Centralny – temat ten dotyczy części drugiej filmu nie pierwszej. O ile w pierwszej pomysły były nie najgorsze (mimo lekko kontrowersyjnego pomysłu wojny wampirów z wilkołakami) mnie osobiście ona całkiem do gustu przypadła. Druga, niestety, była sporym przegięciem pod każdym niemal względem. Odniosłam wręcz wrażenie, że miała przynieść zyski, nic więcej. Treści, klimatu żadnego…
Wszystko kwestia gustu.
Tematu takiego w filmie nie było, bo z tego co się orientuję "odwieczny konflikt wampirów i wilkołaków" to bardzo nowa moda. Obie rasy częściej były ze sobą mylone, i w mitach niewiele można znaleźć na temat tejże "wojny" dlatego, że jej po prostu nie ma. Masz więc odpowiedź dlaczego nie było wcześniej takiego filmu – bo nie ma takich legend, mitów czy podań, które by o tym mówiły, a twórcy na ogół sięgają po sprawdzone historie.
Co do samego filmu, jedynka owszem była czymś innym i nowym. To duży atut filmu. Klimat też całkiem niezły i byłam w stanie wybaczyć zrzynanie z "Matrixa" dając 7/10. Ale dwójka i koleś z mega skrzydłami…. nieeeeeee…. to już przekracza moje ludzkie pojecie. Moje wyobrażenie na temat nieumarłych jest widać skrajnie różne od tego co zostało zaprezentowane w tymże filmie.
Owszem Centralny – pewne elementy sa kopią z Matrixa. Podobieństwa można dostrzec w: kostiumach, kolorystyce, sposobie filmowania, dzwiękach czy elementach dekoracji. A wiem, bo dość dokładnie analizowałam ten film (Underworld) do potrzeb mojej pracy magisterskiej.
Zgadzam sie z Tobą całkowicie, ale widać ogólne gusta sa inne;) Bądź też film oglądali wyłącznie mało wymagający widzowie, przez co tak bardzo byli zachwyceni.
nie wiem jakimi środkami dysponujesz i jakie masz możliwości załatwienia jakiejś dekoracji ale przykład znanej scenki z horroru to może być scena spod prysznica z "Psychozy"?
wybacz, ale zupełnie się z Toba nie zgodzę – Underworld jest kopią Matrixa, tyle, że nieco mroczniejszą. Nic więcej
Wg. mnie również warta uwagi pozycja, która momentami naprawdę potrafi wystraszyć. Całkiem ciekawy scenariusz, wartka akcja i świetna charakteryzacja. Mocne 7,5/10
No fakt, po ostatnich udanych adaptacjach jak i po filmie "Sin City" widz oczekuje, że zostanie powalony na kolana, poprzeczka została postawiona bardzo wysoko, stąd też chyba krytyka całkiem niezłego filmu;) – nie tylko Twoja Kuba, ale tak ogólnie – chyba widzowie zrobili się bardziej wybredni. A już tacy, którzy nie są fanami adaptacji komiksów szczególnie mogą czuć się rozczarowani, bo filmy na ich podstawie często są podobne, co nie każdemu przypadnie do gustu.
Co do fabuły i jednoznacznych charakterów postaci, to chyba raz na jakiś czas, można dla odmiany obejrzeć film gdzie wiadomo kto jest dobrym a kto złym? Wprawdzie osobiście wolę filmy, gdzie nie do końca wiadomo kto jest kim, i czego można się spodziewać, ale prosta rozrywka, raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi. Zwłaszcza, jeśli wizualnie nie można niczego jej zarzucić.
Jeśli chodzi o aktorstwo, to zupełnie sie z Tobą nie zgadzam – Samuel był świetny, Gabriel Macht (co z tego, że nikt o nim nie słyszał?) pasował do roli Spirita, dla mnie była to postać z jednej strony zabawna, z drugiej zastanawiająca się nad sensem własnej egzystencji, a nie bezpłciowa. Johanson, której osobiście nie znoszę, wyjątkowo przypadła mi do gustu, a Mendez wyglądała na tyle seksownie, że nawet ja bym się z nią umówiła;)