świat przed totalną zagładą. Chwała mu za to! Powinien dostać mnóstwo bohaterskich medali za ten wyczyn. Polecam każdemu, kto uwielbia fantastykę naukową. 8/10
@pajki_filmaniak Podpisuję się pod tym obiema rękami.
Proszę czekać…